Blockchain ma potencjał, ale trzeba uważać by nie stworzyć kolejnej bańki

    Łukasz Piechowiak
    Łukasz Piechowiak
    Opublikowano: 24 października 2018 Aktualizacja: 13 maja 2019

    Polskiej doliny krzemowej nie da się zbudować bez współpracy pomiędzy firmami. Nie trzeba być specjalistą by wiedzieć, że sektor fintech ma wielki potencjał. TenderHut to polska firma, która została wyróżniona w prestiżowym rankingu Deloitte Fast 50. Nie mogło być inaczej. Musieliśmy się dowiedzieć kto stoi za tym sukcesem. Zapraszam na wywiad z Robertem Strzeleckim, prezesem zarządu TenderHut.

    Łukasz Piechowiak: Szybka piłka. Jak się Państwo czują będąc wyróżnionymi w tak ważnym rankingu? Proszę też powiedzieć, co trzeba zrobić, by być wyróżnionym?

    Robert Strzelecki: Jesteśmy przede wszystkim bardzo dumni z bycia pierwszą polską firmą wśród 50 najszybciej rozwijających się firm technologicznych z Europy Środkowej. Tak wysokie miejsce w rankingu Deloitte Fast 50 to ukoronowanie ciężkiej pracy, którą na co dzień wykonują wszyscy nasi pracownicy. Zaskoczenie było jednak duże. Na scenie, odbierając nagrodę, nie byłem w stanie w to uwierzyć – zresztą dopytałem o to prowadzącego, Jarosława Kuźniara.

    Ta nagroda jest dla nas szczególna, bo na nią pracował także wyjątkowy człowiek, którego już z nami nie ma. Mój przyjaciel, wspólnik oraz były prezes TenderHut – Waldemar Birk, który odszedł od nas na początku tego roku. Myślę, że Waldemar byłby z nas dumny, żałuję, że nie może razem z nami cieszyć się sukcesem. A co trzeba było zrobić, żeby być wyróżnionym? W rankingu Deloitte Fast liczył się średni wzrost przychodów w roku 2017 w porównaniu do roku 2014. TenderHut osiągnął wzrost przychodów na poziomie 1496%. To zagwarantowało nam 7. miejsce w Europie i 1. miejsce w Polsce. Na pytanie o sukces TenderHut odpowiadam zawsze:  to ludzie i współpraca.

    Ł.P.: Czym dokładnie zajmuje się TenderHut?

    R.S.: Grupa TenderHut to w tej chwili 5 spółek usługowych i jeden flagowy produkt – Zonifero. SoftwareHut jest naszym zapleczem programistycznym, w tej spółce realizujemy najtrudniejsze projekty. W skład grupy wchodzi także firma Solution4Labs, która realizuje międzynarodowe projekty z zakresu wysoce specjalistycznego oprogramowania dla laboratoriów badawczych.

    ProtectHut z kolei pracuje nad zagadnieniami cyberbezpieczeństwa, to ważny dla nas obszar, w którym widzimy spory potencjał. ExtraHut to firma zajmująca się warstwą użytkową projektów informatycznych, czyli UX & Design. Spółka LegalHut świadczy usługi doradztwa prawnego i merytorycznego w zakresie zamówień publicznych oraz postępowań przetargowych w obszarze usług i produktów IT. Zonifero stanowi aktualnie grupę produktów wspierających zarządzanie powierzchniami biurowymi z obszaru Proptech Technology.

    Ł.P.: Proszę powiedzieć, co Pan sądzi o sektorze Fintech w Polsce? I oczywiście o Regtechu również.

    R.S.: W tym roku światowa inwestycja w fintechy była rekordowo wielka. W samej pierwszej połowie tego roku zainwestowano w ten sektor 70% więcej środków niż w całym roku 2017 r. Biznes coraz bardziej przenosi się do świata cyfrowego, nie trzeba być więc wytrawnym specjalistą, aby wiedzieć, że ta branża ma ogromny potencjał wzrostu. W Polsce również mamy na to szansę – przede wszystkim z 40 mln mieszkańców jesteśmy w Europie licznym krajem.

