12 października 2017, 09:00:V edycja Marketing Progress - Kino Nowe Horyzonty, Kazimierza Wielkiego 19a-21, 50-077 Wrocław, Polska

Aleksander Naganowski – Mastercard to 50-cio letni FinTech

Aleksander Naganowski - Mastercard

Niewiele firm tak uważnie, a zarazem życzliwie, śledzi rozwój sektora FinTech, jak Mastercard. Firma na co dzień wspólpracuje z bankami, ale intensywnie wspiera również rozwój startupów, których pozycja w branży finansowej staje się coraz ważniejsza.

Namacalnym efektem łączenia świata finansów i technologii może być standard tokenizacji Mastercard, który pozwolił na udostępnienie rozwiązań płatniczych takich jak Apple Pay czy Android Pay, który niedawno zadebiutował w Polsce.

Czym różni się współpraca ze startupem od współpracy z bankiem i czy aby na pewno te dwa podmioty będą ze sobą w przyszłości konkurować? O tych i wielu innych sprawach dotyczących przyszłości branży FinTech rozmawialiśmy z Aleksandrem Naganowskim, dyrektorem ds. rozwoju nowego biznesu w polskim oddziale Mastercard Europe, podczas wrocławskiego kongresu Impact’16 fintech/insurtech.

Rafał Tomaszewski: Dzień dobry! Na początek zacznę od nieco przewrotnego pytania: czy Mastercard naprawdę czuje się takim „50 letnim FinTechem”, jak powiedział James Anderson z Mastercard?

Aleksander Naganowski: Dzień dobry. Myślę, że tak. Mamy takie poczucie ponieważ, jak James słusznie zauważył, jesteśmy firmą technologiczną, a nie finansową. Klienci, instytucje finansowe oczekują od nas, że powiemy im z jakich technologii warto skorzystać, a najlepiej gdybyśmy mogli tę technologię od razu zaoferować.

Polska jest rynkiem, który jest dla nas bardzo dużym wyzwaniem. Globalizacja i powszechny obieg informacji sprawiają, że wszyscy już wiedzą, jakie rozwiązania zostały uruchomione w USA czy w Australii. Menadżerowie z polskich banków dzwonią do nas już następnego dnia z pytaniem, kiedy dany produkt będzie dostępny w Polsce.

Przypuszczam, że strukturalnie nieco odbiegamy od startupu (śmiech), jednak z drugiej strony zadziwiające jest to, jak mało ludzi pracuje w firmie o tak szerokim zasięgu.

Skaner tęczówki i bezprzewodowe ładowanie. Jaki będzie iPhone 8?
R.T.:A jakie to są liczby? Tak w przybliżeniu.

A.N.: Dzisiaj Mastercard  na całym świecie to ponad 11 tysięcy osób na całym świecie. Dla porównania, w jednym polskim banku pracuje kilka tysięcy pracowników. To jest zupełnie inna skala.

Nawiązując jeszcze do prezentacji Jamesa Andersona – ciągle rozwija się rynek płatności. Takie rozwiązania, jak Android Pay czy Apple Pay sprawiają, że ani na chwilę nie można „zardzewieć”.

Dodatkowo palącą kwestią jest bezpieczeństwo. Pojawiają się coraz to nowe metody oszustw. W ciągu 3 ostatnich lat Mastercard zainwestował miliard dolarów w bezpieczeństwo. Dlatego właśnie otwartość na zmiany i ich tempo stawia Mastercard na równi z FinTechami.

R.T.: A czym się różni współpraca z bankami od współpracy ze startupami?

A.N.: Startupy podzieliłbym na dwie grupy: takie, które są dopiero na początku drogi do zrozumienia jak działają płatności elektroniczne i jak wyglądają na przykład kwestie regulacyjne. Do drugiej grupy zaliczyłbym te, których poziom wiedzy i dynamika działania jest nawet dla nas zaskakująca.

Ogólnie główną różnicą jest właśnie wspomniana dynamika. Pierwszego dnia dowiadują się o projekcie, następnego dnia dzwonią z pytaniami, a w trzeci dzień już są gotowi do współpracy. Z tego typu firmami współpracuje się nam świetnie.

Jeżeli chodzi o banki, to większość zachowuje inaczej. Większa złożoność ich struktury sprawia, że procesy decyzyjne zapadają zdecydowanie wolniej.

Legendarna Nokia 3310 powraca
R.T.: Jak wygląda działalność akceleracyjna prowadzona przez Mastercard? Co robicie żeby wspierać startupy?

A.N.: Mastercard ma swój globalny program akceleracyjny, którym jest Start Path Global prowadzony przez Mastercard Labs – laboratoria działające w 6 miastach świata od USA przez Afrykę, aż po Azję. Program ten jest skierowany do startupów, które mają już określony, funkcjonujący biznes i finansowanie. Nie ograniczamy się jednak  do startupów z sektora FinTech. Warto podkreślić, że Start Path to akcelarator biznesu. Nie jest naszym celem inwestowanie w te startupy, ale rozwój ich biznesu i wynajdywanie obszarów współpracy z naszymi istniejącymi klientami.

Na naszym polskim rynku otworzyliśmy z kolei platformę The Heart Warsaw. Jest to miejsce, w którym chcemy łączyć  startupy z dużymi korporacjami, przy czym z założenia również są to startupy z już działającycm biznesem.

W ramach The Heart działać będą bardziej szczegółowe programy, takie jak FinTech, który już wystartował,  nieco później Omnichannel i IoT.

