Minister cyfryzacji zapowiedział zdecydowane działania wobec platform społecznościowych, które jego zdaniem nie reagują odpowiednio na zgłoszenia dotyczące szkodliwych treści. Poinformował on o skierowaniu do serwisów żądania utworzenia rozbudowanych zespołów odpowiedzialnych za moderację materiałów publikowanych w internecie – podaje Polska Agencja Prasowa.

Polscy moderatorzy mają walczyć z dezinformacją w social mediach

Nowe zespoły miałyby pracować na terenie Polski i posługiwać się językiem polskim. Istotnym elementem ich działalności byłaby bezpośrednia współpraca z Naukową i Akademicką Siecią Komputerową (NASK) oraz polskimi służbami, które przekazują informacje o treściach wymagających interwencji.

Minister oczekuje również zmian w procedurach odwoławczych, które określił jako nieskuteczne, a także szybkiego eliminowania sieci zautomatyzowanych kont wykorzystywanych do rozpowszechniania manipulacji. Gawkowski ostrzegł, że brak realizacji postulatów może doprowadzić do wszczęcia postępowań w sprawie nałożenia sankcji finansowych. Ich wysokość, według zapowiedzi ministra, może wynosić dziesiątki milionów złotych lub euro – podaje PAP.

Skąd takie twarde stanowisko resortu cyfryzacji? PAP wyjaśnia, że powodem jest między innymi najnowszy raport NASK, obejmujący pierwsze sześć miesięcy 2026 roku. Analiza dotyczyła reakcji platform społecznościowych na ponad 65 tys. zgłoszeń dotyczących dezinformacji. Przedstawione dane wskazują, że zdecydowana większość zgłoszonych materiałów nie doczekała się żadnej reakcji ze strony administratorów serwisów.

  • 76 proc. zgłoszeń (ponad 49,8 tys. przypadków) pozostało bez odpowiedzi, a wskazane materiały nadal były dostępne w internecie.
  • 7 proc. zgłoszonych treści (około 4,4 tys. materiałów) zostało usuniętych.
  • Ponad 17 proc. przypadków (niemal 11,3 tys. materiałów) zakończyło się inną formą moderacji.

Według raportu liczba zgłoszeń pozostawionych bez reakcji była niemal czterokrotnie większa niż w całym 2025 roku. Jednocześnie liczba usuniętych materiałów spadła w porównaniu z poprzednim rokiem o prawie połowę, a skala pozostałych działań moderacyjnych była niemal czterokrotnie mniejsza.

Szczególnie niepokojące okazały się wyniki dotyczące fałszywych informacji. Platformy odrzuciły ponad 85 proc. zgłoszeń w tej kategorii. Znacznie skuteczniej reagowały natomiast na przypadki podszywania się pod instytucje lub osoby publiczne – usunięto blisko 77 proc. takich materiałów.

Raport NASK pokazuje, że poszczególne serwisy w bardzo różnym stopniu reagowały na zgłoszenia. W zestawieniu uwzględniającym odsetek usuniętych materiałów najlepiej wypadł Bluesky, natomiast najniższy wynik odnotowano w serwisie X. W przypadku Telegrama odnotowano reakcję na 11 proc. zgłoszeń. Discord odrzucił wszystkie cztery zgłoszenia uwzględnione w analizie.

Będą nowe przepisy dotyczące bezpieczeństwa w internecie

Rząd wiąże swoje oczekiwania wobec platform również z procedowanymi przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa w sieci. Gawkowski zwrócił uwagę, że raport NASK został opublikowany tuż przed planowanym głosowaniem w Sejmie nad poprawkami Senatu do ustawy.

Po zakończeniu prac parlamentarnych dokument miał trafić do prezydenta Karola Nawrockiego. Minister zaapelował o jego podpisanie, argumentując, że nowe regulacje mają zapewnić polskim instytucjom skuteczniejsze narzędzia reagowania na nielegalne materiały i egzekwowania obowiązków od platform cyfrowych.

Jednym z głównych celów proponowanych rozwiązań jest ograniczenie sytuacji, w których krajowe instytucje muszą polegać przede wszystkim na działaniach podejmowanych na poziomie Unii Europejskiej. Zdaniem wicepremiera Polska powinna dysponować własnymi instrumentami umożliwiającymi wymuszanie szybkich reakcji na zgłoszenia.

Jakiś czas temu pisaliśmy, że polski rząd może sięgnąć po znacznie ostrzejsze środki wobec platform społecznościowych, jeśli te nie będą odpowiednio reagować na treści zagrażające dzieciom. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski powiedział, że w przypadku powtarzających się i systemowych naruszeń państwo może nawet odciąć użytkownikom dostęp do konkretnego serwisu.