24 sierpnia 2017, 09:00:Ustawa o Kredycie Hipotecznym - Nowe Wymagania Kwalifikacyjne 2017! - Warszawa

BLIK nie jest Fidget spinnerem płatności. Wywiad z Dariuszem Mazurkiewiczem z PSP

BLIK to nie jest chwilowa moda. Polacy udowodnili, że potrafią stworzyć system płatności, który wzbudza zazdrość na świecie. Obecnie w ramach BLIKA dochodzi do nawet 100 tys. transakcji dziennie. Zapraszamy do wywiadu z Dariuszem Mazurkiewiczem – Prezesem Zarządu Polskiego Standardu Płatności. A w rozmowie m.in. o tym, dlaczego nie warto nosić portfela…

Łukasz Piechowiak: Moje pierwsze pytanie – czy wie Pan co to jest?

Dariusz Mazurkiewicz: Fidget spinner.

Ł.P.: Czy BLIK nie jest takim fidget spinnerem?

D.M.: Zdecydowanie nie. To jest moda, która minie za parę tygodni, najdalej miesięcy.

Ł.P.: A na BLIKA nie?

D.M.: Myślę, że wręcz przeciwnie. BLIK konsekwentnie buduje swoją pozycję od ponad dwóch lat. I wierzę, że za kilka lat korzystanie z BLIKA będzie tak samo oczywiste jak korzystanie ze smartfona.

 

Ł.P.: I na jakim etapie rozwoju jest teraz BLIK?

D.M.: Chyba dziś już nikt nie ma wątpliwości, że jest to standard płatności. Standard to takie szumne słowo, ale tak – BLIK to jest polski standard płatności. Dopóki produkt nie dorobi się takiego statusu to można kwestionować jego rację bytu. My już mamy ten etap za sobą – BLIK rośnie w siłę i zyskuje udział w rynku. Niedawno mieliśmy taki dzień, w którym nasi użytkownicy zrobili 100 tys. transakcji – jednego dnia!

Ł.P.: Jaki ma już udział w rynku?

D.M.: Coraz większy, ale nie jest to takie jednoznaczne. W różnych segmentach BLIKA to różnie wygląda. Mamy bankomaty, mamy POS-y, mamy e-commerce, i to są nasze główne kanały. Trudno wszystko mierzyć jedną miarą, bo to są zupełnie różne branże i różne sposoby płatności – a przede wszystkim – różne doświadczenie klienta. Nie zmienia to faktu, że BLIK zyskuje na wielu płaszczyznach i jest to zauważalne. W pierwszym kwartale 2017 roku byliśmy w 7 bankach dostępni dla 3,8 milionów Polaków. W naszej sieci było ponad: 16 tysięcy bankomatów, 65 tysięcy sklepów internetowych, 210 tysięcy punktów handlowo-usługowych, 185 tysięcy terminali. Statystyki za drugi kwartał będą jeszcze bardziej imponujące.

Czytaj także: Jak kupują Blikowicze, czyli nowocześni e-konsumenci?

Ł.P.: Czyli można przyjąć, że Polacy przekonali się do płatności BLIKIEM?

D.M.: Polacy nie tylko się przekonują, ale widzą, że BLIK dostarcza im nową wartość dodaną, czyli powoduje, że jest cała masa różnego typu nowych scenariuszy płatniczych, które dotychczas były niemożliwe. Przykładowo dzisiaj koleżanka mi opowiedziała, że zapłaciła komórką… bez komórki.

Ł.P.: Jak to zrobiła?

D.M.: Wbrew pozorom było to proste. Będąc w kinie, w trakcie zakupu biletu zorientowała się, że nie ma czym zapłacić, bo zapomniała portfela. Miała przy sobie telefon, ale niestety z aplikacją banku, który jeszcze nie wdrożył BLIKA, więc była totalnie na lodzie. Co zrobiła? Zadzwoniła do swojej koleżanki i poprosiła o kod BLIK przez telefon. Użyła tego kodu BLIK, a koleżanka zdalnie autoryzowała płatność. Pani przy kasie była bardzo zdziwiona tym, co się właśnie wydarzyło. Więc to jest taka sytuacja przy terminalu, która ułatwiła życie. W tym wypadku pozwoliła uniknąć przykrości oraz rezygnacji z zakupu – skorzystała na tym nie tylko kupująca, ale też sklep. To przykład zastosowania niestandardowego scenariusza płatniczego budowanego przez użytkowników na bazie BLIKA.

Ł.P.: Ten przykład, o którym Pan powiedział jest trudny do zrealizowania, bo wymaga dobrego timingu. Wydaje się, że po to są chyba czeki BLIK, bo jego numer i hasło można zapamiętać, co teoretycznie pozwala na wyjście z domu bez telefonu.

