O sprawie poinformował serwis Politico, który dotarł do e-maila rozesłanego przez dział IT Parlamentu Europejskiego. W wiadomości podkreślono, że instytucja nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa informacji przesyłanych na serwery firm rozwijających systemy AI. Zwrócono również uwagę, że zakres danych udostępnianych tym podmiotom „wciąż jest przedmiotem analizy”. W konsekwencji uznano, że bezpieczniej jest pozostawić tego typu funkcje wyłączone.
Europosłowie nie skorzystają z ChataGPT czy Copilota
Chodzi o popularne chatboty i asystentów AI, takie jak rozwiązania oferowane przez Anthropic, Microsoft czy OpenAI. Korzystanie z nich wiąże się z przesyłaniem danych do firm mających siedziby w Stanach Zjednoczonych, co oznacza, że informacje te mogą podlegać amerykańskiej jurysdykcji. W praktyce organy USA mogą żądać od operatorów chatbotów przekazania danych użytkowników.
Dodatkowym problemem jest sposób działania modeli językowych, które często wykorzystują treści wprowadzane przez użytkowników do dalszego trenowania systemów. Zwiększa to ryzyko, że poufne informacje, udostępnione nawet nieumyślnie, mogą zostać wykorzystane w sposób trudny do kontrolowania.
Decyzja Parlamentu Europejskiego zapada w kontekście napięć wokół ochrony danych w Unii Europejskiej, która dysponuje jednymi z najsurowszych przepisów w tej dziedzinie na świecie. Jednocześnie Komisja Europejska zaproponowała w ubiegłym roku zmiany legislacyjne mające ułatwić firmom technologicznym trenowanie modeli sztucznej inteligencji na danych Europejczyków. Propozycje te spotkały się z krytyką ze strony organizacji broniących prywatności, które zarzucały Brukseli uległość wobec interesów amerykańskich koncernów.
Ograniczenie dostępu europosłów do narzędzi AI zbiega się również w czasie z ponowną oceną relacji UE z amerykańskimi gigantami technologicznymi, podlegającymi prawu USA oraz decyzjom administracji Donald Trumpa. W ostatnich tygodniach Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA wysłał setki wezwań do przekazania danych, kierowanych do firm technologicznych i mediów społecznościowych. Dotyczyły one m.in. osób publicznie krytykujących działania rządu. W kilku przypadkach firmy takie jak Google, Meta oraz Reddit spełniły te żądania, mimo że nie zostały one wydane przez sąd ani zatwierdzone w postępowaniu sądowym.