Kolejny rok ze smogiem. Dobrze, że jest fintech

0
Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Fintech
Opublikowano: 5 listopada 2018 Aktualizacja: 15 kwietnia 2019

Jesień zaczęła się na całego, a wraz z nią sezon grzewczy. W Warszawie oczywiście efekty widać i czuć. Za oknem dziwnego rodzaju mgła o przerażająco wyraźnej konsystencji. Jest też sporo smrodu i charakterystycznej spalenizny. Jest wulgarnie wręcz niezdrowo. Problem nie zniknął, politycy zawiedli. Nie dziwię się, że ludzie chcą pracować zdalnie, najlepiej nie wychodzić z domu. Dobrze, że rozwija się sektor fintech i e-commerce, bo dzięki temu można ograniczyć spacery na „świeżym” powietrzu.

Fintech pomaga w unikaniu smogu. Jeśli nie musisz wychodzić z domu, to lepiej tego nie rób. Na dworze/dworzu lub na polu (jak kto woli) śmierdzi smogiem. W powietrzu unosi się dziwnego rodzaju zawiesina, która przypomina mgłę, ale to nie ona. To zabójcza emanacja naszej ekologicznej niefrasobliwości. Tezę o jej istnieniu potwierdził prezydent Andrzej Duda w trakcie słynnej już wypowiedzi o żarówkach. Fakt jest taki, że w Warszawie w sezonie grzewczym organizmy wszystkich istot żywych (bo zwierzęta też się trują) są narażone na rakotwórcze działanie pyłów.

Głusi jesteśmy na to, że skracamy sobie życie, i że produkujemy problemy społeczne. Dzisiejsze 100, 150 mld zł potrzebne na rozwiązanie kwestii smogu, to będzie zaledwie okruch potrzebnego kapitału do niwelacji przyszłych konsekwencji. Łzy z powodu krótszego życia znajdują się poza kategoriami wyceny.

Antyintelektualna epidemia spowodowana przez antyszczepionkowców to pikuś przy tym, co czeka oddziały pulmonologiczne i onkologiczne, gdy tylko wykształci się w nas potrzeba pogłębionych badań. Ubezpieczyciele mogą liczyć na pokaźne zyski w związku ze sprzedażą polis onkologicznych, a jeśli jak w „Zaklinaczu deszczu” przygotują produkty z kapitalistycznym smakiem i nowotwór wywołany smogiem nie będzie podstawą do odszkodowania, to zapewne czekać nas będzie zmiana na pozycji narodowego czempiona.

Wyjrzyj za okno i zadaj sobie pytanie, czy warto było tu przyjeżdżać?

Mieszkanie kupować, dom budować. Deweloperzy mogą mieć problem, zakredytowani w mieszkanie w dobrej dzielnicy także. Wystarczy sąsiad, który termodynamizację ma tam gdzie połowa Polaków ma wybory. Takie proponuję hasło dla Warszawy. Wątpliwym jest to, by niemieccy emeryci chcieli u nas spędzać jakąkolwiek jesień. Ukraińcy też niebawem uciekną na Zachód. Jeśli nic się nie zmieni, a nie zmieni jeszcze długo, bo dyskusja polityczna krąży wokół tematów dawno przez Monteskiusza zamkniętych, a nie życia i zdrowia- to zostaniemy sami, coraz bardziej schorowani i w coraz głębszej depresji. Nienawidząc siebie i wszystkich dookoła. Będziemy też przeciętnie częściej ginąć na drogach – bo widoczność marna i nawet najlepsze LED-y nie pomogą.

Dobrze, że chociaż jest ten sektor fintech

Szkoda, że na prąd z węgla, ale cóż zrobić? Taka narodowa strategia. Jednak chociaż tyle dobrego, że nie trzeba po zakupy z domu wychodzić, rachunki można opłacić przez Internet, różne umowy również można zawrzeć online. Niebawem zbadamy się online i tylko wielką szkodą dla społeczeństwa jest brak możliwości realizacji recepty przez Internet i zamówienia kuriera z lekami (tak jakby aptekarz sprawdzał dowód osobisty). Jedyny zysk ze smogu, to spodziewana niższa frekwencja na pokazach garnków i cudownej pościel (o zgrozo, a jeśli powstanie antysmogowa pościel z wełny młodej owcy szetlandzkiej za jedyne 5 tys. euro?). Co to będzie?

Nie trzeba zbyt długo chodzić w poszukiwaniu bankomatu, by mieć gotówkę potrzebną do zapłacenia za drobne zakupy w sklepie. Wystarczy telefon z Apple Pay. Świetnie, że paczkomaty są tak licznie rozlokowane, bo długie wycieczki na pocztę są zwyczajnie w tych warunkach niebezpieczne. Gdy autobus nie przyjedzie, to nie ma potrzeby ryzykować zatrucia smogiem – można zrzucić się na Ubera lub Taxify lub wynająć auto na minuty. Tak, wychodzi na to, że jesienią Uber to nawet zdrowo.

Aplikacja w telefonie informuje nas o stężeniu szkodliwych pyłów. Zegarek sparowany ze smartfonem złowrogo zawibruje, gdy jakość powietrza będzie na tyle dobra, by można było psa na spacer wyprowadzić albo chociaż na balkon wyjść i gwiazdy zobaczyć… Elon Musk tam lecieć chce jak najdalej. Szkoda, że niebawem nasze dzieci nawet nie będą wiedziały co to jest. Zobaczyć je w wielkim mieście to wyzwanie.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

kolejny-rok-ze-smogiem-dobrze-ze-jest-fintech