Zgodnie z ustaleniami dziennikarzy, pod koniec ubiegłego roku Przemysław Kral miał kupić Piesiewiczowi zegarek marki Patek Philippe o wartości 40 tysięcy euro (ok. 172 tys. zł). Oprócz tego szef Zondacrypto miał sfinansować prezesowi PKOl i jego bliskim wyjazdy na mecze piłkarskie, opłacając bilety VIP, hotele i transport. Łączna wartość tych korzyści miała wynieść od 190 do 216 tys. złotych.

Problemy Zondacrypto i luksusowe prezenty dla prezesa PKOl

Prezenty te miały być rzekomo formą podziękowania za obietnicę „załatwienia” problemów, jakie giełda Zondacrypto miała z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Piesiewicz miał chwalić się znajomościami m.in. z byłym premierem Mateuszem Morawieckim oraz prezesem UOKiK-u, Tomaszem Chróstnym.

Dziennikarze wskazują jednak, że interwencja okazała się fikcją. UOKiK nie odpuścił sprawy – miesiąc przed rzekomymi obietnicami Piesiewicza urząd przekazał ją Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Zarówno Tomasz Chróstny, jak i biuro Mateusza Morawieckiego stanowczo zaprzeczyli, by prezes PKOl kiedykolwiek wstawiał się za giełdą.

Radosław Piesiewicz kategorycznie odpiera zarzuty i odpiera doniesienia o korupcji. Twierdzi, że nie otrzymał od Krala żadnych prezentów, a jedynie skorzystał z jego pomocy w zakupie trudno dostępnego modelu zegarka.

Afera z Zondacrypto, która przez kilka miesięcy była sponsorem generalnym komitetu, wywołała trzęsienie ziemi w PKOl. Upadek giełdy sprawił m.in., że obiecane nagrody finansowe (wypłacane w kryptowalutach) nie trafiły do olimpijskich medalistów.

Wobec tych wydarzeń 82 ze 106 członków PKOl (w tym przedstawiciele 52 federacji sportowych) złożyło wniosek o nadzwyczajne walne zgromadzenie w celu odwołania Radosława Piesiewicza. Jak informuje wiceprezes PKOl, Adam Korol, Piesiewicz ignoruje przepisy i odmawia wyznaczenia daty obrad. Działacze zapowiadają, że aby wymusić zwołanie zgromadzenia, skierują sprawę do sądu. Prezes PKOl pozostaje niewzruszony i zapowiada start w kolejnych wyborach.

Problemy wokół Zondacrypto zostały nagłośnione na początku kwietnia, gdy media informowały o możliwych trudnościach z płynnością giełdy. Analizy, na które powoływały się m.in. money.pl i Wirtualna Polska, wskazywały na znaczący spadek rezerw bitcoinów należących do platformy oraz zgłaszane przez użytkowników problemy z wypłatami środków. Zondacrypto stanowczo odrzucało te zarzuty, twierdząc, że jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem.

Od 17 kwietnia prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie Zondacrypto, oszustw o znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy.