15 listopada 2018, 10:00:III Edycja Kongresu 590 - Centrum Wystawienniczo-Kongresowe Województwa Podkarpackiego - G2A Arena Jasionka 954 36-002 Rzeszów, Polska

Studenci do pracy! Czeka 500 tys. wakatów w 5 branżach

review_guilherme-cunha-508919-unsplash

Studencie, marzysz o dochodowym zajęciu? Właściwie wcale nie musisz studiować, wystarczy, że poszukasz zatrudnienia w branżach, gdzie brakuje 0,5 mln rąk do pracy.

Szacuje się, że 1,3 mln studentów, którzy dwa tygodnie temu rozpoczęli studia, wcale nie uczy się tego, czego potrzebują polscy pracodawcy. Spośród pięciu profesji poszukujących pracowników tylko jedna – medyczna – bezwzględnie wymaga wykształcenia wyższego. Ściągę dla poszukujących dochodowej pracy przygotowało Coders Lab. Obliczono, ile czasu i pieniędzy trzeba zainwestować, by znaleźć zatrudnienie tam, gdzie zarobki są najwyższe oraz który z zawodów daje największe szanse na awans i rozwój.

Brakuje pracowników

Powiększ

large_TOP-5-zawodów_graf_01

Coders Lab

Jak podaje GUS, stopa bezrobocia w Polsce jest obecnie najniższa od początku jej pomiaru, czyli od maja 1992 r. Osoby bezrobotne stanowiły w II kwartale 2018 r. 3,6% ludności aktywnej zawodowo (od 15. roku życia). Nieprzerwanie rośnie liczba wolnych miejsc pracy w firmach zatrudniających co najmniej jedną osobę. Na koniec II kwartału br. było to prawie 165 tys. wakatów, o 12,3 tys. więcej niż w I kwartale. Dane te obejmują jedynie poszukiwania pracowników np. poprzez urzędy pracy. Potrzeby rynku są jednak dużo większe.

Kierowca tira – ciężki kawałek chleba

Istnieje branża, w której tylko Niemcy, Hiszpania, Francja i Holandia mogą z nami konkurować. To usługi transportowe. Odpowiadają one już za 6,5 proc. polskiego PKB. Choć 34 tys. lokalnych firm posiada 300 tys. ciężarówek i zatrudnia 345 tys. osób, polskim firmom brakuje 100 tys. kierowców (dane za: „Transport Manager”). To praca obciążająca zarówno fizycznie, jak i psychicznie, więc nawet zarobki w okolicach 10 tys. zł często nie są wystarczającym powodem, by zostać kierowcą w transporcie międzynarodowym. Poza tym najpierw trzeba zainwestować spore pieniądze w prawo jazdy i uzyskać Świadectwo Kwalifikacji Zawodowej. Łączny koszt to ok. 10 tys. zł, a na formalności i naukę trzeba zarezerwować przynajmniej dwa miesiące.

Informatycy potrzebni od zaraz

Większość speców od komputerów to samouki, których wystarczy tylko przeszkolić na potrzeby firmy i po trzech miesiącach będziemy mieli specjalistę od IT. Na rynku informatycznym brakuje 50 tys. pracowników, więc firmy decydują się zatrudnić każdego, kto jest wystarczająco zdeterminowany, otwarty na naukę i nowe technologie. Szczodrze za to wynagrodzą: średnie zarobki w tej branży wynoszą 12 tys. zł brutto, a najlepsi z kilkuletnim doświadczeniem zgarną nawet 20 tys.

Zawody przyszłości oparte na sztucznej inteligencji (AI), technologiach wirtualnej rzeczywistości (VR) czy rozszerzonej rzeczywistości (AR) i automatyzacji, to potrzeba dzisiejszych czasów: smart domy, robotyzacja fabryk czy procesów rekrutacyjnych to tylko niektóre zastosowania nowych technologii.

Lekarze emigrują

Służba zdrowia to jedyna branża w zestawieniu, która wymaga długich studiów i praktyk  czasem ponad 10-letnich, a rezydenci zarabiają znacznie gorzej niż „pani na kasie”, mimo że muszą włożyć dużo więcej wysiłku w zdobycie kwalifikacji i są bezpośrednio odpowiedzialni za ludzkie życie. Na 1000 Polaków przypada obecnie tylko 2,2 lekarza, a lekarska pensja wynosi 3 200 zł brutto, czyli niecałe 2,3 tys. zł na rękę. Pielęgniarka zarabia 2 400 zł brutto („na rękę” 1,8 tys. zł). Między innymi z tego powodu od 1989 r. wyjechało z kraju około 30 tys. lekarzy, a w zawodzie pielęgniarki pracuje 15% osób, które ukończyły te studia. NIK alarmuje, że w najbliższej przyszłości może okazać się, że grupa lekarzy, dentystów i pielęgniarek, która pozostanie w Polsce, nie będzie wystarczająco liczna, by zapewnić opiekę medyczną wszystkim potrzebującym.

Boom budowlany

Powiększ

large_TOP-5-zawodów_graf_02

Coders Lab

Wielkie braki wykazuje też branża budowlana – Najwyższa Izba Kontroli zanotowała, że ze względu na fundusze unijne można by w Polsce budować znacznie więcej (np. dróg), ale po prostu… nie ma kto tego robić. Jak ocenia Rafał Bałdys-Rembowski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, brakuje ok. 200 tys. pracowników.

Na polskim rynku brakuje ok. 300 tys. tych specjalistów, których zawody istnieją od setek lat: murarzy, rzemieślników i innych wykwalifikowanych pracowników fizycznych. Według danych GUS-u w II kwartale,  „jednostki dysponujące wolnymi miejscami pracy najczęściej poszukiwały robotników przemysłowych i rzemieślników – 48,8 tys. (29,6%)”.