Awaria Twittera. W końcu chwila spokoju?

Fintek
Fintek
#Technologie
Opublikowano: 11 lipca 2019, 21:39 Aktualizacja: 12 lipca 2019, 10:16

W czwartek wieczorem doszło do awarii popularnego serwisu Twitter. Wielu użytkowników nie może zalogować się na swoje konto.

Z serwisu downdetector wynika, że awaria ma charakter globalny. Użytkownicy nie mogą zalogować się do serwisu, a ci którzy mogą – mają problemy z wysyłaniem tweetów i przeglądaniem wiadomości.

„Tweet” to krótka wiadomość tekstowa, którą użytkownik wrzuca do sieci. Mogą ją zobaczyć followersi, czyli obserwujący dane konto inni użytkownicy serwisu. Wiadomości te, jeśli zyskują na popularności, są widoczne także w szerszych kręgach. Nie ma co ukrywać – korzystanie z Twittera wymaga wprawy, ale także kultury – hejt jest tutaj na porządku dziennym.

Z serwisu Twitter korzystają znani politycy m.in. Donald Trump (który nie może blokować Amerykanów), Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki, a także instytucje publiczne np. UOKiK czy KNF.

Łącznie Twitter ma ok. 320 mln użytkowników, z Polacy stanowią grupę ok. 1,5 mln do 2 mln osób.

Twitter to popularny serwis społecznościowy wśród dziennikarzy, polityków i celebrytów

W Polsce jest to jeden z głównych kanałów komunikacji na linii władza-dziennikarze-obywatele. Często tweety ważnych polityków są tematem dnia w mediach. Twitter to współczesne Forum Romanum, gdzie trwa ciągła debata polityczna, ekonomiczna i społeczna. Do tego należy dodać wszechobecny hejt i fake newsy. Mimo wszystko jest to jednak osiągnięcie cywilizacyjne, bo pozwala „przeciętnemu obywatelowi” na natychmiastowe zapoznanie się z opinią np. ważnego polityka.

Niestety, politycy i inni przedstawiciele władzy często bezrefleksyjnie podchodzą do wykorzystywania tego serwisu – niektórych rzeczy o działaniach rządu i innych ważnych urzędów z większą łatwością można się dowiedzieć z Twittera niż z oficjalnych stron urzędowych.

Kłopot polega na tym, że przeciętny człowiek nie ma konta na Twitterze i często kompletnie nie rozumie, dlaczego ważny urzędnik najpierw o swoich decyzjach informuje followersów, a dopiero potem resztę obywateli – na stronie internetowej urzędu, które bywają nieczytelne. To dziwny system, ale właśnie na nim Twitter zarabia najwięcej.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

awaria-twittera-w-koncu-chwila-spokoju