17 kwietnia 2018, 09:00:IoT Poland Show - Centrum Targowo-Kongresowe, Marsa 56c, 04-242 Warszawa, Polska

Bartłomiej Śliwa – Za postęp odpowiadają ci, którzy podejmują ryzyko

NCR to jedna z największych firm technologicznych na świecie, której historia sięga XIX wieku. W Polsce firma jest jednym z operatorów kodów BLIK oraz jest zaangażowana w masę innych ciekawych projektów.

Bartłomiej Śliwa - Prezes NCR Polska

Zapraszamy na wywiad z Bartłomiejem Śliwą – Prezesem NCR Polska, z którym rozmawiał Rafał Tomaszewski.

Rafał Tomaszewski: Dzień dobry! Może na początek opowiedziałby Pan czym zajmuje się NCR? Jaka jest misja Państwa firmy?

Bartłomiej Śliwa: W dużym skrócie można ją ująć w ten sposób, że misją NCR jest usprawnienie transakcji pomiędzy biznesem, a klientem biznesu. Transakcji rozumianej, jako krótka interakcja.

Jeżeli pomyśli Pan, co się dzieje przy bankomacie, albo w sklepie, w momencie, gdy ktoś płaci za zakupy przy kasie – jest to zawsze krótka i sprawna transakcja i to jest nasze miejsce. Jesteśmy firmą technologiczna, działającą zarówno w sferze sprzętu do tego typu transakcji, jak i w sferze oprogramowania.

To połączenie tworzy to do czego dążymy – żeby transakcja była sprawna i szybka. Podstawą jest customer expierience – naszą misją jest pomoc technologiczna, aby „doświadczenie klienta” było sprawne, ekonomiczne i unikatowe. Żeby było ono jak najlepsze.

Czytaj także: E-paragony już od 2018 roku. Resort rozwoju informuje o porozumieniu

R.T: Porozmawiajmy więc o płatnościach. Jesteście Państwo zaangażowani w obsługę płatności kodami BLIK. Co Pana zdaniem sprawia, że tak świetnie się one przyjmują?

B.Ś: Polacy są nacją otwartą na nowości technologiczne. Potwierdza to szereg raportów i nasze własne doświadczenia. Z BLIK-iem jest podobnie.

W mojej ocenie kody BLIK idealnie wpisują się w trend, który zawładnął światem – mianowicie, że płatności zaczynają „migrować” na smartfony. Dużo prościej nosić ze sobą smartfon, niż portfel z wieloma kartami.

R.T: A jak wygląda kwestia bezpieczeństwa? Jak powszechnie wiadomo, właśnie to zagadnienie najbardziej porusza większość użytkowników – szczególnie w tak delikatnej materii, jaką są pieniądze.

B.Ś:

Na początku XXI wieku myśleliśmy, że kwestia bezpieczeństwa będzie coraz mniej istotna dla naszych klientów. Okazało się, że trend jest zgoła odwrotny – wiąże się to oczywiście z rozwojem cyberprzestępczości. Zatem Pana pytanie jest bardzo trafne.

Z moich doświadczeń wynika jednak, że BLIK jest transakcją bezpieczną. Pomimo tego nie można stracić czujności. To co robimy, to ciągły wyścig z osobami, które mają złe intencje.

R.T: To prawda – im lepsze zabezpieczenia, tym bardziej kuszą hakerów. Posiadacie Państwo dane o liczbie osób, które korzystają z nowych rozwiązań w sferze płatności?

B.Ś: Dostępne są nam dane publiczne. Trend jest oczywiście mocno rosnący, ale wciąż płatności cyfrowe są dalekie od dominacji.

Na pierwszym miejscu plasują się płatności gotówką, drugie miejsce zajmują karty płatnicze, a dopiero na najniższym stopniu podium możemy znaleźć transakcje za pomocą smartfona – w tym kody BLIK. Trend jest jednak mocno rosnący i za kilka lat, to właśnie płatności telefonem powinny przejąć pałeczkę pierwszeństwa.

