Redakcja Fintek.pl otrzymała materiały od osoby, która przedstawiła się jako związana z sektorem FinTech i na co dzień współpracująca z MIP-ami. Autor zdecydował się pozostać anonimowy. Cykl publikujemy jako głos z rynku i część szerszej dyskusji na temat przyszłości małych instytucji płatniczych.
W pierwszym tekście autor opisał propozycję UKNF, zwracając uwagę m.in. na zakres planowanych zmian oraz przewidziane okresy przejściowe dla działających MIP-ów. W drugiej części skupia się na argumentacji przedstawionej przez nadzór i na danych, które mają uzasadniać tak daleko idącą zmianę.
Warto też przypomnieć, że UKNF postanowił odnieść się do obaw rynku. Emil Radziszewski, dyrektor zarządzający Pionem Nadzoru Bankowego w UKNF, w swoim wpisie na blogu odnosi się do pojawiających się publicznie argumentów, zgodnie z którymi MIP-y powinny być utrzymane jako rozwiązanie sprzyjające innowacyjności finansowej i powstawaniu startupów z sektora FinTech. Zdaniem przedstawiciela UKNF problem polega jednak na tym, że MIP-y w praktyce nie pełnią takiej funkcji w skali, która uzasadniałaby dalsze utrzymywanie obecnych regulacji.
Poniższy tekst jest materiałem zewnętrznym. Zawarte w nim oceny, argumenty i wnioski należą do autora i nie są stanowiskiem redakcji Fintek.pl.
Derisking po polsku #2
Pismo UKNF zostało napisane jak akt oskarżenia. Padają w nim sformułowania o poważnych zagrożeniach, bardzo wysokim ryzyku, wynaturzeniu modelu i podmiotach o nieakceptowalnym profilu ryzyka. Brakuje natomiast tego, co powinno być fundamentem tak radykalnej decyzji.
Policzmy, co w tym piśmie faktycznie jest. Liczb jest czternaście:
- 291 podmiotów wpisanych do rejestru od 2018 roku,
- 47 wniosków o zezwolenie KIP,
- 10 wydanych zezwoleń,
- 14 postępowań w sprawie zakazu działalności,
- 49 wykreśleń za nieprowadzenie działalności,
- 4 wykreślenia za zaprzestanie działalności gospodarczej,
- 147 MIP i 787 BUP w rejestrze,
- około 200 podobnych podmiotów w dziewięciu innych państwach EOG,
- 19,02 mln transakcji o wartości 2 310 mln zł w 2025 roku,
- udział 0,27 procent oraz wskaźniki koncentracji.
A teraz to, czego nie ma. Ilu klientów straciło pieniądze wskutek działalności MIP-ów. Jaka była łączna wartość tych strat. Ile transakcji oszukańczych obsłużyły MIP-y i jaka była ich wartość – mimo że od 29 września 2024 roku dostawcy raportują dane fraudowe do KNF w cyklu półrocznym. Ile skarg konsumenckich wpłynęło. Ile naruszeń AML zostało prawomocnie stwierdzonych. Ile było poważnych incydentów bezpieczeństwa. I najważniejsze: jak te wielkości wypadają w porównaniu z krajowymi instytucjami płatniczymi, bankami i biurami usług płatniczych.
Ani jedna z tych liczb nie pada. W obszernym dokumencie uzasadniającym likwidację całego segmentu rynku nie ma żadnej miary szkody.
0,27 procent
Najbardziej uderzające jest to, że liczby przytoczone przez sam UKNF podważają narrację o konieczności likwidacji.
W 2025 roku MIP-y wykonały 19,02 mln transakcji o wartości 2,31 mld zł. Odpowiadało to za 0,27 procent liczby i 0,27 procent wartości transakcji wykonanych przez niebankowych dostawców usług płatniczych. Liczba zgadza się co do grosza z własnymi raportami nadzoru: krajowe instytucje płatnicze wykonały w 2025 roku 7,11 mld transakcji o wartości 840 mld zł, biura usług płatniczych 14,61 mln transakcji o wartości 4,01 mld zł.
