Borowik: nadzór powinien mówić językiem rynku

    0
    Łukasz Piechowiak
    Łukasz Piechowiak
    Opublikowano: 12 czerwca 2019 Aktualizacja: 12 czerwca 2019

    Sektor FinTech, czy tego chcemy, czy nie – funkcjonuje w obszarze nadzoru i regulacji. Z tego powodu o kształcie i kierunku jego rozwoju w olbrzymim stopniu decyduje filozofia i sprawność Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego. Zapraszamy na wywiad z Magdaleną Borowik, która od marca 2019 roku jest szefem departamentu Innowacji Finansowych FinTech w UKNF.

    Łukasz Piechowiak: Jakie cele stawia sobie Pani, jako nowa dyrektor Departamentu FinTech w KNF?

    Magdalena Borowik: W mojej ocenie innowacja nadzorcza to specjalny typ innowacji, w której kluczową rolę odgrywa odpowiedzialność. Z uwagi na mandat organu nadzoru, odpowiedzialna innowacja to tworzenie przewidywalnych ram do działania dla podmiotów z rynku. Z tej perspektywy to wyznaczanie obszarów technologii strategicznie ważnych dla rozwoju ekosystemu fintech, wraz z towarzyszącą im standaryzacją – modele zarządzania danymi, definiowanie wymogów, tworzenie klasyfikacji i typologii posłużą jako punkty odniesienia. Odpowiedzialna innowacja to przewidywalny nadzór, otwarty dialog rynkowy, kompetencje.

    Ł.P.: Czego potrzebuje polski sektor fintech? A może raczej – jakiego nadzoru potrzebuje?

    M.B.: Rynek liczy na wsparcie swoich inicjatyw ze strony nowoczesnego, kompetentnego i transparentnego nadzoru, który będzie pełnoprawnym partnerem dla uczestników rynku. By tak się stało, nadzór powinien mówić językiem rynku:  oferować cyfrowe narzędzia nadzorcze, stosować interfejsy maszynowe, efektywnie zarządzać danymi. Dlatego chcemy prowadzić otwarty dialog z rynkiem nie tylko w zakresie rozwiązań fintech, lecz również w obszarze technologii regulacyjno-nadzorczych (regtech/suptech).

    M.Borowik
    Magdalena Borowik, dyrektor departamentu Innowacji Finansowych Fintech w UKNF.

    Ł.P.: Dlaczego Urząd KNF porzucił plany rozwoju piaskownicy regulacyjnej w wypracowanej wcześniej formule?

    M.B.: Piaskownica regulacyjna to narzędzie prawne. By je opracować i wdrożyć, niezbędna jest wiedza ekspercka oraz procedura legislacyjna.  1 marca 2019 r. UKNF otrzymał potwierdzenie ze strony Komisji Europejskiej odnośnie uzyskania wsparcia na realizację projektu w ramach trzeciej rundy Programu Wspierania Reform Strukturalnych (PWRS), który to projekt w zakresie, w jakim dotyczy UKNF, obejmuje wsparcie przy stworzeniu piaskownicy regulacyjnej z wykorzystaniem ekspertów zakontraktowanych przez zewnętrznego wykonawcę tj. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBRD).

    Rozpoczęcie prac projektowych planowane jest w III kw. 2019 r. Liczymy,  że wspólnie z EBRD uda nam się zbudować rozwiązanie prawne umożliwiające bezpieczne testowanie innowacji finansowych w wydzielonym środowisku prawno-regulacyjnym.

    Ł.P.: Czy fintechy i operatorzy byli zawiedzeni zmianą decyzji dotyczącej piaskownicy? Poświęcili sporo czasu i pieniędzy na przygotowanie się do projektu. Zresztą podobnie jak sam KNF.

    M.B.: Z grupy ośmiu podmiotów, dwa zgłosiły się do nas z pytaniami o przyczyny zmian.

    Ł.P.: Jaki dokładnie jest nowy plan KNF? Kto zajmie się fintechami?

    M.B.: W dalszym ciągu fintechami w Urzędzie zajmuje się Departament Innowacji Finansowych FinTech, który wraz z Departamentem Informatyki oraz Departamentem Cyberbezpieczeństwa tworzy nowy Pion Innowacji i Technologii odpowiedzialny m.in. za rozwój cyfrowych narzędzi regulacyjnych i nadzorczych. W tej strukturze mój Departament prowadzi projekty na rzecz wspierania ekosystemu innowacji finansowych (fintech), takie jak chociażby aktualizowany obecnie program Innovation Hub.

    Ł.P.: Jak będzie wyglądała przyszłość Innovation Hubu w KNF? Czy projekt będzie dalej rozwijany?

