Dla kogo Prosta Spółka Akcyjna?

    Piotr Biernatowski
    Piotr Biernatowski
    Opublikowano: 12 sierpnia 2019 Aktualizacja: 12 sierpnia 2019

    Prezydent 2 sierpnia 2019 roku podpisał ustawę o tzw. Prostej Spółce Akcyjnej – PSA. Ustawa jest ostatnią z pakietu „100 zmian dla firm” zapowiedzianego przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii w 2016 roku. Jednym z haseł głoszonych przez Ministerstwo w owym czasie było „stabilne i wysokiej jakości prawo”. Tymczasem PSA przed wejściem w życie spotkała się z krytyką środowisk prawniczych, w tym głównych ośrodków prawniczych w Rządzie – Ministerstwa Sprawiedliwości i Rady Legislacyjnej. Środowiska biznesowe oceniają PSA co najmniej dwuznacznie.

    W uzasadnieniu do projektu ustawy o PSA czytamy, że impulsem do rozważania potrzeby wprowadzenia do polskiego porządku prawnego nowego typu spółki kapitałowej była analiza otoczenia prawnego funkcjonowania w Polsce tzw. startupów, czyli przedsięwzięć realizowanych najczęściej w obszarze nowych technologii, w warunkach dużej niepewności rynkowej, będących na etapie poszukiwania powtarzalnego i skalowalnego modelu biznesowego.

    Ustawa wprowadza do samego Kodeksu Spółek Handlowych 134 nowe przepisy. Do tego dochodzą odesłania do przepisów regulujących spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółkę akcyjną. Dostrzeżenie tytułowej prostoty tej spółki proste nie jest. Podobnie jak dostrzeżenie, dlaczego miałaby ona stać się akceleratorem dla rozwoju startup-ów, w tym fintech-owych.

    Omówienie wszystkich zagadnień, które wnosi PSA do obrotu, wymagałoby rozprawki na kilkadziesiąt stron. Poniżej postaram się przedstawić kilka podstawowych kwestii związanych z wprowadzeniem PSA do obrotu gospodarczego.

    Założeniem PSA jest usunięcie kapitałowej bariery wejścia

    Jako uzasadnienie wprowadzenie nowego typu spółki Ministerstwo podawało postulat środowiska startupów zmniejszenia kapitału wymaganego do jej założenia. Minimalny kapitał akcyjny PSA wynosi 1 zł. Dodatkowo dopuszcza się obejmowanie akcji w zamian za świadczenie niepieniężne w postaci pracy lub usług. Jest to kolejny element „uwalniający” PSA od barier finansowych. Tu rodzą się pytania. Czy rzeczywiście chcemy mieć do czynienia ze spółkami o kapitale 1 zł? Na ile taki kapitał wystarczy?

    Zaklinaniem rzeczywistości jest ustalanie kapitału na poziomie 1 zł, w sytuacji, gdy wniosek o wpis takiej spółki do rejestru kosztuje sześćset razy tyle. Wizyta u notariusza w celu podpisania umowy spółki to wydatek około tysiąca złotych. Dodać należy, że członkowie zarządu odpowiadają solidarnie z PSA za jej zobowiązania, jeżeli egzekucja przeciwko niej okaże się bezskuteczna, a oni nie wykażą np. że nie złożyli na czas wniosku o ogłoszenie upadłości. Konia z rzędem temu, kto podejmie się funkcji członka zarządu z kapitałem przedstawianym przez ustawodawcę jako udogodnienie. Drugiego temu, kto będzie chciał robić z taką spółką interesy.

    Istotną zmianą jest oderwanie akcji od kapitału

    W PSA akcje nie posiadają wartości nominalnej oraz nie stanowią części kapitału akcyjnego. Jest to zupełnie nowe podejście, które sprzyja wprowadzaniu nowych inwestorów kapitałowych do przedsięwzięcia.

    W istniejących spółkach kapitałowych dofinansowywanie, zwłaszcza przez nowych inwestorów, odbywa się poprzez wnoszenie wkładów w zamian za objęcie odpowiednio udziałów lub akcji. Z kolei udziały lub akcje nie mogą być skutecznie wyemitowane bez uiszczenia świadczenia na rzecz spółki o wartości równej cenie emisyjnej.

    Wejście nowego inwestora często odbywało się w formie emisji prywatnej, tj. takiej, w której inwestor był jedynym podmiotem uprawnionym do objęcia udziałów lub akcji. Powodowało to „rozwodnienie” dotychczasowych udziałowców lub akcjonariuszy, tj. zmniejszenie ich udziału w całości przedsięwzięcia. To powiązanie wymagało w praktyce, zwłaszcza przy obecności kilku funduszy typy Venture Capital, szeregu działań w celu zbilansowania praw podmiotów już obecnych w spółce z tymi, które planowały do niej przystąpić. Proponowane w PSA oderwanie kapitału akcyjnego od akcji umożliwia wprowadzanie kapitału do spółki, bez konieczności wykonywania transakcji na udziałach lub akcjach w celu zachowania umówionej wcześniej struktury właścicielskiej z założycielami i dotychczasowymi inwestorami. Struktura ta będzie bowiem niezależna od wpłat dokonywanych na kapitał akcyjny.

    Rejestr i przenoszenie akcji będą miały formę elektroniczną

    Przenoszenie i prowadzenie rejestru akcji są zagadnieniami ciekawymi z fintech–owego punktu widzenia. PSA to pierwsza spółka kapitałowa, w której informacje na temat struktury kapitałowej są z zasady przetwarzane w formie elektronicznej. Ustawa mówi wprost, że akcje PSA nie mają formy dokumentu, zaś rejestr akcjonariuszy jest prowadzony w formie elektronicznej. Jest to duża zmiana legislacyjna i technologiczna.

    Według ustawodawcy na tyle duża, że nie pozwolił PSA na samodzielne prowadzenie rejestru akcjonariuszy. PSA obligatoryjnie powierza prowadzenie rejestru akcjonariuszy podmiotowi, który na podstawie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi jest uprawniony do prowadzenia rachunków papierów wartościowych (najczęściej Dom Maklerski) albo notariuszowi. Podmiot ten odpowiada za zapewnienie bezpieczeństwa i integralności zawartych w nich danych. W praktyce dla PSA będzie się to wiązało z dodatkowym kosztem rzędu prawdopodobnie kilkuset złotych miesięcznie. Tyle pobierają domy maklerskie za podobną usługę polegającą na prowadzeniu ksiąg akcyjnych spółek akcyjnych.

    Ze względu na zakaz samodzielnego prowadzenia rejestru akcjonariuszy i koszty związane z obsługą tego zagadnienia nałożenie na PSA obowiązku jej elektronizacji należy uznać za zbyt rygorystyczne. Prosta spółka akcyjna miała być prosta. Tymczasem zakładając PSA należy pamiętać o dodatkowym obowiązku zawarcia umowy z prowadzącym rejestr akcjonariuszy, który to obowiązek zgodnie z ustawą należy spełnić „niezwłocznie”.

    Praktyka uczy, że od momentu zawiązania spółki do zainteresowania się nią przez inwestorów i „ruchu” na akcjach zazwyczaj mija niemało czasu. Dlatego też, w mojej ocenie, dematerializacja akcji i elektronizacja rejestru powinna być atrakcyjną dobrowolną opcją, a nie dodatkowym zobowiązaniem formalnym i finansowym na dzień dobry.

    Rejestr akcjonariuszy może mieć formę rozproszonej i zdecentralizowanej bazy danych

    Mowa tu oczywiście o blockchain. Obrót instrumentami finansowymi, w tym akcjami spółek, przy użyciu technologii blockchain to przyszłość. Blockchain nie ma scentralizowanego miejsca przechowywania danych. Jest publiczny i każdy może uzyskać dostęp do danych w nim zawartych, co powoduje jawność rejestru akcjonariuszy.

    Nie potrzeba żadnej instytucji pośredniczącej weryfikującej uczestników obrotu, czy przedmiot transakcji, co powoduje łatwość i faktyczną taniość obrotu. Blockchain jest globalny, co daje możliwość obrotu instrumentami finansowymi, np. akcjami spółek, z dowolnego miejsca na ziemi. Dodatkowo blockchain eliminuje zagrożenie duplikacji obrotu, tj. sprzedaży tego samego instrumentu dwa razy.

    Poprzez te zalety technologiczne, blockchain eliminuje konieczność udziału zaufanej strony trzeciej w obrocie. Mimo to ustawodawca zdecydował się na jej wprowadzenie. Wydaje się, że pozostawienie PSA możliwości prowadzenia księgi akcjonariuszy w formie zdecentralizowanej bazie danych byłoby korzystniejsze. Spółka mogłaby wówczas kupić usługę lub technologię bezpośrednio od profesjonalnego dostawcy i mieć elektronicznie wgląd na żywo w swoją księgę akcjonariuszy, bez pośrednika. Wprowadzenie do obrotu akcjami PSA zaufanej strony trzeciej stoi w sprzeczności z ideą tej technologii i ogranicza jej zalety dla obrotu instrumentami finansowymi. Nie wspominając już kosztach obsługi przez prowadzącego rejestr akcjonariuszy.

