18 listopada 2017, 09:00:LiveChat Hackathon #3 - LiveChat Software, al. Dębowa 3, 53-134 Wrocław, Polska

Maciej Suwik, Loando – czyli kilka słów o tym, jak Polacy podbijają Rosję

Polscy przedsiębiorcy z sektora FinTech udowadniają, że biznes nie zna żadnych granic. Rynek rosyjski to 150 mln mieszkańców, którzy są głodni innowacji technologicznych i szybkiego dostępu do pieniędzy. Zapraszamy na wywiad z Maciejem Suwikiem z Loando – największej porównywarki pożyczek, która właśnie otwiera się na wschodni rynek.

Rafał Tomaszewski: Dzień dobry! Na początek może powiedziałbyś czym się zajmuje Wasza firma?

Maciej Suwik: Dzień dobry. Loando to internetowa porównywarka pożyczek online. Nasz biznes wyróżnia się tym, że dajemy możliwość porównania faktycznych kosztów wzięcia pożyczki – nawet tych niewidzialnych na pierwszy rzut oka.

Maciej Suwik, Loando

Porównywarka jest interaktywna i złożona, nie jest więc to jedynie wykaz firm pożyczkowych. Użytkownik ma możliwość dostosowania i wyszukania kredytodawcy zgodnie ze swoimi preferencjami.

R.T.: A skąd decyzja o wejściu na rosyjski rynek? Jaki jest potencjał FinTechu w Rosji?

M.S.: Zrobiliśmy research, z którego wynika, że chociaż w Rosji jest wiele stron z zestawieniem produktów kredytowych, to wciąż brakuje tam porównywarek z prawdziwego zdarzenia. Ważną cechą rosyjskiego rynku jest to, że sektor bankowy nie jest tam najlepiej rozwinięty. Sberbank, największy bank w Rosji obsługuje 70% populacji tego kraju. To oczywiste, że wielu Rosjan chce spróbować czegoś nowego także w dziedzinie finansów. Właśnie dlatego sektor FinTech w Rosji ma taki potencjał.

To oczywiste, że wielu Rosjan chce spróbować czegoś nowego także w dziedzinie finansów. Właśnie dlatego sektor FinTech w Rosji ma taki potencjał. Maciej Suwik, Loando

Poza tym uważam, że polskiej firmie łatwiej działać w Moskwie i okolicach, niż spółce z krajów zachodnich. To nam daje pewną przewagę, którą dodatkowo akceleruje fakt, że zatrudniamy osoby rosyjskojęzyczne. Rosja to rynek, który stale się rozwija i nie jest to banał. Można powiedzieć, że tamtejszy sektor jest na fali wznoszącej i FinTech dociera do coraz szerszej grupy klientów. Coraz więcej Rosjan posiada smartfona i dostęp do Internetu i coraz więcej z nich zaczyna podejmować bardziej odważne decyzje finansowe.

Czytaj także: Rekordowa liczba inwestycji zagranicznych w Polsce i Europie

R.T.: No właśnie, zacząłeś mówić o specyfice rosyjskiego rynku. U nas żartobliwie mówi się, że Rosja to stan umysłu. Na co trzeba zwrócić uwagę rozpoczynając ekspansję na wschodzie? Różnice kulturowe to przeszkoda?

M.S.: Chyba najbardziej zaskoczyło nas to, że większość pożyczek pozabankowych udzielanych jest tam w kryptowalutach np. bitcoinach. To coś niespotykanego na Zachodzie. Każde państwo posiada swój zestaw cech, które je wyróżnia. Zdobywanie innych rynków wiąże się z ryzykiem na wielu płaszczyznach. My mamy jasno określone cele, które krok po kroku realizujemy.

Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że w Rosji działają dwie wyszukiwarki internetowe, które podzieliły między siebie kraj. Mowa tutaj o Google i Yandex. Z tego powodu przygotowując się do wejścia na tamtejszy rynek musieliśmy targetować się na dwie wyszukiwarki. Chodzi tutaj o kwestie związane z SEO, czyli pozycjonowaniem strony w sieci.

