Suszek to twórca i wieloletni szef BitBay – platformy, z której wywodzi się obecna Zondacrypto. Jego zaginięcie, do którego doszło w 2022 roku, do dziś pozostaje niewyjaśnione. Tymczasem w ostatnich dniach pojawiły się informację o kłopotach giełdy. Jednocześnie sprawą zainteresowała się już prokuratura, co pokazuje, że sytuacja jest traktowana poważnie.

Zondacrypto ma 4500 bitcoinów? Tak twierdzi prezes

Pierwsze doniesienia o problemach Zondacrypto pojawiły się na początku kwietnia – giełda ma mieć poważne problemy z płynnością. Z analizy, do której dotarli dziennikarze serwisu money.pl oraz Wirtualnej Polski, wynika, że rezerwy bitcoinów tej platformy spadły niemal do zera, a użytkownicy coraz częściej sygnalizują trudności z wypłatą środków.

W reakcji na pojawiające się oskarżenia Przemysław Kral zdecydował się ujawnić publicznie adres portfela zawierającego 4500 bitcoinów, wycenianych na około 330 mln dolarów. Za pośrednictwem platformy X tłumaczył, że miało to zakończyć spekulacje sugerujące, że środki mogły zostać przejęte.

Prezes podkreślił, że istnieją dokumenty potwierdzające sprzedaż aktywów – w tym wspomnianego portfela – przez Suszka na rzecz nowych właścicieli giełdy. Dodał, że adres portfela przeszedł weryfikację audytorów. Z zapisów wynikało również, że w określonym momencie Suszek powinien przekazać klucze prywatne. Do tego jednak nie doszło, ponieważ wkrótce potem zniknął.

Kral stanowczo odciął się od wszelkich spekulacji, jakoby miał związek z zaginięciem byłego prezesa. Przekonywał, że to właśnie jemu szczególnie zależy na jego odnalezieniu, bo tylko wtedy możliwe będzie zrealizowanie umowy. Zwrócił się też bezpośrednio do Suszka z apelem o przekazanie dostępu do portfela.

Klienci Zondacrypto zaniepokojeni

Dodatkowym problemem dla giełdy okazała się reakcja klientów na medialne doniesienia o problemach z płynnością. Jak wskazał prezes, skala wypłat gwałtownie wzrosła. W normalnych warunkach rocznie realizowanych jest około 100 tys. takich operacji, natomiast w sam poniedziałek wielkanocny zlecono ich aż 25 tys. W krótkim czasie liczba dyspozycji odpowiadała kilku miesiącom standardowej aktywności, co – jak zaznaczył Kral – stanowiłoby poważne obciążenie dla każdej instytucji finansowej.

Kral poinformował również, że Zondacrypto nie ubiegała się o licencję w Polsce, natomiast prowadzi takie kroki w Estonii i na Cyprze.

Wokół giełdy Zondacrypto pojawiają się coraz to nowsze kontrowersje – przykładowo środki należące do klientów mogły być wykorzystywane przez platformę do inwestowania lub udzielania pożyczek. Z dokumentów złożonych do estońskiego nadzoru wynika, że na koniec 2024 roku łączna wartość należności z tytułu udzielonych pożyczek wynosiła 93,6 mln euro. Okazuje się, że akceptując obowiązujący w tamtym czasie regulamin, użytkownicy platformy wyrażali zgodę na to, by giełda mogła swobodnie dysponować ich środkami – zarówno pieniędzmi, jak i kryptowalutami.