15 listopada 2018, 10:00:III Edycja Kongresu 590 - Centrum Wystawienniczo-Kongresowe Województwa Podkarpackiego - G2A Arena Jasionka 954 36-002 Rzeszów, Polska

Blockchain ma potencjał, ale trzeba uważać by nie stworzyć kolejnej bańki [WYWIAD]

Polskiej doliny krzemowej nie da się zbudować bez współpracy pomiędzy firmami. Nie trzeba być specjalistą by wiedzieć, że sektor fintech ma wielki potencjał. TenderHut to polska firma, która została wyróżniona w prestiżowym rankingu Deloitte Fast 50. Nie mogło być inaczej. Musieliśmy się dowiedzieć kto stoi za tym sukcesem. Zapraszam na wywiad z Robertem Strzeleckim, prezesem zarządu TenderHut.

Łukasz Piechowiak: Szybka piłka. Jak się Państwo czują będąc wyróżnionymi w tak ważnym rankingu? Proszę też powiedzieć, co trzeba zrobić, by być wyróżnionym?

Robert Strzelecki: Jesteśmy przede wszystkim bardzo dumni z bycia pierwszą polską firmą wśród 50 najszybciej rozwijających się firm technologicznych z Europy Środkowej. Tak wysokie miejsce w rankingu Deloitte Fast 50 to ukoronowanie ciężkiej pracy, którą na co dzień wykonują wszyscy nasi pracownicy. Zaskoczenie było jednak duże. Na scenie, odbierając nagrodę, nie byłem w stanie w to uwierzyć – zresztą dopytałem o to prowadzącego, Jarosława Kuźniara.

Ta nagroda jest dla nas szczególna, bo na nią pracował także wyjątkowy człowiek, którego już z nami nie ma. Mój przyjaciel, wspólnik oraz były prezes TenderHut – Waldemar Birk, który odszedł od nas na początku tego roku. Myślę, że Waldemar byłby z nas dumny, żałuję, że nie może razem z nami cieszyć się sukcesem. A co trzeba było zrobić, żeby być wyróżnionym? W rankingu Deloitte Fast liczył się średni wzrost przychodów w roku 2017 w porównaniu do roku 2014. TenderHut osiągnął wzrost przychodów na poziomie 1496%. To zagwarantowało nam 7. miejsce w Europie i 1. miejsce w Polsce. Na pytanie o sukces TenderHut odpowiadam zawsze:  to ludzie i współpraca.

Powiększ

Deloitte-Fast-50-TenderHut-4
Firmy wyróżnione w rankingu Deloitte Fast 50. Wśród nich znalazła się polska spółka TenderHut.

Ł.P.: Czym dokładnie zajmuje się TenderHut?

R.S.: Grupa TenderHut to w tej chwili 5 spółek usługowych i jeden flagowy produkt – Zonifero. SoftwareHut jest naszym zapleczem programistycznym, w tej spółce realizujemy najtrudniejsze projekty. W skład grupy wchodzi także firma Solution4Labs, która realizuje międzynarodowe projekty z zakresu wysoce specjalistycznego oprogramowania dla laboratoriów badawczych.

ProtectHut z kolei pracuje nad zagadnieniami cyberbezpieczeństwa, to ważny dla nas obszar, w którym widzimy spory potencjał. ExtraHut to firma zajmująca się warstwą użytkową projektów informatycznych, czyli UX & Design. Spółka LegalHut świadczy usługi doradztwa prawnego i merytorycznego w zakresie zamówień publicznych oraz postępowań przetargowych w obszarze usług i produktów IT. Zonifero stanowi aktualnie grupę produktów wspierających zarządzanie powierzchniami biurowymi z obszaru Proptech Technology.

Ł.P.: Proszę powiedzieć, co Pan sądzi o sektorze Fintech w Polsce? I oczywiście o Regtechu również.

R.S.: W tym roku światowa inwestycja w fintechy była rekordowo wielka. W samej pierwszej połowie tego roku zainwestowano w ten sektor 70% więcej środków niż w całym roku 2017 r. Biznes coraz bardziej przenosi się do świata cyfrowego, nie trzeba być więc wytrawnym specjalistą, aby wiedzieć, że ta branża ma ogromny potencjał wzrostu. W Polsce również mamy na to szansę – przede wszystkim z 40 mln mieszkańców jesteśmy w Europie licznym krajem.