D.M.: Zgadza się, ale proszę uwierzyć, że jeśli chodzi o to, żeby zrealizować transakcję, której beneficjentem jest dana osoba, to wszelkie trudności są szybko przełamywane przez użytkowników. Jeżeli dziecko jest na kolonii i potrzebuje wypłacić pieniądze, to może zadzwonić do rodziców, którzy przekażą mu kod. Dziecko może w ciągu dwóch minut zrealizować transakcję w bankomacie, a rodzic ma kontrolę, ile ono w Jastarni czy Władysławowie wypłaca z bankomatu. To pokazuje, że jest coraz więcej różnych alternatywnych, i do tej pory niemożliwych scenariuszy realizacji transakcji płatniczych z wykorzystaniem aplikacji bankowej i BLIKA. Wcześniej trzeba było sobie wyobrazić jakieś usługi przelewu na bankomaty, rejestrowanie się w jakichś systemach, ładowanie jakichś portmonetek po to żeby korzystać… a tutaj zwyczajnie trzeba skojarzyć, że kod BLIK może być różnie wykorzystywany. Czeki są bardzo dobrym sposobem, żeby dystrybuować pieniądze – powiedziałbym offline’owo.

Czytaj także: BLIKIEM doładujesz konto Veturilo na stacjach rowerowych

Ł.P.: W szarej strefie też?

D.M.: Zawsze jest ktoś, kto generuje kod, który w tej sytuacji jest ekwiwalentem gotówki. Jeżeli pojawiłaby się jakakolwiek potrzeba identyfikacji osoby, to ten kto wygenerował kod BLIK jest klientem banku. Tak więc to nie byłoby proste rozwiązanie dla przestępców.

Ł.P.: Dobrze, wracając do scenariuszy. Co ze sklepami internetowymi?

Coraz więcej zaprzyjaźnionych z nami sklepów, merchantów, sklepów internetowych z ogromną radością informuje nas – co prawda od niedługiego okresu, bo to się zadziało w tym roku – że BLIK jest najpopularniejszą metodą płatniczą w ich biznesach e-commercowych. W segmencie e-commercowym zdobywamy bardzo silną pozycję. Istnieje szeroki zbiór przewag produktowych, o których możemy mówić. Jednak to wygoda i prostota BLIKOWEGO rozwiązania w e-commerce powoduje, że w sposób dynamiczny zdobywamy serca Polaków kupujących w internecie. Korzystamy z mocnej pozycji pay-by-linków na polskim rynku. Polacy lubią tę metodę płatności zdecydowanie bardziej od kart. Powoli zdobywamy pozycję numer jeden. Udział w rynku płatności e-commercowych będzie w perspektywie dwóch lat bardzo mocno rósł na korzyść BLIKA. W ciągu dwóch lat chcemy stać się liderem na rynku płatności e-commercowych na polskim rynku. To jest nasz główny target. To, że ludzie lubią płacić BLIKIEM jest też korzystne dla e-sklepów – dzięki nam częściej finalizują transakcje. O wiele częściej niż przy wykorzystaniu innych metod.

Ł.P.: Czy Polski Standard Płatności ma plany ekspansji?

D.M.: Plany ekspansji to jest złe sformułowanie. Bardziej chodzi o konkretne partnerstwa biznesowe i projekty implementacyjne oraz konkretne rynki, które pytają o możliwość zaimplementowania naszego rozwiązania u siebie. Są różne możliwości. W tym momencie stoimy przed wyborami – czy bardziej się skupić na eksporcie naszej technologii, czy też na implementowaniu jej własnymi siłami.  Ale, ale… przy tak młodej strukturze i tak młodym fintechu, którym jest Polski Standard Płatności, to zawsze mamy jakiś trade off. Wszystko wymaga wyważenia, na ile należy skupić się na rynku lokalnym i zwiększaniu w nim udziału, a ile na eksporcie technologii w różnych modelach. Wiemy, że jest duży potencjał do eksportu. Udowodniliśmy, że BLIK ma rację bytu na swoim rynku. Prawie dwa lata temu zostaliśmy dostrzeżeni jako innowacja płatności numer jeden na świecie. Otrzymaliśmy prestiżowe nagrody, i co należy podkreślić, wyróżnienie za współpracę banków działających w Polsce, które pokazały, że można zgodzić się na wspólne rozwiązanie i iść z tym na rynek. To unikatowe osiągnięcie na skalę światową, dlatego przyciąga biznes.

Ł.P.: Dobrze a czy jest jakaś… powiedzmy jakieś państwo lub region na świecie, które może pochwalić się podobnym rozwiązaniem?