Nasz zespół bacznie obserwuje rynek startupów, ale oczywiście zachęcamy do zgłaszania swoich kandydatur. Jeśli program w The Heart Warsaw przebiegnie pomyślnie, to kończy się on pilotem z partnerem korporacyjnym, który potem może się przerodzić w długotrwałą współpracę.

R.T.: A co Pan sądzi o wprowadzeniu „regulatory sandbox” w Polsce? Czy jest to możliwe? Czy KNF dałby się przekonać?

A.N.: Nie ma rzeczy niemożliwych, ale odpowiedź na pytanie, czy to się zdarzy, nie jest prosta. Bardzo staramy się, aby w Polsce „piaskownica regulacyjna” została wprowadzona, dając małym firmom FinTech czas na rozwój, zanim zaczną obowiązywać je restrykcyjne przepisy. Fundacja FinTech Poland we współpracy z nami przedstawiła raport o branży FinTech w Polsce. Dzięki temu można lepiej ocenić potrzebę nowych regulacji.

Ciężko jest stosować te same przepisy względem firmy, która ma 10 tysięcy złotych, a tą, która ma milion złotych, albo 2 miliardy obrotu. Nie ma potrzeby, żeby egzekwować restrykcyjne regulacje wobec firmy, która jest dopiero na wstępnym etapie rozwoju i chce przetestować pomysł.

Oczywiście po fazie testów regulacje powinny już objąć taki startup. Trzeba bardzo uważać na stabilność rynku i zaufanie klientów. Warto również pamiętać, że polski regulator uchronił nasz rynek przed wieloma negatywnymi procesami, które zachodziły kilka lat temu w innych krajach.

Widzimy tutaj potrzebę szerszej współpracy i dialogu pomiędzy obiema stronami. To może doprowadzić do lepszego dopasowania regulacji. Ważne żeby regulator okazał zrozumienie i był otwarty na rozmowy.

Czy regulacje są złe dla FinTechów?
R.T.: Zapytam jeszcze o nowinki technologiczne… Pracujecie nad czymś ciekawym i wyjątkowym? Może Pan uchylić rąbka tajemnicy?

A.N.: Oczywiście, pracujemy nad bardzo szeroką gamą rozwiązań. Bardzo istotne było dla nas wypracowanie standardu tokenizacji, umożliwiającego podpięcie dowolnej karty do dowolnego urządzenia i dokonywanie dzięki temu płatności, tak jak zwykłą kartą. Najlepszym przykładem usług, które dzięki tej technologii się rozwijają jest Apple Pay, czy Android Pay, który ostatnio pojawił się w Polsce.

Tokenizacja otworzyła różnym producentom i firmom technologicznym możliwość budowania rozwiązań, w których  będzie zaimplementowana opcja płatności. Oczywiście musi to być odpowiedzią na jakąś konkretną potrzebę klienta i przede wszystkim być wygodne. Część się pewnie pojawi i zniknie, a część stanie się prawdziwym hitem.

Drugi ważny trend to omnichannel, czyli wielokanałowość zakupów. Mam tu na myśli choćby następującą sytuację: przychodzę do fizycznego sklepu, ale posługuję się jego aplikacją mobilną do wybierania produktów, zamawiania, czy oglądania ich specyfikacji. Przy wyjściu nie muszę się przejmować płaceniem, bo wszystko załatwiam w aplikacji.

Tworzymy zupełnie nowe doświadczenia dla klienta, w miejscu, w którym dotychczas nie wyobrażał sobie, że właśnie w taki sposób może zostać obsłużony. Wszystko dzięki postępowi technologicznemu.

Kolejny krok w stronę sklepów bez kas. Tesco uruchamia Scan&Shop
R.T.: Niedawno Amazon pokazał filmik, na którym prezentował swój sklep Amazon Go. Towary zamawia się w aplikacji i tam też dokonuje się płatności.

Na koniec zapytam jak Waszym zdaniem wyglądają relacje banków ze startupami? Czy są one dla siebie wrogami, czy może partnerami?

A.N.: Jest to z pewnością temat na dłuższą dyskusję. Osobiście przykładam większą uwagę do rozwiązań, które pozwalają budować biznes, czy to nasz, czy naszych klientów. Jeżeli jakiś pomysł okaże się konkurencją dla banków, będzie to oznaczać, że ktoś ma lepszą koncepcję, jak obsłużyć klienta.

Tego typu konkurencja jest świetna, ponieważ zyskuje na tym sam klient. Trzeba jednak pamiętać, że FinTechy to często bardzo wyspecjalizowane spółki, które nie są tym z czym najczęściej się nam kojarzą – na przykład nową mobilną aplikacją do zarządzania finansami.

Często rozwiązują konkretne problemy czy zagadnienia w obszarze finansowym, o których nikt dotychczas w ogóle nie myślał. Są to bardzo innowacyjne rozwiązania, których tak naprawdę nie ma, jak choćby platforma eToro.

To jest przykład świetnego potencjału do współpracy z bankiem,  ponieważ  jest adresowany zupełnie nowy obszar rynku. Zresztą współpracują ze Sberbankiem w Rosji czy Santander w Hiszpanii.

Skupianie się na tym, że FinTechy wyprą banki jest nietrafione. Trzeba patrzeć szerzej i dostrzec ich symbiozę. Startupy mogą się okazać wartościowymi partnerami dla banków, a wielkie instytucje muszą pamiętać, aby obsługiwać klientów jak najlepiej i że w tym celu innowacje mogą czerpać również spoza swojej organizacji.

R.T.: Dziękuję za rozmowę.

A.N.: Dziękuję

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone