W ubiegłym roku FNTT przeanalizowała około 100 tys. zgłoszeń o podejrzanych transakcjach. Około 80 tys. z nich zostało przekazanych przez Revoluta. Większość dotyczyła oszustw wymierzonych w klientów indywidualnych.
Revolut zgłasza najwięcej podejrzanych transakcji. Fintech wyjaśnia, dlaczego
To kolejny etap wzmożonego nadzoru nad działalnością fintechu na Litwie. W kwietniu ubiegłego roku Bank Litwy nałożył na Revoluta karę w wysokości 3,5 mln euro za nieprawidłowości w systemach przeciwdziałania praniu pieniędzy (AML).
Litewski bank centralny, który wspólnie z Europejskim Bankiem Centralnym nadzoruje europejską działalność bankową Revoluta, poinformował wówczas, że kontrola wykazała niedociągnięcia w monitorowaniu relacji z klientami oraz analizie przeprowadzanych przez nich transakcji. Według regulatora skutkowało to sytuacjami, w których bank nie zawsze prawidłowo identyfikował podejrzane operacje finansowe wykonywane przez klientów.
Revolut tłumaczy dużą liczbę zgłoszeń przede wszystkim skalą swojej działalności. Firma obsługuje obecnie 57 mln klientów na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego, czyli wielokrotnie więcej niż jakikolwiek inny bank posiadający licencję wydaną na Litwie.
Fintech rozwija również narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, które mają w czasie rzeczywistym monitorować transakcje i wykrywać próby oszustw. Spółka przekonuje, że system blokuje zdecydowaną większość takich prób, a poziom oszustw finansowych na Litwie zaczyna się stabilizować.
Jak podkreśla Revolut, stosowane mechanizmy zostały celowo skonfigurowane tak, aby częściej oznaczać transakcje jako potencjalnie podejrzane niż ryzykować przeoczenie nieprawidłowości. Ma to odpowiadać wysokim wymaganiom stawianym przez organy nadzoru, które w praktyce często wykraczają poza minimalne wymogi wynikające z przepisów.
Zdaniem analityka Revoluta Maksa Karpisa firma nie ogranicza się jedynie do reagowania na problemy, lecz konsekwentnie porządkuje swoje procesy związane z bezpieczeństwem finansowym. Jak ocenia, przez lata część użytkowników postrzegała aplikację jako narzędzie pozwalające funkcjonować poza lokalnym nadzorem, jednak ten etap dobiega końca.
Analityk zwraca jednocześnie uwagę, że bardziej rygorystyczne monitorowanie transakcji wiąże się z kosztami, takimi jak większa liczba błędnych alarmów czy niezadowolenie części klientów.