Rozmowy między PayPalem a Stripem, które jeszcze dwa tygodnie temu (według informacji Wall Street Journal) miały być w toku, ostatecznie zakończyły się fiaskiem. Punktem zapalnym okazała się wycena PayPala w kwocie 53 mld dolarów – to między innymi ze względu na zbyt niską kwotę zarząd fintechu odrzucił ofertę przejęcia.

PayPal jednak nie zostanie przejęty przez Stripe

Choć proponowana kwota zakładała 28-procentową premię w stosunku do ówczesnej wyceny PayPala, dla władz spółki okazała się niewystarczająca. Powszechnie uważa się, że zarząd miał poważne obawy nie tylko o ostateczną wycenę, ale również o strukturę finansowania tak gigantycznej transakcji oraz ryzyko zablokowania jej przez organy antymonopolowe. W szczytowym momencie hossy w 2021 roku, wycena PayPala sięgała 360 mld dolarów.

Fiasko akwizycji oznacza, że PayPal musi kontynuować samodzielną walkę o odzyskanie rynkowej pozycji w cieniu rosnącego zagrożenia ze strony Apple czy Google. To właśnie te obawy skłoniły zarząd do zmiany na stanowisku dyrektora generalnego, które objął Enrique Lores.

Nowy prezes szybko rozpoczął radykalne porządki. W ramach cięcia pobocznych projektów zdecydowano się również na zamknięcie firmowego działu venture capital. Bez zewnętrznego kapitału z potencjalnego przejęcia, PayPal stawia na optymalizację wewnętrzną.

W maju Lores zaprezentował kompleksowy plan wdrożenia sztucznej inteligencji, która ma usprawnić operacje na wszystkich szczeblach firmy. Zastosowanie AI ma nie tylko zautomatyzować procesy, ale także wyeliminować powielanie się funkcji pracowniczych. Szacuje się, że ta transformacja i związana z nią optymalizacja kadr przyniosą spółce oszczędności rzędu 1,5 mld dolarów w perspektywie najbliższych dwóch do trzech lat.