17 kwietnia 2018, 09:00:IoT Poland Show - Centrum Targowo-Kongresowe, Marsa 56c, 04-242 Warszawa, Polska

Podręczniki szkolne w XXI wieku. Czy dzieciaki naprawdę muszą je dźwigać?

Darmowy podręcznik to kosztowny temat. Z jednej strony rozumiem, że nie wszystko jest tak proste jak się wydaje, ale z drugiej przesadne komplikowanie może prowadzić do absurdów. Mamy XXI wiek, smartphony, tablety, komputery, Internet, itp. Po co dzieciaki muszą targać po 10 kg książek w plecakach? Po co wydajemy ok. 250 mln zł rocznie na coś, co jak pokazuje praktyka kompletnie się nie sprawdza?

W artykule „Szkoły mają problem z darmowymi podręcznikami” opublikowanym na Bankier.pl czytamy, że kłopoty dotyczą podręczników dla klas IV i V podstawówek oraz I i II klasy gimnazjum, które docelowo są udostępnianie dzieciom bezpłatnie a finansowane są z dotacji ministerialnej. Ich darmowy charakter to zagrywka psychologiczna – płacą za nie podatnicy. Nie skupiajmy się na tym, bo to bez znaczenia.

Z przytoczonego artykułu wynika, że szkoły dostały za mało pieniędzy na zakup podręczników od prywatnych wydawnictw. W efekcie placówki nie mogą spełnić swojego ustawowego obowiązku, czyli przekazać materiałów dydaktycznych nieodpłatnie. Dyrektorzy próbują ściągnąć kasę od rodziców, co jest „zakazane”. Absurd goni absurd.

Ciężkie tornistry

Dzisiaj rano w radiu/radio słyszałem, że dzieciaki muszą nosić ciężkie tornistry. Zapewne w praktyce nie muszą, ale większość nosi. Przy czym, jak słusznie zauważył redaktor, papier swoje waży. Przez chwilę zastanawiałem się ile faktycznie będzie ważył taki plecak jak już się dorzuci do niego również darmowe podręczniki, których przecież nie mają.

Przejdźmy do rzeczy. W MEN lub na zlecenie MEN pracuje cały sztab ludzi, którzy ponoć są ekspertami w swoich dziedzinach. Teoretycznie mogliby oni opracować po 5 albo i więcej wersji podręczników zgodnych z programem (który przecież sami ustalają) do każdego przedmiotu. Następnie złożyć to w przystępnej formie i jako plik cyfrowy umieścić takie pakiety edukacyjne na stronie ministerstwa bądź innej dedykowanej. Mogłyby się pojawić wersje do druku, do kolorowania, do wszystkiego. No dobra, ale druk kosztuje.

Be open minded!

W tej samej audycji redaktor poruszał temat worków na smartfony, do których dzieciaki wrzucają swoją elektronikę przed rozpoczęciem lekcji. Okazuje się, że większość posiada tablety, smartfony a niektórzy nawet małe notebooki. Ogólnie high-life, zapewne program 500+ był w tym pomocny.

Skoro tak, to może zamiast drukować, rozsyłać papierowe i szybko dezaktualizujące się podręczniki (hurr durr Żołnierze Wyklęci) ewentualnie przelewać pieniądze z ministerstwa do samorządów a z samorządów do szkół a ze szkół do prywatnych wydawnictw – stworzyć program „TABLET/CZYTNIK EDUKACYJNY”.

Eksperci powiedzą (finansowani przez wydawnictwa tudzież MEN lub oba źródła jednocześnie, nostalgiczni profesorowie, niektórzy rodzice, politycy bez matury, itd.), że to durny pomysł, bo tablety/czytniki szybko się rozładowują, bo dzieciaki nie będą znały zapachu papieru a i w ćwiczeniach też czasem muszą coś pomazać, napisać – ćwiczyć odruch pisania, itd. Ech, może by tak zajęcia z kaligrafii do programu nauczania wrzucić i mieć ten problem z głowy?

No dobrze, ale mówimy o samych podręcznikach po których przecież się nie pisze (chyba, że wąsy dorysowuje). Zeszyty do szkoły dzieciaki i tak by musiały nosić. A ćwiczenia? Dajcie spokój, to chyba też można ogarnąć.

Mamy 6 mln uczących się dzieciaków. Czytnik z załadowanymi podręcznikami (za darmo przygotowanymi przez MEN w ramach etatowej pracy zatrudnionych tam jajogłowych) to koszt maksymalnie 600 zł (z natychmiastowymi aktualizacjami gdyby społeczeństwo podczas debaty publicznej uznało, że Kopernik jednak była kobietą). We wrześniu, zamiast 500+ przelewem na konto rodzice dostaliby bon na taki czytnik bądź tablet. Szacunek do narzędzi pracy bądź nauki to już kwestia wychowania.

Wicepremier Morawiecki mówił, że mamy stawiać na innowacje. Zatem bądźmy innowacyjni.

/ŁP

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone