Brytyjski nadzór ma rozmach

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
Opublikowano: 16 lutego 2018, 15:18 Aktualizacja: 6 kwietnia 2018, 15:18

Financial Conduct Authority, nadzorca brytyjskiego rynku finansowego, pracuje nad uruchomieniem globalnej piaskownicy regulacyjnej. W jej ramach fintechy mogłyby testować swoje produkty na kilku rynkach jednocześnie.

W Polsce odpowiednikiem FCA jest Komisja Nadzoru Finansowego. Od czasu uruchomienia swojego lokalnego sandoxa na Wyspach, FCA wzięło pod swoje skrzydła 60 fintechów, które mogły testować swoje produkty na prawdziwych klientach – pod kontrolą i czujnym okiem nadzoru.

Rozmowy na temat piaskownicy regulacyjnej trwają także w Polsce. Na początku stycznia Komisja Nadzoru Finansowego uruchomiła Innovation Hub dla fintechów. Sam przewodniczący KNF, Marek Chrzanowski przyznał, ze nadzór idzie w kierunku oczekiwanej piaskownicy regulacyjnej. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj – KNF uruchamia Innovation Hub dla fintechów.

Czytaj także: Już 50 tysięcy Polaków korzysta z Revolut

Jak miałby działać globalny sandbox FCA?

FCA podpisał już umowy dwustronne z dziewięcioma nadzorami z innych państw – informuje serwis BankingTech. Na razie to tylko porozumienia o współpracy i analizie sytuacji rynkowej, ale można pokusić się o wizję tego, jak taki globalny sandbox miałby wyglądać.

Czytaj także: Challenger banki zdobywają brytyjski rynek. Jak robi to Monzo?

Brytyjska piaskownica pozwala fintechom na testowanie swoich produktów tylko na Wyspach – co zrozumiałe. Zdaniem FCA przez globalny charakter rynku finansowego taki model nie jest efektywny. Szczególnie, że 90% firm uczestniczących w projekcie ma być gotowe na wyjście poza granice Wielkiej Brytanii.

Docelowo globalny sanbox miałby pozwolić na testowanie fintechowych rozwiązań na kilku rynkach jednocześnie. FCA postanowiło rozpocząć konsultacje dotyczące ostatecznego kształtu takiej piaskownicy. Swoje uwagi i wnioski można zgłosić tutaj.

Z puntu widzenia Wielkiej Brytanii jest to ciekawy pomysł w kontekście Brexitu. Ten kto wychodzi z inicjatywą, wyznacza standardy – dlatego globalny sandbox pod egidą FCA pozwoliłby Brytyjczykom na kontrolowanie fintechów wedle własnej wizji.

Londyn jako jedno z największych finansowych centrów świata ma wystarczająco dużo środków, aby inwestować w branże FinTech. Nie jest tajemnicą, że większość fitnechów uzyskuje rentowność dopiero po osiągnięciu odpowiednio dużej, globalnej skali działalności.

Czytaj także: Litwa najlepszym miejscem do założenia fintechu

Można dojść do wniosku, że zaproponowanie globalnej piaskownicy to przede wszystkim ukłon w stronę tych firm, które mają przewagę kapitałową – a niekoniecznie kompetencyjną, lub regulacyjną. Wbrew pozorom takie rozwiązanie może być mniej korzystne dla rynków pokroju Polski, niż może się pierwotnie wydawać. Nie chcemy oczywiście przekreślać pomysłu FCA, ponieważ niewiele wiadomo o jego ostatecznym kształcie, ale ostrożności nigdy za wiele.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

brytyjski-nadzor-rozmach