Pismo dodaje, że w drugim półroczu 2025 roku 80 procent transakcji pod względem liczby zrealizowało 15 procent MIP-ów, a 82 procent pod względem wartości – 12 procent podmiotów.
Te dane prowadzą do wniosku dokładnie odwrotnego niż przedstawiony przez urząd. Skoro zdecydowana większość obrotu jest skoncentrowana w kilkunastu firmach, to znaczy, że nadzór wie, kto na tym rynku faktycznie działa. Można te podmioty zidentyfikować i pozwolić im działać, a wobec pozostałych zastosować narzędzia, które ustawa już przewiduje.
Niewielki udział w rynku nie oznacza oczywiście braku ryzyka. Nawet mały podmiot może zaszkodzić klientom albo zostać wykorzystany do przestępstwa. Ale właśnie dlatego państwo ma nadzór, sankcje, kontrole, obowiązki sprawozdawcze i przepisy AML. Rolą regulatora jest oddzielanie podmiotów uczciwych od nieuczciwych, a nie wypalanie całego pola dlatego, że na jego części pojawiły się chwasty.
Czternaście postępowań i osiemdziesiąt jeden niewyjaśnionych wykreśleń
Od 2018 roku wpis do rejestru uzyskało 291 MIP-ów. Wobec czternastu z nich KNF wszczęła postępowania w sprawie zakazu prowadzenia działalności ze względu na rażące naruszenie obowiązków. To mniej niż 5 procent wszystkich historycznie zarejestrowanych podmiotów.
Co istotne, pismo precyzuje, że postępowania te kończyły się „albo wydaniem decyzji o zakazie działalności, albo umorzeniem ze względu na bezprzedmiotowość w związku z wcześniejszym złożeniem wniosku o wykreślenie”. Nie dowiadujemy się, ile było jednych, a ile drugich. Liczba prawomocnych zakazów prowadzenia działalności w charakterze MIP nie pada w piśmie w ogóle.
Urząd informuje też o wykreśleniu 49 MIP-ów z powodu nieprowadzenia działalności przez okres dłuższy niż dwanaście miesięcy oraz czterech z powodu zaprzestania działalności gospodarczej. Tyle że bezczynność przedsiębiorstwa nie jest oszustwem, praniem pieniędzy ani stratą po stronie klienta. Rezygnacja z projektu jest normalną częścią działalności startupowej – i właśnie ten scenariusz miał adresować MIP.
To nie znaczy, że tylko czternaście podmiotów było problematycznych. To znaczy, że urząd nie przedstawił danych pozwalających ustalić rzeczywistą skalę poszczególnych patologii, a jednocześnie wnioskuje na ich podstawie o likwidację całej kategorii.
Rejestr, który i tak się kurczy
Jest jeszcze jedna liczba, której w piśmie nie ma, a którą można odczytać z publikowanych przez nadzór raportów. Na koniec 2024 roku w rejestrze MIP było 184 podmioty. W połowie 2025 roku – 169. Na koniec 2025 roku – 168. W lipcu 2026 roku – 147.
Minus dwadzieścia procent w osiemnaście miesięcy. Bez żadnej zmiany ustawy, wyłącznie w wyniku wykreśleń, rezygnacji i działań nadzorczych. Rynek już się konsoliduje, a istniejące narzędzia usuwania podmiotów z rejestru działają.
Licencja nie jest gwarancją
Na koniec uwaga, o której w dyskusji o MIP-ach mówi się rzadko. Pełne zezwolenie krajowej instytucji płatniczej oznacza wyższe wymogi kapitałowe, organizacyjne i sprawozdawcze – ale nie oznacza, że incydenty się nie zdarzają. Reżim licencyjny podnosi próg wejścia; nie usuwa ryzyka. Przyjmowanie założenia, że przeniesienie podmiotów do kategorii KIP automatycznie czyni rynek bezpieczniejszym, jest równie nieuprawnione jak założenie, że wszystkie MIP-y są zagrożeniem. O braku “gwarancji” w KIPach mogli przekonać się klienci kilku instytucji w ostatnim czasie.
W następnym odcinku: najcięższy zarzut UKNF dotyczy powiązań z Rosją, Białorusią, hazardem i obrotem kryptowalutami.
/materiał zewnętrzny. Autor anonimowy