Sprawą zajmuje się śląski wydział zamiejscowy PK, a działania prowadzone są w ramach śledztwa dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka – twórcy giełdy BitBay, czyli poprzednika Zondacrypto. Reakcja prokuratury to efekt medialnych doniesień wskazujących, że spółka może mieć poważne problemy z utrzymaniem płynności finansowej.
Jest ruch prokuratury w sprawie Zondacrypto
Choć Zondacrypto ma polskie korzenie, od kilku lat działa poza krajem. Operatorem platformy jest estońska spółka BB Trade Estonia OU, w całości kontrolowana przez szwajcarską Divisio Holding AG. Firma posiada licencję VASP (Virtual Asset Service Provider) wydaną przez estońskiego regulatora. Zezwolenie to służy realizacji obowiązków związanych z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy (AML). Nie należy go utożsamiać z pełnoprawną licencją dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów (CASP), którą przewidują przepisy unijnego rozporządzenia MiCA.
Zondacrypto zbudowało rozpoznawalność m.in. dzięki szerokim działaniom marketingowym. Firma współpracuje z Polskim Komitetem Olimpijskim, a także stworzyła token Team PL (TMPL), który posłużył do wypłat premii dla medalistów zimowych igrzysk olimpijskich. Wśród partnerów giełdy znalazły się również znane kluby sportowe, takie jak Juventus FC czy Atalanta BC, a także wydarzenia pokroju Giro d’Italia 2024.
Obecna sytuacja wokół Zondacrypto coraz częściej porównywana jest do upadku Cinkciarz.pl jesienią 2024 roku. W tamtym przypadku również początkowo mówiono o przejściowych problemach technicznych. Ostatecznie sprawa zakończyła się cofnięciem licencji przez KNF, ucieczką prezesa do USA i ogłoszeniem upadłości. Straty klientów prokuratura oszacowała na ponad 125 mln zł.
Zondacrypto na celowniku prokuratury. Co dzieje się z giełdą?
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że sytuacja Zondacrypto jest niepokojąca. Analiza przygotowana przez firmę Recoveris wskazuje na niemal całkowite wyczerpanie rezerw bitcoinów, a użytkownicy coraz częściej zgłaszają problemy z wypłatami środków. Początkowo trudności dotyczyły głównie bitcoina, jednak na początku kwietnia 2026 roku zaczęły obejmować także inne kryptowaluty, w tym ethereum.
Dane pokazują gwałtowny spadek zasobów przechowywanych przez giełdę. Średnia liczba bitcoinów w portfelach platformy zmniejszyła się z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 roku do zaledwie 0,18 BTC w marcu 2026 roku, co oznacza redukcję o niemal 99,7 proc. Na początku kwietnia poziom ten miał spaść jeszcze niżej – do około 0,086 BTC, czyli równowartości około 21 tys. złotych. Jednym z możliwych powodów jest niemal całkowite opróżnienie tzw. gorących portfeli, czyli tych używanych do bieżącej obsługi transakcji.
Prezes spółki, Przemysław Kral, tłumaczy opóźnienia problemami technicznymi związanymi z wdrażaniem nowych systemów monitoringu, które wymusiły ręczną weryfikację wypłat. Początkowo deklarowano, że standardowy czas realizacji transakcji, do 48 godzin, zostanie przywrócony do 12 kwietnia 2026 roku, jednak termin ten został już przesunięty.
Zarząd odpiera zarzuty o brak pokrycia depozytów, zapewniając, że większość środków, czyli ponad 4,5 tys. BTC, znajduje się w tzw. zimnych portfelach, odłączonych od internetu. Niskie saldo w portfelach operacyjnych ma być elementem strategii bezpieczeństwa. Jednocześnie spółka nie przedstawiła publicznie dowodów potwierdzających istnienie tych rezerw. Prezes podkreśla, że ostatecznym testem wiarygodności będzie realizacja wszystkich zleconych przez klientów wypłat.