Sytuacja spółki pogorszyła się w drugiej połowie kwietnia. W ciągu zaledwie dwóch tygodni akcje Femion Technology straciły około 90% swojej wartości. W tym samym czasie z firmy odeszli kluczowi menedżerowie, w tym prezes oraz członkowie rad nadzorczych i zarządów powiązanych podmiotów. Dodatkowo znaczący udziałowiec, JR Holding ASI, zdecydował się sprzedać swoje akcje, co jeszcze bardziej podkopało zaufanie rynku.
Efekt domina wokół Zondacrypto. Najpierw Femion, potem TryPay
Kulminacją wydarzeń była decyzja z 30 kwietnia o złożeniu wniosku o upadłość. Zarząd wskazał na utratę płynności finansowej, wynikającą głównie z problemów spółki zależnej TryPay.
TryPay pełnił istotną funkcję w całym ekosystemie – obsługiwał wpłaty w walutach tradycyjnych na platformę Zondacrypto. To właśnie ta działalność generowała większość przychodów Femion Technology. Problemy finansowe tej spółki przełożyły się bezpośrednio na sytuację całej grupy. Co więcej, również TryPay złożył wniosek o upadłość.
Kontrowersje wzbudziły także doniesienia o dostępie TryPay do państwowych baz danych. Według informacji Gazety Wyborczej spółka uzyskała zgodę od Ministerstwa Cyfryzacji na korzystanie z Rejestru Dowodów Osobistych.
Rejestr ten zawiera wrażliwe dane obywateli, takie jak informacje z wniosków o dowody osobiste czy zdjęcia. Jednak, jak podkreślają eksperci, dostęp miał charakter ograniczony i sprowadzał się do usługi weryfikacji danych, bez możliwości przeglądania pełnych informacji. Resort cyfryzacji zaznaczył ponadto, że TryPay nie skorzystał z przyznanego dostępu.
Do sprawy odniósł się również Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Jego przedstawiciele podkreślili, że instytucje płatnicze współpracujące z platformami kryptowalutowymi działają w określonym zakresie – odpowiadają jedynie za obsługę płatności i weryfikację klientów zgodnie z przepisami AML, a nie za same transakcje kryptowalutowe.
Niedawno pisaliśmy, że choć giełda kryptowalut Zondacrypto oficjalnie nie ogłosiła upadłości, wiele wskazuje na to, że jej działalność dobiega końca. W dokumentach przekazanych pracownikom, dotyczących rozwiązania umów, jako powód wskazano wprost likwidację pracodawcy. Równolegle pojawiają się informacje o poważnych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu spółki, trwającym postępowaniu oraz zniknięciu prezesa, Przemysława Krala.