Decyzja jest wynikiem kontroli obejmującej okres od stycznia 2021 do maja 2022 roku. DNB stwierdził, że bunq nie prowadził wystarczającego nadzoru nad transakcjami – alerty generowane przez systemy monitoringu nie były odpowiednio analizowane, co mogło skutkować brakiem reakcji na sygnały potencjalnych nadużyć finansowych. W dodatku bank nie potrafił uzasadnić, dlaczego niektóre transakcje o podobnych cechach były zgłaszane do jednostki wywiadu finansowego, a inne już nie.

Holenderski nadzór ukarał bunq grzywną za braki w procedurach AML

Nadzór podkreślił, że kara ma charakter „represyjny”, ponieważ wcześniejsze działania – w tym poprzedni kontrole i sankcje finansowe od 2018 roku – nie przyniosły trwałej poprawy w przestrzeganiu przepisów.

Bunq nie zgadza się z decyzją regulatora i zapowiedział odwołanie. – Jako instytucja finansowa bardzo poważnie traktujemy swoją rolę strażnika systemu. Wdrażamy zaawansowane technologie i stale wzmacniamy nasze mechanizmy kontroli, również w odniesieniu do spraw z lat 2021–2022. Nie zgadzamy się jednak z decyzją DNB i złożyliśmy formalny sprzeciw – poinformował rzecznik bunq.

Sprawa wpisuje się w szerszą dyskusję na temat skuteczności obecnych procedur przeciwdziałania praniu pieniędzy w Holandii. Na początku roku minister finansów zwrócił uwagę w liście do parlamentu na potrzebę zmiany podejścia i zaproponował nowy, bardziej zróżnicowany pod względem ryzyka model nadzoru.

To także kolejny przypadek, w którym challenger bank ma problemy w zakresie AML – w lipcu pisaliśmy, że brytyjski nadzór nałożył 21 mln kary na Monzo, za „niewystarczające” systemy i procedury zapobiegające przestępczości finansowej. Bank miał zakładać konta na podstawie niewiarygodnych informacji – przykładem może być używanie znanych londyńskich zabytków jako adresów zamieszkania.

Natomiast pod koniec sierpnia z funkcji dyrektora generalnego neobanku N26 zrezygnował Valentin Stalf. Powód? Rosnące obawy inwestorów odnośnie uchybień regulacyjnych w firmie. Specjalny audyt niemieckiego BaFin wykazał liczne „słabości w systemach kontroli wewnętrznej, procesach i ogólnej organizacji” w banku. Regulator zapowiedział również formalne ostrzeżenie dla dwóch członków zarządu i objęcie banku specjalnym nadzorem. To zresztą nie pierwszy raz, gdy fintech znalazł się pod presją BaFin.