Kierowca zaakceptował zlecenie, niemal natychmiast oznaczył je jako dostarczone, a następnie przesłał zdjęcie rzekomo przedstawiające paczkę pozostawioną pod drzwiami klienta. Problem w tym, że fotografia wyglądała na wygenerowaną przez AI i nie odpowiadała rzeczywistości. We wpisie poszkodowany klient zestawił obraz przesłany przez kierowcę z faktycznym wyglądem wejścia do swojego domu.

Zamówienie „dostarczone”, ale tylko na zdjęciu

Po tym, jak historia zaczęła krążyć w sieci, Bryce Hobart doprecyzował, że zdaje sobie sprawę, iż podobne oszustwo mogłoby zostać łatwo sfabrykowane także przez klienta. Zwrócił jednak uwagę na istotny szczegół: w dyskusji pod jego wpisem odezwała się inna osoba z Austin, która doświadczyła niemal identycznej sytuacji – z udziałem kierowcy posługującego się tym samym pseudonimem w aplikacji.

Hobart spekulował, że kierowca mógł korzystać z przejętego konta oraz zmodyfikowanego telefonu. W jego ocenie możliwe było wykorzystanie funkcji DoorDash pokazującej zdjęcia z wcześniejszych dostaw, co pozwoliło zdobyć obraz drzwi wejściowych klienta i na jego podstawie wygenerować fałszywe potwierdzenie dostawy.

DoorDash potwierdził interwencję w tej sprawie. W oświadczeniu dla serwisu TechCrunch rzecznik firmy poinformował, że po szybkim dochodzeniu konto kierowcy zostało trwale usunięte, a klient otrzymał rekompensatę. Jak podkreślono, platforma stosuje zasadę zerowej tolerancji wobec oszustw i korzysta zarówno z narzędzi technologicznych, jak i weryfikacji prowadzonej przez ludzi, aby zapobiegać nadużyciom.

W kontekście aplikacji do zamawiania jedzenia warto przypomnieć o niedawnym wdrożeniu konkurenta DoorDash. Uber Eats rozpoczął partnerstwo z Biedronką -dzięki współpracy, użytkownicy aplikacji mogą zamówić asortyment dostępny w sklepach sieci, po cenach dyskontowych Biedronki, z dostawą do domu nawet w 30 minut. Pilotaż objął wybrane sklepy w Warszawie, Krakowie i Poznaniu.