    Regulację obrotu akcjami PSA w kontekście blockchain można zobrazować jak hojnego darczyńcę (ministerstwo), które daruje Ferrari (blockchain) kierowcy (PSA), ale zakazuje odpalić, tylko każe stać obok i patrzeć jak jeździ ktoś inny (zaufana strona trzecia), za kasę kierowcy (PSA). Tyle tylko, że frajda polega na jeżdżeniu, a nie oglądaniu. Być może w przyszłości ustawodawca wykaże się większą odwagą i dopuści korzystanie z blockchain w obrocie w sposób, który pozwoli na pełne wykorzystanie jej zalet i idei. Niemniej, zdecydowanie na plus należy zapisać, dopuszczenie prowadzenia rejestru akcjonariuszy na blockchain-ie.

    W PSA wprowadzono również nowy rodzaj organu statutowego

    Ustawodawca w PSA wprowadził tzw. Radę Dyrektorów, która ma wyrażać zasadę monistycznego modelu organizacji spółki. Złożenie jest takie, aby Rada Dyrektorów łączyła funkcje zarządu i rady nadzorczej. W ramach tego organu wyróżnia się tzw. dyrektorów wykonawczych – prowadzących sprawy i reprezentujących PSA w obrocie gospodarczym oraz tzw. dyrektorów niewykonawczych – sprawujących stały nadzór nad prowadzeniem spraw spółki.

    Faktycznie, na co również wskazuje ustawodawca i treść ustawy, dyrektorzy niewykonawczy mają pełnić funkcje tożsame z tymi pełnionymi przez członków rady nadzorczej. Problem w tym, że zgodnie z ustawą prawa dyrektora, w tym niewykonawczego, do reprezentowania PSA nie można ograniczyć ze skutkiem prawnym wobec osób trzecich. Dyrektorzy ci będą więc mogli skutecznie reprezentować PSA w obrocie. Podział na dyrektorów wykonawczych i niewykonawczych ma więc charakter wewnętrzny – tj. podziału kompetencji pomiędzy członkami organu.

    Wskazać tutaj należy, że w zarządach spółek akcyjnych oraz spółek z ograniczoną odpowiedzialnością dzielenie się obowiązkami jest możliwe i powszechnie praktykowane, zazwyczaj zgodnie z kompetencjami poszczególnych osób. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że dyrektorzy niewykonawczy na równi z wykonawczymi odpowiadają za zobowiązania PSA, jeżeli egzekucja przeciwko niej okaże się bezskuteczna. Posiadanie statusu dyrektora niewykonawczego, konstrukcji zbliżonej do członka rady nadzorczej, z nieporównywalnie wyższym stopniem odpowiedzialności osobistej, jest więc wyjątkowo nieatrakcyjne.

    W mojej ocenie właśnie wprowadzenie nowego organu Rady Dyrektorów dobrze obrazuje całokształt regulacji dotyczących PSA. Szereg regulacji wygląda na usilną próbę oryginalności i innowacyjności legislacyjnej. Duża część treści nie powinna znaleźć się w kodeksie spółek handlowych, ale w broszurach informacyjnych dla początkujących przedsiębiorców. Co gorsza, zdaniem wielu, w tym niekwestionowanych autorytetów prawa spółek, nieprzemyślanej, zbędnej i wręcz szkodliwej.

    Samo Ministerstwo Sprawiedliwości i Rada Legislacyjna wyraziły bardzo krytyczne opinie, wskazując między innymi na duże pole do nadużyć. PSA zaburza system prawa spółek (nota benejeden z lepszych systemów prawa w Polsce), niewiele dając w zamian. Wydaje się, że wszystkie pozytywy płynące z PSA można wprowadzić jako opcję, nie obligo, do istniejących spółek kapitałowych. Mniejszą liczbą lepszej jakości norm prawnych.

    Czas pokaże dla kogo tak naprawdę Prosta Spółka Akcyjna jest skrojona.


    Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

    Pokaż komentarze (0)

    dla-kogo-prosta-spolka-akcyjna