Spór dotyczył zarzutów Muska wobec kierownictwa OpenAI. Twórca Tesli i SpaceX twierdził, że jego dawni współpracownicy „przejęli organizację charytatywną” poprzez stworzenie komercyjnej struktury wokół firmy rozwijającej sztuczną inteligencję. Musk uważał, że OpenAI odeszło od swojej pierwotnej misji działania w interesie publicznym.

Elon Musk przegrał z OpenAI i Microsoftem

Proces koncentrował się jednak głównie na kwestiach proceduralnych. Kluczowe było ustalenie, kiedy miało dojść do rzekomych naruszeń i czy Musk złożył pozwy w odpowiednim czasie. Obrona OpenAI argumentowała, że wszelkie szkody, na które powoływał się Musk, miały miejsce przed 2021 rokiem, a więc przed terminami umożliwiającymi skuteczne dochodzenie roszczeń.

W zależności od konkretnego zarzutu graniczne daty przypadały odpowiednio na 5 sierpnia 2021 roku, 5 sierpnia 2022 roku oraz 14 listopada 2021 roku. Ława przysięgłych uznała argumentację OpenAI za przekonującą. Sąd po ogłoszeniu wyroku stwierdził, że materiał dowodowy w dużym stopniu potwierdzał stanowisko przysięgłych.

Proces był szeroko komentowany w Dolinie Krzemowej, ponieważ dotyczył kulisów powstania OpenAI i relacji między jej współzałożycielami. W trakcie postępowania zeznawali ważni przedstawiciele branży technologicznej, ale ostatecznie sprawa rozstrzygnęła się na podstawie stosunkowo wąskich kwestii prawnych związanych z przedawnieniem roszczeń.

Wyrok oznacza także usunięcie jednego z największych zagrożeń dla OpenAI przed planowanym debiutem giełdowym spółki. W praktyce zakończenie sprawy ogranicza ryzyko wymuszonej restrukturyzacji firmy.

Był jeszcze temat potencjalnych odszkodowań dla Elona Muska, gdyby wygrał proces. Ekspert powołany przez prawników miliardera oszacował rzekome korzyści OpenAI i Microsoftu osiągnięte jego kosztem na od 78,8 do nawet 135 miliardów dolarów. Sąd był jednak sceptyczny wobec sposobu wyliczenia tych kwot.

Sam Musk po wyroku zapowiedział odwołanie. W serwisie X napisał, że według niego nie ma wątpliwości, iż Altman i Brockman wzbogacili się kosztem organizacji, która miała działać non profit. Jak stwierdził, jedyną kwestią pozostaje moment, w którym miało do tego dojść.