Kilka słów o tym, jak świat zapomina o nauce

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
Opublikowano: 6 lutego 2017 Aktualizacja: 6 lutego 2017

Większość Amerykanów panicznie boi się liczby 13, wierzy w porwania ludzi przez kosmitów i zaprzecza teorii ewolucji. Dzieci nie są uczone o wadzę nauki, a matematyka, fizyka, czy biologia schodzą na drugi plan. Czy niebawem czeka nas scenariusz rodem z filmu „Idiokracja”, gdzie ludzie nie wiedzieli czym należy podlewać rośliny?

Takie teorie głosił ostatnio Neil deGrasse Tyson, astrofizyk, kosmolog i jeden z największych popularyzatorów nauki w Stanach Zjednoczonych. Autor wielu programów i publikacji. Postać bardzo rozpoznawalna na terenie USA.

Może zatem bardziej odpowiedni tytuł brzmiałby: „Kilka słów o tym, jak USA zapomina o nauce”?

Komisja Europejska nadal na wojennej ścieżce z gotówką

To już się działo

Neil deGrasse Tyson martwi się o przyszłosć amerykańskiej nauki.

Źródło:
wikipedia,org. Neil deGrasse Tyson.

Zdaniem Tysona, Amerykanie boją się matematyki i wiedzą bardzo mało o nauce. Jest to zagrożenie dla całego narodu – mówi astrofizyk.

– W konsekwencji chowamy pokolenie, które nie wie czym jest nauka i dlaczego działa. Stawia to pod znakiem zapytania przyszłość naszego narodu. W końcu to innowacje w nauce i nowe technologie, są tym co napędza gospodarki przyszłości – zauważa Tyson.

Co ciekawe, przykład USA nie jest odosobniony. Sytuacja wyglądała podobnie 1000 lat temu na Bliskim Wschodzie. Kiedyś matematyka kwitła w dolinie Eufratu i Tygrysu, a centrum nauk ścisłych był Bagdad. Algebra i pierwsze algorytmy zostały wymyślone właśnie na w tym rejonie świata. Cyfry arabskie (chociaż poznane w Indiach) spopularyzowali arabscy uczeni.

W XII wieku w siłę urosły jednak grupy muzułmańskich duchownych, które głosiły, że matematyka i nauka to zbyt przyziemne zajęcia. Dobry muzułmanin powinien się bardziej przejmować sprawami duchowymi i religią. I tak nauka została skutecznie wypleniona z arabskiej kultury.

Dość powiedzieć, że z 655 Nagród Nobla, przyznawanych w różnych dziedzinach nauki od 1900 roku, tylko 3 zostały wręczone muzułmanom.

W kolejnych latach to Europa zdominowała rozwój nauki. Wystarczy spojrzeć na europejskie banknoty – widnieją na nich wizerunki wielkich naukowców. Tyson podawał przykłady niemieckich środków płatniczych i osobę Carla Friedricha Gaussa.

– To jest właśnie mocny sygnał od rządu, że nauka ma znaczenie. Jeżeli wizerunki naukowców znajdują się na banknotach – to znak, że są częścią kultury. Widzisz to i czujesz. Nie każdy musi zajmować się naukami ścisłymi, ale społeczeństwo zna ich wartość i każdy potrafi je docenić – komentuje Tyson. [Kiedyś na polskich banknotach znalazło się miejsce dla Marii Skłodowskiej-Curie].

Polskie banki zaatakowane. Czy to dzieło obcych służb?

Powrót do przeszłości

Większość z nas kojarzy film przygodowy z Michaelem J. Foxem, w którym główny bohater przenosił się zarówno w przeszłość, jak i przyszłość. Tyson zauważa, że kiedyś amerykańska popkultura była pełna latających samochodów, miast przyszłości i wydarzeń celebrujących naukowe odkrycia.

Działo się tak za sprawą zimnej wojny i komicznego wyścigu, pomiędzy USA a Związkiem Radzieckim.

– Nie potrzebowaliśmy specjalnych programów żeby uświadamiać ludzi o wadze nauki. Była ona w nagłówkach gazet i w domowych rozmowach. – mówi Tyson.

Pomimo narzekań znanego astrofizyka rozwój nauki w Stanach Zjednoczonych nie jest wcale na aż tak niskim poziomie. Wciąż słyszymy o nowych odkryciach osławionych amerykańskich naukowców – takich jak na przykład smartwatch wykrywający choroby.

W Dolinie Krzemowej każdego dnia rodzą się nowe pomysły i powstają nowe startupy technologiczne i naukowe. Zdarzają się też jednak „kwiatki” w stylu mikrofalówki wysyłającej nam SMS-y.

Neil de Grasse Tyson ma jednak na myśli problem wśród najmłodszej warstwy społecznej. Ponadto faktem jest, że w Dolinie Krzemowej pracują innowatorzy z całego świata i czasem próżno w niej szukać młodych Amerykanów.

Coinfirm pozyskuje 3 mln złotych na rozwój platformy Blockchain

„Make America Great Again”

Dlatego też blady strach pada na ludzi związanych z nauką, gdy słyszą o pomysłach nowego prezydenta, Donalda Trumpa – o obostrzeniach we wpuszczaniu imigrantów na teren USA. Kto wtedy będzie napędzał Dolinę Krzemową? Czy Dolina Krzemowa opustoszeje?

Problemy z rozwojem nauki będą w przyszłości rzutować również na nowe technologie. Przecież w interesie zdecydowanej większości ludzi jest powstawanie nowych firm pokroju Google, Ubera, Microsoftu, czy Apple.

Temat ten tyczy się również bliskiej naszemu sercu branży FinTech. Ciężko o nowe rozwiązania w zakresie płatności, jeżeli nauka stanie w miejscu. Jednym z haseł Trumpa jest „Make America great again” – może znajdzie to swoje zastosowanie również w sferze naukowej.

Świat potrzebuje postępowych i prężnie rozwijających się Stanów Zjednoczonych. Im więcej partnerów do naukowej współpracy tym lepiej. Rozwijajmy nowe technologie, uczmy dzieci jak najwięcej o wadze nauki – tak żeby zrozumiały, że nie ma się czego bać. W końcu czym skorupka za młodu nasiąknie… Byleby tylko nie podlewać roślin napojami energetycznymi. Tak, znów kłania się „Idiokracja”.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

slow-tym-swiat-zapomina-nauce