E-maile, wiadomości z komunikatorów, dane dotyczące kont internetowych czy informacje przechowywane w chmurze mogą mieć kluczowe znaczenie dla ustalenia sprawców przestępstw. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy dane znajdują się poza granicami państwa prowadzącego postępowanie.
Do tej pory ich uzyskanie za pośrednictwem tradycyjnych kanałów współpracy wymiarów sprawiedliwości mogło trwać na tyle długo, że część informacji mogła zostać usunięta lub stać się niedostępna. Nowe przepisy mają ten problem ograniczyć poprzez stworzenie jednolitego mechanizmu pozwalającego organom ścigania szybciej zwracać się bezpośrednio do dostawców usług cyfrowych.
Śledczy szybciej sięgną po dane z chmury i komunikatorów
Rozporządzenie wprowadza dwa podstawowe instrumenty: europejski nakaz wydania dowodów (EPOC) oraz europejski nakaz zabezpieczenia dowodów (EPOC-PR). Pierwszy z nich pozwoli właściwym organom zażądać przekazania określonych danych elektronicznych. Dostawca usług, który otrzyma taki nakaz, będzie miał zasadniczo 10 dni na udostępnienie wskazanych informacji.
Drugi instrument, czyli EPOC-PR, ma służyć przede wszystkim zabezpieczeniu danych. Dostawca będzie zobowiązany do ich „zamrożenia”, czyli uniemożliwienia ich usunięcia przez określony czas. Standardowo okres zabezpieczenia ma wynosić 60 dni. To rozwiązanie ma szczególne znaczenie w sytuacjach, w których śledczy potrzebują więcej czasu na uzyskanie formalnego nakazu wydania danych.
Unijne przepisy różnicują poziom ochrony prawnej w zależności od rodzaju informacji, o które zwracają się organy ścigania. Najłatwiej będzie uzyskać dane, które nie zawierają treści komunikacji. Chodzi między innymi o dane abonenta, adres IP czy nazwę użytkownika. Takie informacje mogą być żądane w związku z podejrzeniem popełnienia każdego przestępstwa.
Dane o ruchu, dotyczące m.in. lokalizacji, źródła lub miejsca przeznaczenia wiadomości, a także dane dotyczące treści komunikacji, będą mogły być pozyskiwane w przypadku poważniejszych przestępstw.
Polska nadal bez pełnego wdrożenia
Rozporządzenie jest elementem unijnego pakietu e-evidence, którego celem jest stworzenie wspólnych zasad dotyczących dostępu do elektronicznych dowodów w postępowaniach karnych. Drugim ważnym elementem pakietu jest dyrektywa dotycząca ustanowienia przedstawicieli prawnych przez dostawców usług cyfrowych.
Zgodnie z jej założeniami państwa członkowskie powinny zapewnić, aby usługodawcy wskazywali co najmniej jeden zakład lub ustanowili przedstawiciela prawnego odpowiedzialnego za odbieranie, realizowanie i egzekwowanie żądań dotyczących elektronicznych dowodów.
W tym przypadku pojawia się jednak problem. Państwa członkowskie miały wdrożyć dyrektywę dotyczącą przedstawicieli prawnych do 18 lutego 2026 roku. Jak informuje PAP, do tej pory zrobiło to zaledwie 10 państw UE. Polski nie ma wśród nich.