Poza tym, nasza myśl techniczna i bardzo kreatywni specjaliści dają nam duże nadzieje na przyszłość. Potrzeba nam jednak i inwestorów, i wsparcia na płaszczyźnie legislacyjnej. Wielką pomocą dla polskich fintechów może być piaskownica regulacyjna – to ważne, żeby swoje rozwiązanie móc testować, dbając o bezpieczeństwo klientów.  To bardzo ułatwi pracę i przyspieszy oddanie sprawdzonego już rozwiązania do klienta. Obecnie sektor IT jest głównie nastawiony na outsourcing i budowanie rozwiązań dla zagranicznych podmiotów. RegTech niejako wyrasta z fintechów, bo to właśnie branża finansowa, jak żadna inna, obwarowana jest obostrzeniami, które podnoszą koszty wynikające z codziennego funkcjonowania działalności, a poprzez innowacje technologiczne te koszty można znacznie obniżyć. Rozwój tego obszaru jest potrzebny także po to, żeby zapewnić konkurencyjność polskich instytucji.

Powiększ

Robert-Strzelecki
Robert Strzelecki, prezes zarządu TenderHut

Ł.P.: Ekonomiści narzekają na poziom innowacji w Polsce. Wasz sukces przeczy tezie, że w Polsce tylko białe niedźwiedzie…

R.S.: Trzeba pamiętać, że grupa kapitałowa TenderHut pracuje z klientami z całego świata. Polska nie zajmuje tutaj znaczącego miejsca, jeśli popatrzymy na przychody całej grupy. Polscy programiści są wysoko cenieni na świecie, a Warszawie nadal daleko do ekosystemów, jakie wytworzył Londyn, czy choćby Berlin, który zaczyna coraz silniej walczyć o miano startupowej stolicy Europy. Ale pracujemy nad tym.

W TenderHut wychodzimy z założenia, że polskiej doliny krzemowej nie da się zbudować bez współpracy między firmami. Łączymy siły z innymi graczami branży IT, ostatnio w ramach bardzo interesującej inicjatywy – SoDA. Członkowie działający w ramach tego związku pracodawców IT, nie tylko wymieniają się doświadczeniami, ale także… pożyczają sobie pracowników, żeby np. zrealizować większy projekt, który normalnie nie byłby w zasięgu możliwości danej firmy. To najlepszy dowód na to, że współpraca popłaca.

Ł.P.: Sektor IT boryka się z różnymi problemami. Jakie Pana zdaniem są najważniejsze i jak można je rozwiązać?

R.S.: Naczelnym problemem branży IT od dawna jest brak ludzi. Jednym z celów, jakie postawił sobie TenderHut jest pokazywanie młodym specjalistom, że w Polsce mogą pracować nad równie ciekawymi zadaniami, jak za granicą. W samym Białymstoku, skąd pochodzi Grupa TenderHut,  realizuje się globalne projekty. Dość powiedzieć, że nasi specjaliści z Solution4Labs opracowali przemysłowe zastosowanie gogli Hololens, które stworzył Microsoft.

Dzięki ich pracy z rozwiązania rozszerzonej rzeczywistości mogą w swojej codziennej pracy korzystać pracownicy laboratoriów. Żeby zatrzymać młodych programistów trzeba także inwestować w rozwój nauki, np. zacieśniać współpracę pomiędzy uczelniami i firmami. Od tego roku  nasi specjaliści wspierają w ten sposób Politechnikę Białostocką – otworzono tam nowy kierunek podyplomowy, na którym nasi ludzie są wykładowcami.

Ł.P.: Myślę, że to czas na pytanie o plany na przyszłość w tym zmieniającym się świecie. Jakieś prognozy dla rynku, zbliża się koniec roku, więc czemu nie pokusić się wskazanie jakiegoś czarnego łabędzia?

R.S.: Rynek będzie rosnąć, dlatego jeśli chcemy być konkurencyjni jako kraj, musimy się wspierać i łączyć siły. SoDA, Travel Tech Hub, klaster InfoTech – to są inicjatywy, w które osobiście angażujemy się  jako Grupa Kapitałowa i które uważam za zrzeszenia o wielkim potencjale rozwoju. Jakie konkretne technologie będą ważne? Myślę, że blockchain to technologia, na którą w tej chwili jest wielki boom i która może wiele zmienić w świecie technologii.

Musimy jednak uważać, żeby nie stworzyć kolejnej bańki, a takie już były w branży, chociażby ta internetowa z 1995. Ważna będzie także technologia AR, VR – rozszerzonej  i wirtualnej rzeczywistości, która coraz śmielej wchodzi do świata biznesu. Tam, gdzie przy pracy są potrzebne wolne ręce, tam jest potencjał na jej wykorzystanie, tj. w laboratoriach czy firmach serwisowych.

Z Robertem Strzeleckim, prezesem zarządu Grupy TenderHut rozmawiał Łukasz Piechowiak.

Najlepsze wywiady z fintechowcami przeczytasz na Fintek.pl