Nową propozycję przygotowało Polskie Stronnictwo Ludowe. Zakłada ona stopniowe zwiększanie kwoty wolnej od podatku dochodowego, co ma być odpowiedzią na jedną z najgłośniejszych deklaracji wyborczych. Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna, projekt wkrótce może trafić pod obrady Sejmu.

Kwota wolna rośnie, budżet drży. Spór o miliardy złotych

Zgodnie z założeniami PSL, dojście do poziomu 60 tys. zł miałoby potrwać trzy lata. W pierwszym etapie kwota wolna wzrosłaby do 35 tys. zł, w drugim do 45 tys. zł, a dopiero w trzecim osiągnęłaby docelową wysokość. Taki harmonogram ma ograniczyć jednorazowy wstrząs dla budżetu państwa.

Propozycja obejmuje jednak więcej zmian. Wśród nich znalazł się pomysł wprowadzenia emerytur zwolnionych z podatku oraz powiązania programu 800+ z poziomem kwoty wolnej. W praktyce oznaczałoby to, że wysokość świadczenia mogłaby w przyszłości zależeć od zmian w systemie podatkowym.

Z punktu widzenia podatników reforma przyniosłaby konkretne korzyści. Osoby osiągające dochody rzędu 7–15 tys. zł brutto mogłyby zyskać około 300 zł miesięcznie. Największymi beneficjentami byłyby jednak osoby o niższych zarobkach. Przy kwocie wolnej na poziomie 60 tys. zł część z nich mogłaby w ogóle nie płacić podatku dochodowego.

Do projektu ostrożnie podchodzi Ministerstwo Finansów. Szef resortu, Andrzej Domański, już wcześniej sygnalizował, że wprowadzenie pełnej kwoty wolnej w wysokości 60 tys. zł przed 2027 rokiem jest mało realne. Podkreślał jednocześnie, że prace nad rozwiązaniem są prowadzone, ale jego realizacja może zostać przesunięta w czasie.

Największą przeszkodą pozostają koszty. Szacunki wskazują, że podwyższenie kwoty wolnej oznaczałoby spadek wpływów z PIT o około 50–60 mld zł rocznie. To znacząca kwota, która nie została uwzględniona w obecnych planach budżetowych i może stanowić poważne wyzwanie dla stabilności finansów państwa, zwłaszcza w kontekście rosnących wydatków, m.in. na obronność.