Elektrowstrząsy powracają do łask w edukacji

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
Opublikowano: 21 września 2018, 09:36 Aktualizacja: 21 września 2018, 16:19

Amerykańscy naukowcy twierdzą, że odkryli sposób na bezpośrednie wprowadzanie wiedzy do mózgu za pomocą elektrowstrząsów. Czy Matrix jest naprawdę tak blisko?

Pewnie większość z Was kojarzy sceny, podczas których bohaterowie trylogii braci Wachowskich w sekundę uczyli się nowych umiejętności – takich jak pilotowanie helikoptera, czy sztuki walki. Wystarczyło, że usiedli na specjalnym fotelu i gotowe – tak Neo nauczył się kung-fu.

Matrix jest tuż za rogiem. Czy czeka nas rewolucja w edukacji?

Naukowcy z Malibu w stanie Kalifornia, pracują nad podobną technologią. W swoim eksperymencie prześledzili sygnały elektryczne wysyłane przez mózg u sześciu wyszkolonych pilotów. Następnie za pomocą specjalnego hełmu „przesłali” je do mózgu osoby, która dopiero uczyła się pilotażu na symulatorze. Nowicjusz osiągnął 33% lepsze wyniki niż reszta grupy, nie objęta wpływem przezczaszkowej stymulacji prądem stałym (tDCS). O wynikach pisał dziennik Frontiers in Human Neuroscience.

Podczas nauki mózg tworzy i wzmacnia połączenia tkanki nerwowej pomiędzy obszarami związanymi z czynnościami, których właśnie się uczymy – wyjaśnia dr Matthew Philips, jeden z naukowców z laboratorium w Malibu. To zjawisko określane jest mianem neuroplastyczności. Nowa technologia została zaprojektowana w ten sposób, aby stymulować odpowiednie obszary – na przykład odpowiedzialne za refleks – tak aby powstawały nowe połączenia w szybszym tempie.

Elektrowstrząsy mogą pomóc nie tylko podczas nauki nowych rzeczy, ale także w rehabilitacji i dochodzeniu do siebie po udarach, czy wylewach. Technologia ma być także wykorzystywana przy leczeniu depresji i niwelowaniu bólu – co podobno mieli robić już starożytni Egipcjanie, wykorzystując ryby elektryczne.

A może to kolejna szalona teoria „amerykańskich naukowców”?

Zanim popadniemy w hurraoptymizm trzeba jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy – po pierwsze dziennik Frontiers in Human Neuroscience ma nie najlepszą reputację w branży naukowej. W przeszłości publikował wiele niepotwierdzonych teorii, które później musiał sprostowywać. Po drugie naukowcy z Malibu mają być pod dużą presją. Zgodnie z informacjami serwisu Gizmondo HRL Laboratories prowadzą prace badawczo-rozwojowe dla General Motors oraz Boeinga i złożyli już patent na swoje urządzenie. Perspektywa zysków finansowych mogła zaciemnić rzetelną ocenę faktycznych rezultatów.

Niestety, ale mało prawdopodobne, że kiedykolwiek będzie możliwa nauka nowych rzeczy tylko za pomocą stymulacji elektrycznej przez czaszkę. Ponowna konfiguracja stanu fizycznego neuronów, w celu kodowania konkretnych engramów (śladów pamięciowych) i wspomnień, to proces zbyt złożony, aby dało się go przeprowadzić tylko przy użyciu wiązek prądu elektrycznego – czytamy w serwisie Gizmondo.

Niewykluczone, że za paredziesiąt lat „wgrywanie” całego zestawu umiejętności prosto do mózgu będzie możliwe, ale wydaje się, że potrzeba do tego bardziej skomplikowanej technologii. Swoją drogą nauczyciele to też zawód zagrożony wyginięciem – z jednej strony przez roboty, a z drugiej przez technologie rodem z Matrixa.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

elektrowstrzasy-powracaja-do-lask-w-edukacji