Czytaj także: Facebook pod lupą UOKIK-u

R.T: O coraz mniejszej roli gotówki mogą świadczyć działania szwedzkiego banku centralnego, który przygotowuje się do rozpoczęcia emisji e-korony. W Szwecji zaledwie 20% wszystkich transakcji z ubiegłego roku było dokonanych za pośrednictwem gotówki. W Polsce wygląda to jednak nieco inaczej.

Wracając do kwestii bezpieczeństwa – Jak to wygląda od Państwa strony? Co robi NCR, aby transakcje były bezpieczne?

B.Ś: My obsługujemy BLIK-a w ramach transakcji bankomatowych. Systemy są zabezpieczane na 3 poziomach. Poziom pierwszy to zabezpieczenie fizyczne bankomatu. Przykładem takich zabezpieczeń są sejfy, kamery, czujniki, systemy antynapadowe, urządzenia służące do wykrywania skimmingu.

Drugi poziom to zabezpieczenie oprogramowania terminala – bankomatu. Natomiast trzeci poziom to bezpieczeństwo transmisji danych. Jesteśmy obecni na wszystkich 3 poziomach.

Czytaj także: Amazon wprowadza podniebne magazyny. Ułatwią dostawy za pomocą dronów

R.T.: A jak wyglądają plany na przyszłość NCR? Na co patrzycie Państwo z największą uwagą?

B.Ś.: Żyjemy w czasach poważnych zmian, dlatego też trzeba mieć ogromną odwagę, żeby prorokować, jak będzie wyglądała płatność za kilka lat. Z pewną dozą pewności, można jednak przewidzieć wzrost znaczenia płatności smartfonem.

Mamy jednak do czynienia z barierami technologicznymi. Do płatności smartfonem konieczne jest ich wyposażenie w technologię NFC, ponieważ dużo wygodniej płaci się za pomocą „tapnięcia”, niż za pomocą przepisywania kodów BLIK, albo skanowania QR kodów.

Drugą przeszkodą jest biznes – Google i Apple wolą tworzyć własne systemy i nie są skłonne do współpracy. Giganci wiedzą, gdzie są największe przepływy pieniężne i starają się znaleźć swoje miejsce, poprzez tworzenie platform pokroju Android Pay, czy Apple Pay.

Bardzo ważnym aspektem tego zagadnienia jest globalizacja. BLIK jest kapitalnym rozwiązaniem, ale ma charakter lokalny. Żyjemy w globalnym społeczeństwie i o kierunku rozwoju branży zadecydują te schematy, które posiadają właśnie ten globalny charakter.

R.T.: W Polsce obserwujemy teraz prawdziwy „boom” na cyfryzację administracji publicznej. Czy NCR współpracuje w tym zakresie z Ministerstwem Cyfryzacji, bądź z innym resortem?

B.Ś.: Jesteśmy członkiem jednej z ministerialnych grup roboczych, dotyczącej obrotu bezgotówkowego. Jestem przekonany, że jest to myślenie we właściwym kierunku. Jest to proces bardzo skomplikowany, ale zarazem i nieunikniony.

Wiele krajów ościennych również ułatwia dostęp do administracji poprzez kanały online. W pełni popieramy te zmiany i mamy dużo do powiedzenia w tym zakresie – możemy wspomóc te przemiany.

Czytaj także: Karty kredytowe przejdą do lamusa. 5 trendów w FinTech w 2017 roku

R.T.: Dla rozwoju branży bardzo ważne są regulacje.  W Wielkiej Brytanii i wielu krajach azjatyckich funkcjonuje „regulacyjna piaskownica”. Do jej wprowadzenia przymierzają się też inni – na przykład Litwini. Czy takie ułatwienia są możliwe w Polsce? Temat ten został już poruszony na ostatnim Forum Ekonomicznym w Krynicy.

