Jeden z najbogatszych Polaków inwestuje w rynek druku 3D

Druk 3D_zdjęcie

Michał Sołowow, jeden z największych polskich inwestorów giełdowych, od wielu lat współpracuje ze startupami, głównie z branży medycznej, biotechnologicznej i chemicznej. Ostatnio dostrzegł potencjał w rozwoju technologii druku 3D.

Sołowow jeden z najbogatszych Polaków i były kierowca rajdowy od lat inwestuje w różne innowacyjne rozwiązania związane m.in. z technologią. W jego portfelu znajdują się m.in. OncoArendi, New Era Materials (ultranowoczesne kompozyty) i 3DGence (druk 3D).

Kryteria wyboru startupów

Inwestor w pierwszej kolejności zwraca uwagę na to, czy potrafi zrozumieć przedstawiony mu projekt. Twórcy technologii muszą więc umieć opowiedzieć o niej w taki sposób, aby nawet osoba spoza branży mogła ją przeanalizować i ocenić. Równie ważny jest zespół, który pracuje nad rozwiązaniem.

– Przykład sprzed kilku lat: OncoArendi. Projekt był dla mnie na początku całkiem niezrozumiały. Jednak profesor Gołąb potrafił wszystko tak przystępnie wytłumaczyć, tak opowiedzieć o raku i metodach jego leczenia, że byłem w stanie łatwo sobie to w głowie zmonetyzować i podjąć decyzję o inwestycji. To był zespół doskonały – komentuje Sołowow.

Trzecie kryterium wyboru stanowi potencjał rynku. To jeden z powodów, dla którego Michał Sołowow zdecydował się zainwestować w branżę druku 3D i przejął firmę 3DGence.

Wizja przyszłości w druku 3D

Jak zauważył inwestor, branża ma wciąż potencjał. Już teraz rośnie w tempie 30% rocznie, a specjaliści przewidują, że w przyszłości będzie to nawet 50%. Niewiele jest takich rynków, zwłaszcza że zakres zastosowania druku 3D wciąż się rozszerza. Jednym z najbardziej perspektywicznych sposobów wykorzystania drukarek 3D jest aktualnie wsparcie procesów produkcyjnych.

– Żeby park maszynowy mógł dobrze funkcjonować, potrzebna jest ogromna liczba części zamiennych. To sprawia, że kapitał obrotowy firmy jest zamrożony. Przyszłością druku jest produkcja 24/7, a modelowanie za 2-3 lata w 80-90% będzie odbywać się przy pomocy druku 3D – tłumaczy Michał Sołowow.

Zwrócił uwagę, że aby produkty i rozwiązania tworzone w druku 3D przynosiły zyski, muszą być wytwarzane „na żądanie” w konkretnym celu, a nie po to, by leżeć w magazynach.

Przykładem park maszynowy

Według Sołowowa nadejdzie taki moment, kiedy duże koncerny uznają, że druk 3D jest najlepszym sposobem na produkowanie części zamiennych, bycie blisko swojego klienta, łamanie barier logistycznych, ale przede wszystkim na uwolnienie kapitału obrotowego, który teraz musi pozostawać w częściach zamiennych.

– Mnie interesuje właśnie ten etap druku 3D. Wierzę głęboko w istotną rolę technologii addytywnych, które zajmą ważne miejsce w produkcji na świecie i zdobędą istotny udział rynkowy – mówi Sołowow.

– Jeżeli będzie to nawet 5-10% produkcji światowej, rozmawiamy o ogromnym rynku pod względem technologicznym, ale również produkcyjnym i materiałowym. To jest prawdziwa przyszłość druku 3D, rozumianego jako produkcja 24/7 – podsumowuje.