Yandex – rosyjska konkurencja dla Google’a

Kolejna ciekawostka to portale społecznościowe. W Rosji najpopularniejszym portalem jest VKontakte a dopiero potem Facebook. Rosjanie są bardzo aktywni w mediach społecznościowych. W Polsce w zasadzie panuje monopol. Rosyjska różnorodność akurat może stanowić o przewadze tego rynku nad naszym. Zrozumienie danego rynku jest niesamowicie istotne. Na nasze szczęście pomagały nam osoby, które wiedzą „z czym się je” rosyjski rynek.

R.T.: Tak, to faktycznie coś zaskakującego. Czy w związku z tym napotkaliście jakieś bariery prawne? Co trzeba zrobić, żeby startup mógł zacząć działalność w Rosji?

M.S.: Nie, nie napotkaliśmy żadnych przeszkód związanych z legislacją.

R.T.: Na czym polega różnica między Google a Yandex?

Zgodnie z polityką Google’a nie mogą się u nich reklamować kredyty z terminem spłaty krótszym niż 30 dni. Natomiast w Yandexie nie ma takich ograniczeń. Daje nam to więcej możliwości do działania, szczególnie że w Rosji jest spore zapotrzebowanie na krótkoterminowe pożyczki. Dlatego ważne jest to, aby mogły one być wyświetlane u nas na stronie. Swoją droga Yandex i VKonakte to tylko nieliczne przykłady jak silna w Rosji jest potrzeba posiadania rodzimych rozwiązań. Rosyjski system GPS nazywa się GLONASS. Ma to podłoże militarne, ale też Rosjanie po prostu wolą własne rozwiązania. Pracują nad swoją wersją wszystkiego.

No i tutaj wracamy też do wcześniejszej kwestii, czyli znajomości rynku. Bez tego bardzo trudno jest wystartować. Jeżeli zatem startup szykuje się do wejścia na zagraniczny rynek, to musi zrobić odpowiedni research.

VKontakte – rosyjska odpowiedź na Facebooka

Czytaj także: Rosyjski bank centralny inwestuje w blockchain

R.T. Inwestorzy zagraniczni często boją się Rosji. Co Was przekonało?

To prawda. Rynek rosyjski to z jednej strony duże szanse a z drugiej też zagrożenia. Polityka gospodarcza Putina i Miedwiediewa w większym stopniu skupia się na przemyśle niż na sektorze online a to oznacza, że Internet – chociaż jest monitorowany, to nie ciążą na nim tak silne regulacje jak np. w UE. Rozwiązania online w sektorze consumer credit są jeszcze mocno zaniedbane a to jest szansa właśnie dla takich podmiotów jak nasz, który posiada dobre know-how. Np. my nie bagatelizujemy wartości reputacji, która dla porównywarki ma wielkie znaczenie. Wierzę, że Rosjanie to docenią. Mamy szansę wpłynąć na kierunek rozwoju FinTechu u naszego wschodniego sąsiada. Trzeba próbować.

My nie bagatelizujemy wartości reputacji, która dla porównywarki ma wielkie znaczenie. Wierzę, że Rosjanie to docenią. Maciej Suwik, Loando

R.T. Pożyczki w Rosji udzielane są też w rublach. Waluta ta często podlega wahaniom właśnie z przyczyn politycznych.

Większość udzielana jest w kryptowalutach, ale wycena jest w rublach, bo jest to narodowa waluta tego kraju. Warto pamiętać także o zamiłowaniu naszych wschodnich sąsiadów do twardej waluty, czyli dolarów i euro. Ma to uwarunkowania historyczne tzn. Rosjanie ufają państwu, ale nie swojej walucie. To interesujący paradoks. Różnice kursowe na rublu nie mają dla nas aż tak wielkiego znaczenia. Optymalnym rozwiązaniem dla nas byłoby, gdyby rubel był po prostu stabilną walutą. Na rynku walutowym są narzędzia do tego, by wycenić ryzyko i można się zabezpieczyć. Proszę pamiętać, że my działamy w sektorze FinTech. Nie eksportujemy jabłek. Sieć afiliacyjna nie musi obawiać się wzrostu lub spadku cen ropy, bo chociaż ma to wpływ na finanse potencjalnych klientów, nie ma bezpośredniego przełożenia na porównywarkę internetową.

R.T. Czy fakt, że w ostatnich latach nasiliła się do Polski imigracja z Ukrainy był dla Was pomocny?

Tak. Obecnie w Polsce jest ponad milion Ukraińców. Często są to bardzo dobrze wykształceni ludzie po uniwersytetach w Kijowie, Lwowie czy osoby, które przyjeżdżają na studia do Warszawy. Zatrudniamy młode i wykształcone osoby rosyjskojęzyczne, które pracują przy projekcie Loando.ru. Pokazaliśmy jak to działa w Polsce i wykorzystujemy ich wiedzę, a także znajomość języka, do zdobywania nowego rynku. To szansa zarówno dla nas i dla nich. Trudno wyobrazić sobie lepszą synergię i możliwość przyszłego rozwoju.

R.T. Czym różni się rosyjski rynek pozabankowy od polskiego?

Chociaż różnic jest sporo, to dążą one do wspólnego mianownika, którym jest fintech. Na ten moment główne wskaźniki makro w Rosji sprzyjają rozwojowi consumer finance. Stopa bezrobocia spada i wynosi ok. 5%. Inflacja utrzymuje się w rozsądnych granicach jak na warunki rosyjskie. Naturalnie gospodarka tego kraju oparta jest na cenie ropy naftowej, gazu i innych surowców naturalnych i to właśnie ich wahania cen decydują o dynamice wzrostu gospodarczego. Im wyższa cena ropy tym w praktyce Rosjanom żyje się lepiej i zarabiają więcej chociaż nie ukrywajmy, że nierówności dochodowe w tym państwie są wysokie. Produkt, jakim jest kredyt pozabankowy, podobnie jak w Polsce i wbrew często rozpowszechnianym mitom, nie jest produktem skierowanym do biednych ludzi bez dochodu. Oczywiście występują zauważalne różnice w modelu finansowania, ale to nie jest przeszkoda dla porównywarek. My odwiedziliśmy Moskwę, ale Rosja to też Petersburg, Samara, Nowosybirsk, Krasnojarsk, Jekaterynburg, Wołgograd i wiele innych wielkich miast. Przeciętny Rosjanin zarabia 600 dolarów miesięcznie, ale to tylko wskaźnik o dużym poziomie ogólności. Trzeba mieć świadomość, jakie są różnice w odległościach między regionami i jakie ma to konsekwencje. Rosja to państwo federacyjne, wielokulturowe. Żeby przejechać ten kraj Koleją Transsyberyjską potrzeba tygodnia. W każdym regionie mamy inną przeciętną płacę, inne poziomy bezrobocia, wykształcenia, dostępu do Internetu. Zrozumienie tych zależności i jak to wszystko na siebie oddziałuje to podstawowy cel do osiągnięcia sukcesu.

Przeciętny Rosjanin zarabia 600 dolarów miesięcznie, ale to tylko wskaźnik o dużym poziomie ogólności. Trzeba mieć świadomość, jakie są różnice między regionami i jakie ma to konsekwencje. Maciej Suwik, Loando

Czytaj także: Czy to się może udać? Polska firma chce reaktywować Gadu-Gadu

R.T.: Zatem jakie plany na przyszłość ma Loando?

M.S.: Tak jak już mówiłem, zadomowić się na rosyjskim rynku i otworzyć tam biuro. A potem? Chcemy przede wszystkim zostać pierwszą na świecie globalną porównywarką pożyczek online.

Świat finansów staje się coraz bardziej otwarty. Rozważamy również rozpoczęcie ekspansji w Azji i Ameryce Południowej, ponieważ są to rynki, na których firmy z sektora pozabankowego grają pierwsze skrzypce. W bliższej perspektywie myślimy też o wejściu do Hiszpanii.

R.T.: Dziękuję za rozmowę.

M.S.: Dziękuję.

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone
  • Iza

    Bardzo ciekawy pomysł na biznes. 🙂