D.M.: W starym świecie płatniczym? Są jak najbardziej lokalne schematy kartowe niekoniecznie pod brandem Visy czy Mastercarda. Niemniej to wszystko w oparciu o klasyczny biznes terminalowo-kartowy. Jeżeli mówimy o nowych technologiach – nie ma takich przykładów.

Ł.P.: Nie ma, czyli jest spora szansa?

D.M.: Nie ma takiej sytuacji, w której konkurenci zgodziliby się na wspólną technologię i konkurowanie tylko w ramach rozwiązań mobilnych. Mamy coraz częstsze wizyty gości z różnych krajów, którzy przyjeżdżają podpytać, jak to było możliwe, że to się w Polsce udało – nie tylko na etapie deklaracji banków, ale również rzeczywistego wdrożenia technologii, z której klienci chcą korzystać. Scenariusz, w którym BLIK staje się polskim towarem eksportowym to nie jest moim zdaniem science fiction.

Czytaj także: Który bank jeszcze planuje wdrożyć BLIKA?

Ł.P.: Czy karta jest jeszcze do czegoś potrzebna?

D.M.: Oczywiście karta jest potrzebna do tego, żeby funkcjonować, ale młodsze pokolenie potrafi już się bez niej obejść. Ja nie chcę nikogo namawiać do tego, żeby rezygnował z karty. Ale namawiam każdego, żeby korzystał z BLIKA w telefonie.

Ł.P.: Nosi Pan ze sobą portfel?

D.M.: Nie lubię nosić ze sobą portfela. Mam tu całą masę kart i dokumentów, od dowodu rejestracyjnego, karty płatniczych, kart paliwowych na multisporcie kończąc. Zawsze przeżywam duży stres, żeby zostawić w aucie np. dowód rejestracyjny więc noszę go ze sobą i… z portfela robi się paczka.

Ł.P.: Ja nie noszę portfela. Mam tylko dwie karty, bilet miejski i telefon. Portfela staram się nie nosić.

D.M.: Jeszcze chyba nie jestem z pokolenia, które potrafi to kontrolować. Wciąż muszę mieć przy sobie paczkę w obawie, że np. któraś z kart będzie mi potrzebna do życia, ale wiem w jakim kierunku podąża świat. Życie bez portfela to nieodległa przyszłość. Młodsze pokolenie już to wie. Starsze potrzebuje jeszcze mieć przy sobie gruby portfel, np. wypchany dowodem rejestracyjnym. Jeszcze nie możemy sobie pozwolić na to, by od tak z tego zrezygnować, ale cyfryzacja jest faktem. Myślę, że do 2020 roku przestaniemy nosić ze sobą portfele.

Ł.P.: To prawda. mDokumenty są robione, mamy smartfony, które mogą pełnić funkcję portfela już dzisiaj. Do tego karta miejska w telefonie, bo czemu miałoby do tego nie dojść? W dużych miastach 2020 rok może już być rokiem bez portfela…

D.M.: Dokładnie tak, ludzie zmieniają wiele zachowań.

Ł.P.: Nie ma Pan takiego wrażenia, że BLIK będąc innowacją z bardzo dużym potencjałem, ma wpływ na zmiany społeczne. To jak ludzie funkcjonują w obrocie gospodarczym? To, że BLIK buduje zupełnie nową relację, nowy sposób funkcjonowania w życiu. Pana firma wprowadza istotne ułatwienia, które powodują, że ludziom żyje się naprawdę wygodniej i przyjemniej. Kolokwialnie zapytam – czujecie to?

D.M.: Tak, mamy takie przekonanie. Solidnie wspieramy i realizujemy misję obrotu bezgotówkowego. Mamy bardzo mocne przekonanie, że nie jesteśmy technologią, która wypiera karty. Raczej powodujemy, że ludzie rezygnują z gotówki. Nie robimy bezpośredniego transferu z karty na BLIK czy z karty na gotówkę – to się też dzieje, ale tak jakby skłaniamy tę naszą wygodę do tego, żeby po prostu porzucić banknoty. Bo cały czas jesteśmy gotówkowym społeczeństwem. Na to też trzeba zwrócić uwagę – wyjedźmy z dużych miast, wyjedźmy w Polskę.

Czytaj także: BLIK po raz pierwszy w kantorach stacjonarnych

Ł.P.: To prawda i co zrobić, żeby właśnie w tych mniejszych miejscowościach, mniejszych miastach korzystanie z rozwiązań bezgotówkowych było powszechne? Bo to nie wynika z tego, że ludzie spoza wielkich aglomeracji mają inną mentalność, tak mocno inną mentalność. Może to jest tylko kwestia dostarczenia im tych rozwiązań i pokazania palcem, że to jest fajne.

