Rzecznik generalny TSUE, Dean Spielmann, uznał, że sąd rozpatrujący spór ma obowiązek samodzielnie ocenić, czy umowa w jasny i zrozumiały sposób zawiera wszystkie informacje wymagane przez art. 10 ust. 2 dyrektywy 2008/48. Chodzi o pełny katalog 22 elementów, które powinny znaleźć się w umowie kredytu konsumenckiego.

Opinia TSUE może namieszać w sporach z bankami

Według tej interpretacji zakres kontroli nie powinien ograniczać się wyłącznie do zarzutów podniesionych przez konsumenta. Oznacza to, że sąd powinien zbadać całą umowę pod kątem zgodności z przepisami, nawet jeśli kredytobiorca wskazał tylko wybrane uchybienia.

Jak podkreślono w komunikacie TSUE, taki obowiązek ma zapewnić skuteczne stosowanie unijnej dyrektywy oraz realizować jej podstawowy cel, którym jest zagwarantowanie wysokiego poziomu ochrony konsumentów w całej Unii Europejskiej i wspieranie prawidłowego funkcjonowania rynku kredytów konsumenckich.

Rzecznik zwrócił również uwagę, że przepisy ochronne wynikają z nierównej pozycji stron umowy. Konsument zazwyczaj akceptuje wcześniej przygotowane przez bank warunki i nie ma realnego wpływu na ich treść, dlatego wymogi dotyczące przekazywania informacji mają kluczowe znaczenie dla ochrony jego interesów.

W opinii podkreślono, że obowiązek informacyjny przewidziany w dyrektywie 2008/48 ma fundamentalne znaczenie, ponieważ to właśnie na podstawie danych zawartych w umowie konsument podejmuje decyzję, czy zgodzi się na warunki zaproponowane przez kredytodawcę.

To na razie tylko opinia… A co z wyrokiem?

Sprawa trafiła do TSUE po tym, jak w 2024 roku Sąd Rejonowy w Białymstoku skierował do trybunału trzy pytania prejudycjalne. Pierwsze dotyczyło tego, czy sąd powinien z urzędu badać wszystkie potencjalne naruszenia obowiązków informacyjnych przez bank, czy jedynie te wskazane przez konsumenta. Stanowisko rzecznika sugeruje, że w postępowaniach dotyczących sankcji kredytu darmowego analiza sądów powinna mieć szeroki zakres.

Warto przy tym pamiętać, że opinia rzecznika generalnego nie jest wiążąca dla Trybunału Sprawiedliwości UE. Stanowi jedynie wskazówkę dla sędziów wydających ostateczny wyrok. W praktyce jednak stanowiska rzecznika i późniejsze orzeczenia TSUE często są ze sobą zgodne, a wyrok w tego typu sprawach zazwyczaj zapada w ciągu około sześciu miesięcy od wydania opinii.