17 kwietnia 2018, 09:00:IoT Poland Show - Centrum Targowo-Kongresowe, Marsa 56c, 04-242 Warszawa, Polska

„Uber bez kierowcy” już zabiera pasażerów

Bezzałogowe pojazdy Ubera zaczęły „zbierać” pasażerów na ulicach San Francisco. To kolejny etap pilotażowego projektu i współpracy z Volvo. SUV-y szwedzkiej marki na razie nie będą kompletnie pozbawione kierowcy, gdyż podczas przejazdu będzie w nich zasiadał „kierowca bezpieczeństwa” i inżynier, którzy w razie potrzeby przejmą kontrolę nad pojazdem.

Samochody będą zabierać zwykłych pasażerów w Mieście nad Zatoką. Wystarczy, że delikwent zamówi przejazd w aplikacji UberX, a może przyjechać po niego nowy Volvo XC90, sterowany przez superkomputer wspierany rzeszą czujników.

W zeszłym miesiącu informowaliśmy o bezzałogowych taksówkach nuTonomy, które przewożą pasażerów na ulicach Singapuru. Konkurencja nie śpi, więc Uber przyśpiesza program pilotażowy.

Czytaj także: Prace nad nowymi regulacjami już trwają. Konsultacje w Ministerstwie Rozwoju

Trzecia generacja

Już kilka miesięcy temu na ulice Pittsburgha wyjechały Fordy, wyposażone w uberowską technologię. Był to wcześniejszy etap pilotażowego projektu firmy Travisa Kalanicka. Współpraca Ubera z Volvo jest jednak bardziej zaawansowana – firma przerabia swoje pojazdy i może bez problemu zintegrować z nimi swoje czujniki i technologię. Fordy były kupowane prosto z linii produkcyjnej – bez przeróbek.

Samochody trzeciej generacji będą miały mniej czujników niż wspomniane Fordy. Matt Sweeney – jeden z zarządców Ubera powiedział, że firma odrobiła lekcję z Pittsburgha i teraz wie, które rzeczy są naprawdę niezbędne w bezzałogowym aucie.

Volvo XC90 będzie wyposażone w tradycyjne kamery optyczne, czujniki, Lidar (urządzenie działające na podobnej zasadzie co radar, tylko wykorzystujące światło zamiast mikrofal) i detektory ultrasoniczne.

Źródło: techcrunch.com. Tak wygląda wyposażenie "uberowskiego" Volvo.
Źródło:
techcrunch.com. Tak wygląda wyposażenie „uberowskiego” Volvo.

Czytaj także: Elon Musk oczami fanów z Polski

Bo do tanga trzeba dwojga

Właśnie dlatego Uber na strategicznego partnera postanowił wybrać Volvo – firmę ze świetną reputacją w zakresie bezpieczeństwa na drogach. Szwedzi wyprodukowali specjalny model dla współpracy z Uberem.

Już w sierpniu informowaliśmy o podpisaniu umowy Volvo z Uberem. Na specjalną uwagę zasługuje płyta podłogowa Volvo Scalable Product Platform (SPA). Korzystają z niej już obecne modele V90, S90 i SUV XC90. Koszty przedsięwzięcia miały rozłożyć się mniej więcej po równo.

– Volvo jest jednym z najbardziej postępowych twórców samochodów, które nadążają za współczesnością. Jesteśmy światowym liderem w poprawie bezpieczeństwa produkowanych aut oraz rozwoju bezzałogowych pojazdów. Nasze produkty nie mają sobie równych jeżeli chodzi o wiarygodność w zakresie bezpieczeństwa. Jesteśmy bardzo dumni mogąc współpracować z Uberem, jedną z najbardziej innowacyjnych firm na świecie. To porozumienie lokuje Volvo w epicentrum rewolucji technologicznej w branży motoryzacyjnej- mówił w sierpniu Håkan Samuelsson, prezes i dyrektor generalny Volvo Cars.

Źródło: techcrunch.com
Źródło:
techcrunch.com

Czytaj także: Golem, czyli Uber dla komputerów uzbierał 8,6 mln dolarów w 19 minut

Jak to działa?

Pomiędzy przednimi siedzeniami zamontowano specjalnego iPada, który pełni rolę „centrum dowodzenia”. Po zameldowaniu się na pokładzie pojazdu na ekranie iPada otrzymujemy wskazówki co do naszego postępowania. Komputer upewni się na przykład czy zapieliśmy pasy, sprawdzi cel podróży i nakreśli trasę.

Podczas jazdy ekran pokazuje co „widzi” samochód – na białym tle można zaobserwować cząstkowe wersje obiektów mijanych przez auto, takich jak domy, przechodnie, czy inne pojazdy.

Źródło: techcrunch.com. "Centrum dowodzenia" w bezzałogowym Volvo.
Źródło:
techcrunch.com. „Centrum dowodzenia” w bezzałogowym Volvo.

Co ciekawe za pośrednictwem iPada mamy możliwość „strzelenia” sobie selfie i upamiętnienia przejazdu. Jest to element strategii Ubera – firma chce pokazać, że zaawansowana technologia ma też ludzka twarz. Ponadto chodzi oczywiści o promowanie marki i rozwiązania.

Czytaj także: Uber wprowadza totalną inwigilację

Nadrzędnym celem Travisa Kalanicka jest zapewnienie większego bezpieczeństwa na drogach i przy okazji zredukowanie problemów z miejskimi zabudowami – chodzi tutaj o ciągła potrzebę stawiania wielkich parkingów. Zdaniem Sweeneya większość samochodów – zajmujących miejską przestrzeń – stoi w miejscu i kierowcy nie korzystają z nich przez około 95% czasu!

Pilotażowy projekt zostanie na razie ograniczony do centrum San Francisco. Wypuszczenie w bój Volvo XC90 nie oznacza zawieszenia testów Forda na ulicach Pittsburgha. Testując pojazdy w różnych miastach Uber chce zbadać, jak zachowują się one podczas określonej pogody, czy też gęstszego ruchu i węższych ulic.

/Rafał Tomaszewski

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone