Informacje opisane przez The Wall Street Journal sugerują, że narzędzie pozwalałoby Zuckerbergowi omijać tradycyjne struktury zarządzania – raporty, menedżerów średniego szczebla czy wewnętrzne procedury i bezpośrednio pozyskiwać potrzebne dane.

AI jako prawa ręka prezesa

To jednak tylko element większej strategii. Właściciel Facebooka i Instagrama rozwija cały zestaw wewnętrznych narzędzi opartych na AI, które mają zostać włączone w codzienną pracę pracowników. Wśród nich znajduje się m.in. „Second Brain”, system do wyszukiwania i porządkowania firmowych dokumentów, oraz „My Claw” – narzędzie umożliwiające komunikację między agentami AI reprezentującymi poszczególnych pracowników.

Według doniesień WSJ, w firmie powstała nawet wewnętrzna grupa komunikacyjna, w której boty mogą samodzielnie wymieniać się informacjami, bez udziału ludzi.

Rozwój takich rozwiązań wpisuje się w szerszy trend w Dolinie Krzemowej, określany mianem „tokenmaxxingu”. Termin ten, opisany przez The New York Times, odnosi się do podejścia polegającego na maksymalnym wykorzystywaniu AI w pracy, mierzonego m.in. liczbą przetwarzanych „tokenów”, czyli jednostek danych używanych przez modele językowe.

W praktyce oznacza to rosnącą presję na pracowników, by korzystali ze sztucznej inteligencji jak najczęściej, niezależnie od jakości efektów.

Ludzie coraz mniej potrzebni?

Sam Mark Zuckerberg otwarcie mówi o zmianie modelu pracy. Podczas ostatniej konferencji wynikowej podkreślił, że firma inwestuje w narzędzia, które mają zwiększyć wydajność pojedynczych pracowników. Między innymi dlatego Meta planuje znaczącą redukcję zatrudnienia. Według doniesień Reutersa ponad 20 proc. pracowników może stracić pracę.

– Podnosimy rolę indywidualnych specjalistów i spłaszczamy struktury zespołów. Już teraz widzimy projekty, które kiedyś wymagały dużych grup, a dziś mogą być realizowane przez jedną bardzo utalentowaną osobę – stwierdził szefa Mety.

Meta aktywnie rozwija ten kierunek także poprzez przejęcia startupów zajmujących się agentami AI, takich jak Manus czy Moltbook. Ten drugi projekt, społecznościowa platforma dla botów, wzbudził niedawno kontrowersje, gdy część agentów zaczęła publikować treści o „przejmowaniu władzy nad ludźmi”.

Eksperci zwracają uwagę, że rozwój półautonomicznych systemów wiąże się z realnymi zagrożeniami. Chodzi m.in. o bezpieczeństwo danych i nieprzewidywalne zachowania algorytmów.

Zdjęcie główne: Flickr.com