Chodzi o cyberatak na MyDr, jedną z większych polskich firm zajmujących się prowadzeniem elektronicznej dokumentacji medycznej. W środę Gawkowski poinformował, że z systemów firmy wykradziono bazę o wielkości ponad 2 TB. Może ona obejmować informacje dotyczące blisko 19 mln osób, w tym dane związane z lekami i receptami.
Jak przekazał Gawkowski podczas czwartkowej konferencji prasowej w siedzibie Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w Legionowie, obecnie nie ma informacji o tym, by skradzione dane były dostępne publicznie.
– Najważniejsza rzecz jest taka, że dzisiaj nie ma w przestrzeni publicznej tych danych – powiedział minister, cytowany przez PAP. Jak dodał, dane nie zostały wystawione na sprzedaż i nie są obecnie wykorzystywane w ramach żadnej „gry”.
Państwo nie negocjuje z hakerami
Gawkowski podkreślił, że polskie służby nie prowadzą rozmów z osobami odpowiedzialnymi za atak. Pytany przez dziennikarzy, czy ministerstwo próbuje skontaktować się z hakerami, aby zapobiec sprzedaży danych, odpowiedział, że „ministerstwo i służby państwa nie prowadzą negocjacji z hakerami”.
– To w Polsce nie będzie się działo. My przestępców ścigamy, z przestępcami się nie dogadujemy – zaznaczył minister, cytowany przez PAP.
Poinformował jednocześnie, że trwa zabezpieczanie wykradzionych informacji, tak aby nie trafiły do darknetu i nie mogły zostać łatwo kupione ani sprzedane. Zastrzegł jednak, że nie można całkowicie wykluczyć sytuacji, w której ktoś przekaże dane dalej. Minister został też zapytany o ewentualny kontakt ze strony hakerów w sprawie okupu. Nie podał szczegółów, tłumacząc, że są to informacje niejawne.
Służby sprawdzają, kto stoi za atakiem
Jak przekazał w czwartek Gawkowski, służby rozpracowują grupę odpowiedzialną za cyberatak. Na obecnym etapie nic nie wskazuje, aby w kradzieży danych uczestniczył podmiot zewnętrzny, czyli działający spoza Polski. Celem działań służb jest ustalenie sprawców oraz zabezpieczenie danych obywateli.
Gawkowski poinformował również, że udało się ustalić, gdzie znajdowała się luka w oprogramowaniu oraz które elementy procesu zarządzania systemem nie działały prawidłowo. Według ministra błędy zostały już usunięte. Jednocześnie minister zaznaczył, że całkowite wyeliminowanie ryzyka nie jest możliwe. Jak stwierdził, luka może pojawić się w każdym oprogramowaniu, a kluczowe jest szybkie wykrycie problemu i odpowiednie zabezpieczenie systemów.
Ministerstwo apeluje o zastrzeganie numeru PESEL
W związku z cyberatakiem Gawkowski ponownie zaapelował do Polaków o zastrzeganie numerów PESEL. Jak przypomniał, można to zrobić m.in. za pomocą aplikacji mObywatel.
Minister wspomniał także serwisie Bezpieczne Dane, w którym można sprawdzić informacje dotyczące wcześniejszych wycieków danych. Według niego docelowo obywatele będą mogli również zweryfikować, czy ich dane znalazły się w bazie skradzionej z MyDr.
Jednocześnie państwo zabezpiecza wykradzione informacje i pracuje nad sposobem poinformowania osób, których dane mogły znaleźć się w bazie. Na razie – jak wynika z deklaracji ministra cyfryzacji przekazanych w czwartek – nie ma jednak podstaw, by twierdzić, że skradzione dane zostały publicznie udostępnione lub trafiły na sprzedaż.