    M.B.: Przygotowujemy aktualizację regulaminu Programu Innovation Hub w celu jego rozszerzenia o nowy krąg odbiorców z sektora technologii regulacyjno-nadzorczych (regtech/suptech). Nowa odsłona programu pozwoli rozpocząć otwarty dialog z uczestnikami rynku prowadzącymi działalność w zakresie projektowania i wdrażania innowacyjnych rozwiązań usprawniających procesy raportowe i zapewnienia zgodności, ale również poprawiających efektywność i wydajność kanałów wymiany informacji z organem nadzoru.

    Z punktu widzenia UKNF nawiązanie szerszego kontaktu będzie okazją do rozpoznania potrzeb podmiotów nadzorowanych oraz aspirujących do bycia takimi w zakresie interakcji z organem nadzoru, stanowiąc doskonałą platformę do wymiany wiedzy o potencjale rozwiązań z obszaru regtech i suptech oraz stosowania nowoczesnych technologii na rynku finansowym.

    Ł.P.: Jak do tej pory wyglądają postępy w pracach Innovation Hubu? Ile firm zgłosiło się do programu
    i z jakiego obszaru są to podmioty?

    M.B.: W 2018 r. w Programie uczestniczyło 76 podmiotów posiadających rozwiązania fintech, w tym 64 startupy oraz 12 instytucji nadzorowanych. Najwyższy odsetek zgłoszeń obejmował takie obszary jak: usługi płatnicze (24%), ICO/walut wirtualne  (17%), robodoradztwo na rynku kapitałowym (12%), giełdy/kantory kryptowalut (8%) oraz crowdfunding (8%). W 2019 r. obserwujemy podobny poziom zgłoszeń do programu.

    Ł.P.: Jaki jest stosunek KNF do rynku robo-doradztwa? Na kongresie Impact’19 mówiła Pani, że bezpieczny fintech to ten, w którym bezpiecznikiem jest człowiek.

    M.B.: To dość swobodne tłumaczenie mojej wypowiedzi w języku angielskim. W usługach finansowych najważniejszy jest człowiek, technologia jest tylko narzędziem. I z tej perspektywy to dobro i bezpieczeństwo konsumenta musi być priorytetem. W przypadku robo-doradztwa, sam proces inwestycyjny jest zautomatyzowany.

    Jednak na końcu tego procesu jest człowiek – ktoś taką usługę oferuje, zleca, kupuje, uruchamia. To są kwestie do rozstrzygnięcia. Maszyny nie mogą być odpowiedzialne społecznie, ponieważ są maszynami. Odpowiedzialność spoczywa na ludziach – kwestia podziału tej odpowiedzialności jest otwarta nie tylko dla robo-doradztwa.

    Ł.P.: Czy KNF będzie inwestował w zespoły data scientistów? Dlaczego to jest tak ważne?

    M.B.: W ramach podejmowanych przez Urząd działań w obszarze ekonomii API istotnym elementem będzie platforma analityczno-informacyjna dla wielowymiarowej analizy danych sprawozdawczych pozyskiwanych od podmiotów nadzorowanych. W modelu tym kluczowe znaczenie będą miały zespoły data scientistów zajmujące się analizą pozyskiwanych danych.

    Ł.P.: Czy biznes związany z kryptowalutami ma czego szukać w Polsce? Jakie jest podejście KNF-u do tego tematu? Wiem, że nie jest Pani entuzjastką kryptowalut.

    M.B.: Kryptowaluty to kolejna technologia w rękach człowieka, która stanowi odpowiedź na potrzeby konsumenta. Stworzona, by omijać tradycyjne kanały dystrybucji usług finansowych, z uwagi na pseudonimowy charakter, stanowiąc wyzwanie dla regulatorów, nadzorców oraz sektorów regulowanych. To wyzwanie trzeba jednak podjąć i z tego powodu mój departament zainicjował prace nad opracowaniem komunikatu strukturyzującego podejście organu nadzoru do aktywów cyfrowych, we współpracy z pozostałymi, właściwymi komórkami UKNF.

    Warto wspomnieć, że w polskim systemie prawa nie funkcjonują przepisy zakazujące prowadzenie działalności związanej z kryptowalutami. Należy jednak wskazać, że od dnia 13 lipca 2018 roku podmioty prowadzące działalność w zakresie giełd i kantorów kryptowalut stały się instytucjami obowiązanymi w rozumieniu ustawy z dnia 1 marca 2018 roku o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu.

    Dodatkowo prowadzenie tej działalności wiązać się może z wykonywaniem czynności objętych właściwymi przepisami regulującymi działalność podmiotów na rynku finansowym, a co za tym idzie z obowiązkiem uzyskania stosowych zezwoleń KNF, np. zezwolenia na wykonywanie usług płatniczych. W konsekwencji działalność ta, tak samo jak każdy inny przejaw działalności gospodarczej, musi się odbywać w pełnej zgodności z obowiązującymi przepisami prawnymi.

    Ł.P.: Dziękujemy za udzielenie odpowiedzi.


    Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

    Pokaż komentarze (0)

    borowik-nadzor-powinien-mowic-jezykiem-rynku