To wynik tym bardziej zaskakujący, że jeszcze w 2023 roku Zhao znalazł się w centrum jednego z największych skandali w branży kryptowalut. W ramach ugody z władzami USA przyznał się do naruszeń związanych m.in. z praniem pieniędzy i omijaniem sankcji. Na Binance nałożono wówczas karę w wysokości 4,3 mld dolarów, a sam Zhao spędził cztery miesiące w więzieniu w Kalifornii. W 2025 roku został ułaskawiony przez Donalda Trumpa.

Skazany miliarder wraca na szczyt. Historia Changpeng Zhao

Źródłem ogromnego majątku Zhao pozostaje jego dominujący udział w Binance – szacuje się, że kontroluje około 90% firmy. Samo Binance, choć nie jest notowane na giełdzie, według analityków może być warte około 100 miliardów dolarów. Dodatkowo Zhao posiada znaczące zasoby kryptowalut, w tym tokeny BNB oraz bitcoiny. To właśnie dynamiczny rozwój rynku krypto i skala działalności Binance pozwoliły mu w ciągu roku zwiększyć majątek o dziesiątki miliardów dolarów.

Według Forbesa, Binance obsługuje rocznie transakcje o łącznej wartości przekraczającej 30 bilionów dolarów na rynkach spot oraz instrumentów pochodnych. Pod względem przychodów firma wyraźnie wyprzedza konkurencję – szacuje się, że w latach 2024–2025 wygenerowała od 16 do 17 miliardów dolarów. Dla porównania, to około 2,5 razy więcej niż osiągnęło Coinbase, notowana na NASDAQ spółka publiczna o wycenie przekraczającej 53 miliardy dolarów, działająca w ramach ścisłych regulacji i publikująca szczegółowe raporty finansowe.

Awans Zhao w rankingu oznacza, że wyprzedził wiele ikon światowego biznesu. Na liście znalazł się wyżej niż m.in. Bill Gates, twórca Microsoft, a także Phil Knight, założyciel Nike.

Sukces Zhao nie byłby możliwy bez skali działania Binance. Platforma odpowiada za znaczną część globalnego handlu kryptowalutami i generuje wielomiliardowe przychody rocznie. Jednocześnie jednak firma wciąż budzi kontrowersje, zarówno ze względu na brak pełnej przejrzystości finansowej, jak i wcześniejsze zarzuty dotyczące naruszeń prawa.

Ułaskawienie Zhao przez prezydenta Trumpa wywołało spore kontrowersje. Dla jednych był to sygnał, że nowa administracja w USA zamierza odpuścić branży krypto i „odbić” ją z rąk regulatorów. Dla innych – niebezpieczny precedens i dowód na to, że granica między polityką a wielkim biznesem coraz bardziej się zaciera.

Zdjęcie główne: Flickr