    Poza tym, nasza myśl techniczna i bardzo kreatywni specjaliści dają nam duże nadzieje na przyszłość. Potrzeba nam jednak i inwestorów, i wsparcia na płaszczyźnie legislacyjnej. Wielką pomocą dla polskich fintechów może być piaskownica regulacyjna – to ważne, żeby swoje rozwiązanie móc testować, dbając o bezpieczeństwo klientów.  To bardzo ułatwi pracę i przyspieszy oddanie sprawdzonego już rozwiązania do klienta. Obecnie sektor IT jest głównie nastawiony na outsourcing i budowanie rozwiązań dla zagranicznych podmiotów. RegTech niejako wyrasta z fintechów, bo to właśnie branża finansowa, jak żadna inna, obwarowana jest obostrzeniami, które podnoszą koszty wynikające z codziennego funkcjonowania działalności, a poprzez innowacje technologiczne te koszty można znacznie obniżyć. Rozwój tego obszaru jest potrzebny także po to, żeby zapewnić konkurencyjność polskich instytucji.

    Ł.P.: Ekonomiści narzekają na poziom innowacji w Polsce. Wasz sukces przeczy tezie, że w Polsce tylko białe niedźwiedzie…

    R.S.: Trzeba pamiętać, że grupa kapitałowa TenderHut pracuje z klientami z całego świata. Polska nie zajmuje tutaj znaczącego miejsca, jeśli popatrzymy na przychody całej grupy. Polscy programiści są wysoko cenieni na świecie, a Warszawie nadal daleko do ekosystemów, jakie wytworzył Londyn, czy choćby Berlin, który zaczyna coraz silniej walczyć o miano startupowej stolicy Europy. Ale pracujemy nad tym.

    W TenderHut wychodzimy z założenia, że polskiej doliny krzemowej nie da się zbudować bez współpracy między firmami. Łączymy siły z innymi graczami branży IT, ostatnio w ramach bardzo interesującej inicjatywy – SoDA. Członkowie działający w ramach tego związku pracodawców IT, nie tylko wymieniają się doświadczeniami, ale także… pożyczają sobie pracowników, żeby np. zrealizować większy projekt, który normalnie nie byłby w zasięgu możliwości danej firmy. To najlepszy dowód na to, że współpraca popłaca.

    Ł.P.: Sektor IT boryka się z różnymi problemami. Jakie Pana zdaniem są najważniejsze i jak można je rozwiązać?

    R.S.: Naczelnym problemem branży IT od dawna jest brak ludzi. Jednym z celów, jakie postawił sobie TenderHut jest pokazywanie młodym specjalistom, że w Polsce mogą pracować nad równie ciekawymi zadaniami, jak za granicą. W samym Białymstoku, skąd pochodzi Grupa TenderHut,  realizuje się globalne projekty. Dość powiedzieć, że nasi specjaliści z Solution4Labs opracowali przemysłowe zastosowanie gogli Hololens, które stworzył Microsoft.

    Dzięki ich pracy z rozwiązania rozszerzonej rzeczywistości mogą w swojej codziennej pracy korzystać pracownicy laboratoriów. Żeby zatrzymać młodych programistów trzeba także inwestować w rozwój nauki, np. zacieśniać współpracę pomiędzy uczelniami i firmami. Od tego roku  nasi specjaliści wspierają w ten sposób Politechnikę Białostocką – otworzono tam nowy kierunek podyplomowy, na którym nasi ludzie są wykładowcami.

    Ł.P.: Myślę, że to czas na pytanie o plany na przyszłość w tym zmieniającym się świecie. Jakieś prognozy dla rynku, zbliża się koniec roku, więc czemu nie pokusić się wskazanie jakiegoś czarnego łabędzia?

    R.S.: Rynek będzie rosnąć, dlatego jeśli chcemy być konkurencyjni jako kraj, musimy się wspierać i łączyć siły. SoDA, Travel Tech Hub, klaster InfoTech – to są inicjatywy, w które osobiście angażujemy się  jako Grupa Kapitałowa i które uważam za zrzeszenia o wielkim potencjale rozwoju. Jakie konkretne technologie będą ważne? Myślę, że blockchain to technologia, na którą w tej chwili jest wielki boom i która może wiele zmienić w świecie technologii.

    Musimy jednak uważać, żeby nie stworzyć kolejnej bańki, a takie już były w branży, chociażby ta internetowa z 1995. Ważna będzie także technologia AR, VR – rozszerzonej  i wirtualnej rzeczywistości, która coraz śmielej wchodzi do świata biznesu. Tam, gdzie przy pracy są potrzebne wolne ręce, tam jest potencjał na jej wykorzystanie, tj. w laboratoriach czy firmach serwisowych.

    Z Robertem Strzeleckim, prezesem zarządu Grupy TenderHut rozmawiał Łukasz Piechowiak.


    Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

    Pokaż komentarze (0)

    blockchain-ma-potencjal-ale-trzeba-uwazac-by-nie-stworzyc-kolejnej-banki-wywiad