21 marca 2019, 17:30:WETS – Warsaw Ecommerce Tech Sessions - Business Link Astoria, Warszawa

23 mld dolarów inwestycji w europejski sektor technologiczny

Miniony rok był pod wieloma względami rekordowy dla europejskiego sektora technologicznego, który rozwijał się znacznie szybciej niż cała gospodarka. Wyzwań jednak nie brakuje.

Około 23 mld dolarów wyniosła jeszcze nie zweryfikowana zeszłoroczna wartość inwestycji w europejski sektor technologiczny. Rósł on w tempie pięć razy szybszym niż cała europejska gospodarka biorąc pod uwagę wartość dodaną brutto (GVA), wskazuje Atomico w raporcie, dotyczącym obszaru technologii. Całkowita wartość sektora szacowana jest na 400 mld dolarów, co stanowi 2,5 proc. GVA wygenerowanej w gospodarce europejskiej. Zatrudnienie  w sektorze szybko rosło w tempie 4 proc. gdy w całej Unii przyrost wyniósł  zaledwie 1,1 proc.  W roku 2018  aż 17 startupów osiągnęło status jednorożców (w USA 32), co daje łącznie 61 firm, których wyceny przekraczają równowartość 1 mld dolarów. Najwięcej było ich w W. Brytanii – 24 i  Niemczech – 11. Niestety Polska ciągle nie może pochwalić się takim podmiotem, a po przynajmniej jednym mają już Czechy, Estonia czy Rumunia.

Szybko rośnie liczba programistów i developerów

To już łącznie 5,7 mln specjalistów, czyli o 200 tys. więcej niż rok wcześniej i o ponad milion więcej niż w USA. Największą liczbą takich specjalistów w Europie mogą pochwalić się Niemcy – 851 tys. stanowisk pracy, następnie W. Brytania – 830 tys. Polska dysponuje ponad ćwierć milionem specjalistów od software’u, jednak w odniesieniu do liczby mieszkańców na pierwszym miejscu jest Szwecja (176 tys.). W 30 europejskich miastach populacja developerów przekracza 50 tys. osób, a liczba nowych hubów technologicznych szybko rośnie – raport zalicza do nich m.in. Petersburg, Sofię, Kolonię, ale także Katowice i Wrocław. Autorzy podkreślają też, że Polska, Włochy i Hiszpania to państwa z dużym potencjałem na rozwój sektora technologicznego, bo duża podaż informatyków nie idzie w nich w parze z wartością inwestycji w ten obszar. Niestety nie piszą jak go uwolnić. Jeśli to nie nastąpi specjalistów przyciągać będą huby poza tymi krajami.

A europejski sektor technologiczny to obszar znaczących migracji pracowników  – aż 21 proc. całkowitej jej liczby przyciągnęły startupy brytyjskie, 15,2 proc. niemieckie, a 3 proc. polskie. W Wielkiej Brytanii aż 44 proc. założycieli i pracowników startupów technologicznych to imigranci, a w Londynie i Berlinie to prawie połowa. Mimo to w Europie ciągle brakuje specjalistów – w zeszłym roku w Londynie liczba stanowisk pracy nie obsadzonych w ciągu 60 dni od momentu ukazania się ogłoszenia o pracę wzrosła o ponad 40 proc. Wynika to również z tego, że europejscy specjaliści migrują także poza kontynent, głównie do USA (32 proc.) i Indii (20 proc.). Jednak w Europie zasobów programistów najszybciej przybywa w trzech krajach: Rosji, Turcji i Hiszpanii. Pozyskanie większej liczby talentów IT spoza Europy  może umożliwić liberalizacja przepisów wizowych – mówi Rasmus Ekholm reprezentujący Slush, który jest współwydawcą raportu.

Najpierw praca w Google, potem startup

Europejscy założyciele startupów wywodzą się w dużej części z wielkich firm technologicznych jak Google, Microsoft czy Nokia lub konsultingowych, głównie BCG, Accenture czy McKinsey. Wielu z nich ukończyło prestiżowe studia w Cambridge (numer jeden wśród założycieli), Oxford, paryski HEC, INSEAD, Imperial College w Londynie lub berliński ESCP. Są też absolwenci Stanfordu i Uniwersytetu Harvarda. Warto zwrócić uwagę, że w Europie zlokalizowanych jest aż 14 instytucji akademickich kształcących w zakresie nauk komputerowych spośród światowego TOP50. W pierwszej dziesiątce znalazły się Oxford, ETH Zurych i Cambridge. Ciekawym miejscem i sposobem zdobywania praktycznej wiedzy i doświadczenia są fundusze venture capital prowadzone przez studentów, które  inwestują w startupy również przez nich prowadzone. Należą do nich brytyjski Campus Capital, niemiecki First Momentum Ventures czy Oxford Seed Fund.

Istotnymi elementami wpływającymi na migrację talentów i założycieli są zarobki ale i koszty, przede wszystkim powierzchni biurowej. Te pierwsze najwyższe są w Berlinie – w połowie zeszłego roku inżynier programista otrzymywał średnio równowartość 59 tys. dolarów, w Londynie 54 tys., Amsterdamie 52 tysiące i połowę tej sumy w Warszawie.  Najdroższy natomiast był metr kwadratowy powierzchni biurowej rocznie w Londynie – prawie 1500 dolarów, a Berlinie to aż trzy razy mniej, drożej było w Sztokholmie 852 dolary, w Warszawie „zaledwie”  323 dolary za metr kwadratowy.

Brexit wyzwaniem 2019 roku

Wyzwaniem dla europejskiego sektora technologicznego jest Brexit i jego ciągle niezdefiniowane warunki. Wiele firm będzie przenosić przynajmniej część pracowników do innych destynacji, jak chociażby TransferWise, jego założyciel Taavet Hinrikus liczy jednak, że Londyn zachowa status centrum technologicznego dzięki większej otwartości na talenty. Z kolei John Garvey, partner w PwC odpowiedzialny za globalny rynek finansowy twierdzi, że największym beneficjentem Brexitu, szczególnie w obszarze fintech może być Nowy York, żaden europejski hub technologiczny nie ma bowiem wystarczającej infrastruktury biznesowej i socjalnej aby przejąć rolę brytyjskiej stolicy.

Europejski sektor technologiczny ma swego rodzaju kompleks niższości funkcjonując w cieniu amerykańskiego. Jego kapitalizacja to zaledwie 8-10 proc. wartości technologicznych firm USA. Na tym wyniku ważą przede wszystkim tacy giganci jak Google czy Amazon, gdy największa europejska firma technologiczna – Spotify – w szczytowym momencie zeszłego roku osiągnęła wartość zaledwie 35 mld dolarów. Europejski sektor technologiczny jest więc niedoinwestowany – mogłoby to zmienić większe zaangażowanie funduszy emerytalnych, które w ostatnich pięciu latach wspierały ten obszar inwestycjami w średniej wysokości tylko 500 mln rocznie. Innym wyzwaniem, na które zwraca uwagę raport jest też bardzo niski udział kobiet wśród założycieli startupów i płynie do nich bardzo wąski strumień kapitału VC – zaledwie cztery procent całkowitej wartości inwestycji  w innowacje technologiczne.