Finfluencerzy od kilku lat zdobywają dużą popularność na platformach takich jak Instagram, TikTok czy YouTube. Publikują porady dotyczące oszczędzania, inwestowania i zarządzania pieniędzmi, a często także promują konkretne produkty finansowe lub usługi związane z bardziej ryzykownymi obszarami, takimi jak kryptowaluty.
TikTok i Instagram pełne wątpliwych porad finansowych. Wyniki badań
Zjawisko od dłuższego czasu obserwują regulatorzy. Przykładowo polski Urząd Komisji Nadzoru Finansowego kilka miesięcy temu ostrzegał przed bezrefleksyjnym korzystaniem z porad finfluencerów. KNF przypominał, że finfluencerzy, publikując treści edukacyjne czy reklamowe, powinni działać transparentnie i odpowiedzialnie. Dotyczy to m.in. informowania o współpracy z firmami inwestycyjnymi, ostrożności w prezentowaniu wyników finansowych czy rozważenia wykupienia ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej.
Z kolei brytyjski nadzór finansowy, Financial Conduct Authority, podejmował już działania wobec części twórców, w tym kierował sprawy karne przeciwko osobom naruszającym przepisy. Teraz autorzy wspomnianego wcześniej badania podkreślają, że większość finfluencerów nie działa nielegalnie, choć publikowane przez nich treści często mają niską wartość merytoryczną.
Badanie zostało sfinansowane przez Aberdeen Group Charitable Trust. Naukowcy przeanalizowali materiały publikowane przez blisko 2,5 tys. finfluencerów na Instagramie, TikToku i YouTube. Ocena opierała się na sześciu kryteriach: kompetencjach autora, obecności ostrzeżeń i zastrzeżeń prawnych, wiarygodności ekonomicznej prezentowanych tez, jakości wyjaśnień, omawianiu ryzyk i alternatyw oraz przejrzystości źródeł i wyliczeń.
Wyniki pokazują, że jedynie 8-9 proc. postów zawierało informacje o kompetencjach autora. Z kolei tylko 12-13 proc. publikacji zawierało odpowiednie zastrzeżenia lub informacje o charakterze materiału.
Badacze zauważyli także wyraźne różnice między platformami. Najlepiej pod względem jakości wypadał YouTube. Treści publikowane tam częściej zawierały pozytywne cechy oceniane w badaniu niż materiały z Instagrama czy TikToka. Prawie co piąty film na YouTube zawierał informacje o kompetencjach autora. Dla porównania, na Instagramie było to 2,2 proc., a na TikToku 3,9 proc.
Porady finansowe z internetu poza kontrolą?
Równolegle przeprowadzono badanie opinii wśród 4,2 tys. Brytyjczyków. Wynika z niego, że finfluencerzy realnie wpływają na decyzje odbiorców. Około jedna trzecia respondentów przyznała, że w ciągu ostatniego roku zastosowała w praktyce porady znalezione w mediach społecznościowych lub podjęła decyzję finansową pod ich wpływem.
Wśród osób, które skorzystały z porad publikowanych przez finfluencerów, 70 proc. oceniło efekty jako głównie pozytywne. 27 proc. deklarowało mieszane doświadczenia, a jedynie 3 proc. wskazało głównie negatywne skutki.
Autorzy badania zwracają jednak uwagę, że użytkownicy często weryfikują informacje w ograniczony sposób. Choć niemal wszyscy ankietowani deklarowali sprawdzanie treści znalezionych w sieci, wielu z nich opierało się wyłącznie na komentarzach innych użytkowników.
Badanie pokazało również niski poziom świadomości dotyczącej regulacji rynku finansowego. Ponad połowa respondentów nie zna różnicy między ogólnymi wskazówkami finansowymi, a regulowanym doradztwem finansowym. Cztery na dziesięć osób były zaskoczone, że większość porad publikowanych w mediach społecznościowych pozostaje poza zakresem obecnych regulacji prawnych.