Chińska wojna o rynek płatności

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Fintech
Opublikowano: 27 marca 2018, 15:20 Aktualizacja: 23 lutego 2019, 21:44

Alibaba Group kontra Tencent – tak w skrócie wygląda chiński rynek płatności. Giganci stale prześcigają się w nowych rozwiązaniach. Teraz do gry wkracza także Walmart.

Największa sieć sklepów na świecie oznajmia, że kończy współpracę z Aplipay, systemem płatności od Alibaby, na rzecz WeChat od Tencenta. Alipay znika ze wszystkich sklepów Walmarta w zachodnich Chinach. O sprawie pisze Reuters.

Czytaj także: Hiszpański bank szykuje konkurencję dla Revoluta?

Walmart wspiera Tencenta. Alibaba w odwrocie?

Łączna wartość Alibaby i Tencenta to około 1 bilion dolarów. Na razie w Państwie Środka wciąż przeważa Alipay, ale WeChat szybko nadrabia zaległości. Większość chińskich klientów i sprzedawców korzysta z obu systemów – mogą one być wykorzystywane do płatności online oraz tych w fizycznych sklepach, poprzez skanowanie QR kodów.

Alibaba posiada przewagę głównie z sklepach internetowych (chyba każdy zna AliExpress), a Tencent jest częściej wykorzystywany w grach online i social mediach. Region zachodnich Chin to wielkie ośrodki miejskie, takie jak Sichuan, Yunnan czy Gansu. Jest to jednak obszar rzadziej zaludniony i biedniejszy niż wschód kraju.

Alibaba i Tencent wydały ponad 10 miliardów dolarów na przejęcia i umowy, zawierane z sieciami handlowymi w Chinach. Dzięki temu chciały zwiększyć swój zasięg w offline – to z kolei doprowadziło do sytuacji, w której większość sieci podzieliła się na obozy wspierające Alipay lub WeChata.

Czytaj także: Chiny zaostrzą cenzurę Internetu? Xi Jinping chce rządzić wiecznie

W tym miejscu warto przypomnieć, że kilka miesięcy temu Tencent otrzymał licencję umożliwiającą sprzedaż funduszy inwestycyjnych poprzez aplikację WeChat. Z aplikacji ma korzystać już prawie miliard osób, a cały chiński Internet jest wart więcej niż polska gospodarka. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj – Tencent opanowuje nowe obszary cyfrowego rynku.

Chiny to dosyć specyficzny rynek, na którym sektor bankowy nie odgrywa zbyt dużej roli w kreowaniu sektora finansowego. W Państwie Środka dominują firmy pozabankowe – właśnie takie jak Alibaba i Tencent. Nie oznacza to jednak, że rząd nie wprowadza regulacji sankcjonujących fintechy. Ostatnio postanowiono na przykład uregulować branżę mikropożyczek.

Czytaj także: 11 listopada Polacy się kłócą, a Chińczycy zarabiają


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

chinska-wojna-o-rynek-platnosci