Projekt opracowany w Ministerstwie Cyfryzacji zakłada nałożenie daniny w wysokości do 3 proc. przychodów uzyskiwanych w Polsce przez duże platformy cyfrowe. Podatek miałby objąć m.in. firmy sprzedające reklamy internetowe, przetwarzające dane użytkowników oraz pośredniczące w handlu online. Publiczne konsultacje nad propozycją rozpoczęły się na początku lutego.
Spór o podatek cyfrowy. Amerykańskie firmy ostrzegają Polskę
Zdecydowany sprzeciw wobec tych planów wyraziły organizacje reprezentujące interesy amerykańskiego biznesu. Amerykańska Izba Handlowa w Polsce, ustami Marty Pawlak – dyrektorki ds. prawnych i polityki publicznej – oceniła projekt bardzo krytycznie w komentarzu dla Bloomberga. Jej zdaniem propozycja pomija wieloletni, pozytywny wkład inwestorów z USA w rozwój polskiej gospodarki i może zostać odebrana jako sygnał odejścia od partnerskich relacji. Pawlak podkreśliła, że amerykańskie firmy ulokowały w Polsce aktywa o wartości około 60 mld dolarów, a nowa polityka podatkowa może wzbudzić niepokój wśród inwestorów z różnych sektorów.
Podobne stanowisko prezentują same spółki technologiczne. Google, który zatrudnia w Polsce ponad trzy tysiące pracowników, zwraca uwagę, że podatki cyfrowe mogą przynieść niekorzystne skutki dla całej gospodarki. Firma zapewnia, że regularnie wywiązuje się ze wszystkich obowiązków podatkowych w Polsce i od lat opowiada się za globalną reformą systemu podatkowego jako najuczciwszym sposobem opodatkowania działalności cyfrowej.
Krytycznie do propozycji odniósł się także Booking Holdings, właściciel serwisu Booking.com. Spółka zaapelowała do polskich władz o poszukiwanie rozwiązań na poziomie międzynarodowym, we współpracy z OECD. Według firmy podatki od usług cyfrowych hamują innowacje i mogą prowadzić do wielokrotnego opodatkowania tych samych podmiotów – nawet cztero lub pięciokrotnego – w przypadku platform z siedzibą w Unii Europejskiej, które już teraz należą do największych płatników podatku CIT w Europie.
Podatek cyfrowy w Polsce uderzy też w chińskie platformy
Polski rząd odpiera zarzuty, jakoby projekt miał dyskryminować amerykańskie firmy. Z analiz Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że największe obciążenia objęłyby w praktyce chińskie platformy e-commerce, które w ostatnich latach dynamicznie zwiększają sprzedaż na polskim rynku. Resort podkreśla, że podatek miałby zastosowanie do wszystkich podmiotów spełniających kryteria ustawowe, bez względu na kraj pochodzenia.
Zgodnie z założeniami projektu, nowa danina dotyczyłaby firm osiągających globalne przychody przekraczające 1 mld euro oraz co najmniej 25 mln zł przychodów w Polsce. Przewidziano również mechanizm umożliwiający odliczenie podatku cyfrowego od innych zobowiązań podatkowych dla spółek płacących w kraju CIT.
Kwestia opodatkowania BigTechów od lat budzi napięcia międzynarodowe. Administracja Donalda Trumpa już wcześniej zapowiadała możliwość działań odwetowych wobec europejskich prób nakładania podatków na amerykańskie koncerny technologiczne.
Minister finansów Andrzej Domański zaznaczył, że ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Jak podkreślił, rząd analizuje różne scenariusze – zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym. Projekt może zostać skierowany do Sejmu, zmodyfikowany lub całkowicie wycofany.