B.Ś.: Postępu nie budują ci, którzy starają się ograniczać ryzyko i robią rzeczy standardowe – postęp bierze się z rzeczy niestandardowych i tworzą go ludzie podejmujący ryzyko. Trzeba dać im pole do działania i weryfikowania swoich projektów.

Polscy przedsiębiorcy i polska myśl techniczna są wybitne w tym zakresie. Recykling gotówki został wprowadzony przez banki, zanim został wprowadzony przez bank centralny. Inteligentny depozyt gotówki w bankomatach, również został wprowadzony przez banki, zanim został sformalizowany przez Narodowy Bank Polski.

Mamy przebogaty rynek Fintechów i wiele obiecujących finansowo-technologicznych startupów. Rynek finansowy potrzebuje kontroli, ale startupowcom trzeba dać pole do działania.

R.T.: A jak Pana zdaniem wyglądają relacje FinTechów z bankami. W branży trwa zażarta debata, o to czy wielkie instytucje są wrogami małych przedsiębiorstw finansowych, czy wręcz przeciwnie. Jak to wygląda z Pana perspektywy?

B.Ś.: Może stać się i tak i tak. Zależy od kontekstu rynku i podejścia banków. W Polsce scena FinTechowa jest całkiem bogata, ale naprawdę dużo dzieje się za naszą zachodnią granicą. Na niemieckim przykładzie widać, że FinTechy mogą bankom zagrozić.

Znaczna część banków nie chce jednak walczyć ze startupami, wręcz przeciwnie – inwestuje w nie spore pieniądze. Wielkie instytucje widzą potencjał w innowacyjnych rozwiązaniach i chętnie „podpinają” je do swojej działalności.

Wiem, że to co powiem to będzie truizm, ale banki są naprawdę w trudnej sytuacji. Jakiś czas temu czytałem artykuł w Financial Times, w którym autor porównywał obecną naturę tradycyjnych banków do dobrze zarządzanych firm wodociągowych oraz energetycznych.

Takie firmy działają na uwspólnionej infrastrukturze, w bardzo mocno uregulowanej przestrzeni i przy ograniczonych możliwościach innowacji – podobnie, jak banki. ROI banków i wielkich firm wodociągowych są na bardzo zbliżonym poziomie.

Z jednej strony mamy wielką instytucję, która jest wcementowana w regulacje, a z drugiej takiego harcownika – FinTecha, który w Polsce działa poza regulacjami KNF-u. Świat stoi przed nim otworem, gdyż ma do dyspozycji najnowocześniejsze technologie. To naprawdę nie jest prosta sytuacja dla banków.

R.T.: Można stwierdzić, że banki i FinTechy potrzebują siebie nawzajem. Dla startupów ważna jest możliwość działalności w środowisku bankowym, które jest dosyć hermetyczne. Natomiast dla banków jest to okazja na dodanie do listy swoich produktów, nowatorskich rozwiązań.

Na koniec chciałbym jeszcze poruszyć temat robotyzacji w sektorze usług finansowych. Czy roboty mogą stać się bankierami? Dużo słyszymy o robotach-doradcach – głównie w Azji, ale również w Niemczech przyjmują się one na coraz szerszą skalę. Czy to jest zagrożenie dla ludzi? Czy jest to jednak wciąż melodia przyszłości?

B.Ś.: Myślę, że jest to melodia przyszłości, ale być może mniej odległej niż nam się wydaje. Uważam, że za naszego życia możemy doczekać się sytuacji, w której osoba obsługująca nas w banku… Cóż – już nie będzie osobą, tylko robotem.

To już się dzieje, tylko na razie są to projekty niekomercyjne. Nie sądzę jednak, aby zaprzątało nas to technologicznie w przeciągu najbliższych 3-5 lat. W przeciągu dekady – nie wykluczam.

R.T.: Dziękuję za rozmowę.

B.Ś.: Dziękuję.

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone