Badanie, zrealizowane na zlecenie Biura Informacji Kredytowej przez Instytut Badawczy Quality Watch, pokazuje, że obawy związane z bezpieczeństwem danych są powszechne. Zdecydowane obawy o konsekwencje wycieku deklaruje 37 proc. ankietowanych.

Wycieki danych budzą coraz większe obawy Polaków

Rośnie również liczba osób, które miały bezpośredni lub pośredni kontakt z wyciekiem danych osobowych. Obecnie dotyczy to 33 proc. Polaków. Rok wcześniej odsetek był niższy o 2 punkty procentowe. Trend wzrostowy widoczny jest od kilku lat. W 2022 roku z wyciekiem danych zetknęło się bezpośrednio lub pośrednio 24 proc. badanych. Cztery lata później jest to już jedna trzecia respondentów.

W tegorocznym badaniu na zlecenie BIK 15 proc. ankietowanych przyznało, że wyciek danych dotknął ich osobiście. Można jednak przypuszczać, że kolejne badania pokażą jeszcze wyższe wyniki. W sierpniu ujawniono bowiem informacje o wycieku danych z serwisu MyDr, który miał objąć nawet 19 mln Polaków.

Wyciek danych medycznych, podobnie jak informacji pochodzących z banków, firm telekomunikacyjnych, sklepów internetowych czy uczelni, może zwiększać ryzyko oszustw. Dane kontaktowe i osobowe mogą pomóc przestępcom w przygotowaniu bardziej wiarygodnych prób wyłudzenia pieniędzy lub innych informacji – zwraca uwagę BIK w komunikacie.

Twoje dane wyciekły. Co robić dalej?

– Wyciek danych osobowych z różnych instytucji, takich jak uczelnie, firmy telekomunikacyjne, instytucje finansowe, sklepy internetowe czy podmioty medyczne, niesie za sobą potencjalne zagrożenie. Trzeba mieć świadomość, że sam wyciek jeszcze nie oznacza, że ktoś stanie się ofiarą oszustwa. Problem polega na tym, że osoby, których dane trafiły w niepowołane ręce, często nie wiedzą, czy i kiedy ktoś spróbuje je wykorzystać – mówi Andrzej Karpiński, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa w Biurze Informacji Kredytowej.

Wykradzionych danych nie da się odzyskać. Po informacji o wycieku warto przede wszystkim zachować większą ostrożność. Szczególnej uwagi wymagają nieoczekiwane telefony, wiadomości SMS i e-maile, zwłaszcza jeśli nadawca prosi o podanie dodatkowych danych, kodów lub wykonanie przelewu.

Przestępcy coraz częściej wykorzystują informacje zdobyte w wyniku wycieków do uwiarygodnienia swoich historii. Znajomość imienia, numeru telefonu, adresu czy innych podstawowych danych może sprawić, że fałszywy telefon lub wiadomość będzie wyglądać bardziej wiarygodnie.

Dlatego osoby, których dane mogły trafić w niepowołane ręce, powinny uważnie monitorować próby wykorzystania swojej tożsamości i nie zakładać, że konsekwencje wycieku pojawią się natychmiast. W wielu przypadkach dane mogą zostać wykorzystane dopiero po dłuższym czasie – wyjaśnia BIK w komunikacie.

Warto też przypomnieć, że do 31 sierpnia bieżącego roku za darmo można skorzystać z Alertów BIK. Alerty mają ostrzegać użytkownika m.in. wtedy, gdy ktoś próbuje wykorzystać jego dane do zaciągnięcia kredytu lub pożyczki, dokonania zakupów z odroczoną płatnością czy zawarcia umowy, np. z operatorem telekomunikacyjnym.