Erli, które w ostatnich latach ugruntowało pozycję drugiej największej platformy marketplace w Polsce, twierdzi, że Allegro wywiera presję na sprzedawców, by utrzymywali jednakowe – a w praktyce wyższe – ceny swoich produktów w całym internecie. Zdaniem spółki prowadzi to do ograniczenia konkurencji i szkodzi zarówno konsumentom, jak i przedsiębiorcom prowadzącym sprzedaż online. O sprawie pisze Rzeczpospolita.
Erli zarzuca Allegro nadużycie dominującej pozycji
– Nie zgadzamy się na sztuczne zawyżanie cen i działania uderzające w konsumentów, tysiące polskich firm oraz wiarygodność całej branży e-commerce. Takie praktyki trzeba nazwać wprost – to droga do monopolu – podkreśla Adam Ciesielczyk, założyciel i prezes Erli.
W pozwie spółka wskazuje, że Allegro ma uzależniać widoczność i promowanie ofert – zarówno na własnej platformie, jak i w zewnętrznych kanałach reklamowych, m.in. w Google – od tego, czy sprzedawca oferuje dany produkt w tej samej cenie także poza Allegro. Jeśli przedsiębiorca, korzystając z niższych kosztów sprzedaży w swoim sklepie internetowym lub na konkurencyjnej platformie, zdecyduje się na niższą cenę, ma – według Erli – ryzykować utratę promocji na Allegro. Co więcej, ograniczenia te miałyby obejmować wszystkie jego produkty, a nie tylko te tańsze poza platformą.
Spór dotyczy w szczególności programu „Allegro Ceny” oraz zasad finansowania reklam ofert poza serwisem. Allegro odpiera zarzuty, wskazując, że program polega na dopłatach ze strony platformy do obniżonych cen, aby oferty były bardziej atrakcyjne dla klientów.
Allegro odpowiada na zarzuty Erli
– Nie narzucamy partnerom żadnej polityki cenowej. Każdy sprzedawca może swobodnie ustalać ceny w dowolnym kanale sprzedaży. Ceny poza Allegro nie wpływają na pozycję ofert ani na ich promowanie w naszym serwisie – zapewnia Marcin Gruszka, rzecznik Allegro, cytowany przez Rzeczpospolitą. Jak dodaje, platforma nie chce finansować promocji ofert, które są wyraźnie droższe niż rynkowe odpowiedniki, ponieważ dopłaty do cen i reklamy są jej własną inwestycją.
Allegro zwraca również uwagę, że pozostaje z Erli w innym sporze prawnym, dotyczącym – jak twierdzi – bezprawnego wykorzystywania API i kopiowania ofert oraz treści z katalogu produktów Allegro. Zdaniem spółki obecny pozew może mieć charakter odwetowy i dotyczy jedynie wąskiego fragmentu relacji z partnerami handlowymi.
Erli z kolei argumentuje, że kluczowym problemem są wysokie prowizje pobierane przez Allegro, należące – według spółki – do najwyższych na rynku – podaje Rzeczpospolita. W takiej sytuacji sprzedawca nie ma realnej możliwości obniżenia ceny na Allegro, by zrównać ją z ceną oferowaną w tańszych kanałach sprzedaży. Jedynym wyjściem staje się podnoszenie cen poza Allegro, co ogranicza konkurencję cenową i kieruje ruch zakupowy z powrotem do dominującej platformy.
W efekcie, jak przekonuje Erli, tracą zarówno sprzedawcy, którzy płacą wysokie prowizje, jak i konsumenci pozbawieni dostępu do niższych cen. Jedynym beneficjentem takiego modelu ma być Allegro, które dodatkowo umacnia swoją pozycję rynkową. Sprawa trafi teraz na drogę sądową i może mieć istotne znaczenie dla całego polskiego rynku e-commerce.