D.M.: Dokładnie tak. Aplikacja mobilna banku jest kompletnie odmiejscowiona. To nie ma znaczenia, czy jesteśmy w dużym mieście czy w mniejszym mieście. Natomiast mentalność… to nawet nie jest mentalność, to jest potrzeba. Ja jestem przekonany co do tego, że większy obrót gotówkowy poza dużym miastem, bo tak jest, pochodzi z pewnej specyfiki otoczenia tych ludzi. To nie są ludzie, którzy bardziej kochają gotówkę, co do zasady, bo różnie to oczywiście bywa. Popularność gotówki najczęściej wynika z tego, że jest mniej możliwości do korzystania z rozwiązań mobilnych albo nie ma ich wcale. Jak ktoś przyjmuje tylko gotówkę na targowisku i to jest jedyne miejsce lub idzie na pocztę i kasjerka ma schowany terminal płatniczy… no to jak mamy wymagać od ludzi żeby się zachowywali bezgotówkowo, skoro nie ma tej sieci akceptacji, podaży do obrotu bezgotówkowego?

Ł.P.: Czyli to jest tak naprawdę kluczowe dla rozwoju – zapewnienie podaży sieci akceptacji.

D.M.: Sieć akceptacji jest kluczowa, ale ta sieć akceptacji też się zmienia – to znaczy – modele konsumpcji się zmieniają. Zmienia się model kupowania, płacenia i konsumowania. Coraz częściej, coraz mocniej przerzuca się do sieci i to wcale nie jest już nowinka dużych miast.

Większa popularność w e-commerce i m-commerce…

Ł.P.: A to nie jest przypadkiem to samo: e-commerce i m-commerce? Jakby się dłużej zastanowić – takie rozdzielenie ma sens?

D.M.: Wie Pan, to ma taki sam sens, jak rozdzielanie bankowości elektronicznej i mobilnej – ma sens czy nie?

Czytaj także: Wywiad z Krzysztofem Góralem z UKNF o sektorze FinTech

Ł.P.: W dłuższym okresie moim zdaniem nie.

D.M.: To powiedzmy inaczej, żeby się nie sprzeczać o słówka: „e-commerce desktopowy i mobilny”. Czy to określenie bardziej się Panu podoba?

Ł.P.: To jest bardzo precyzyjne określenie…

D.M.: E-commerce mobilny rozwija się kilka razy szybciej niż ten desktopowy, do którego trzeba zasiąść, zalogować się. Nie ma tej impulsywności, brakuje mu trochę energii. Nawiązując do procesu historycznego, w Polsce bankowość nie była rozwijana przez kilkadziesiąt lat. Na zachodnich rynkach w tym czasie wdrażano innowacje, które u nas pojawiły się dopiero w latach 90-tych. Polska później wdrażała te technologie i paradoksalnie dzięki temu nie ma u nas kilkudziesięcioletnich technologii, które ciążą na rozwoju. Od razu mogliśmy zastosować rozwiązania w pełni satysfakcjonujące klientów, działające w prawidłowy sposób. Wysoki wskaźnik niezawodności i zadowolenia klientów sprawił, że Polacy zaufali internetowym rozwiązaniom i polubili bankowanie na mobile. Dzisiaj mamy dużą grupę Polaków – 1,5 miliona osób – która uważa, że cała relacja z bankiem może się zamknąć w smartfonie, dla wielu nawet desktop jest już passe. Aplikacje mobilne dostarczają wysoki wskaźnik user experience – można na nich zrobić wszystko to, co można było zrobić do tej pory tylko na desktopie. W każdej chwili można zrobić transakcję za pośrednictwem smartfona – w tramwaju, w kolejce, gdziekolwiek. Nie wiem jak Pan, ale ja 90% moich transakcji, nawet drobnych, wykonuję w smartfonie.

Ł.P.: Czyli jednak portfel staje się Panu niepotrzebny?

D.M.: Tak… portfel staje się niepotrzebny. To dzisiaj bardziej kwestia psychologii. No i oczywiście mamy też taką zaszłość, że mamy duży rynek płatności za pobraniem.

Ł.P.: Tak, mamy.

D.M.: Jest duży rynek płatności za pobraniem. Ma to swoje uzasadnienie. Wiele osób wychodzi z założenia, i to poniekąd słusznie, że kurierowi bardziej zależy na szybkim dostarczeniu przesyłki, gdy jest ona opłacana za pobraniem. Istnieją badania, które wskazują, że kurierowi wtedy bardziej zależy i jeździ za klientem. Jednak to też już się powoli zmienia, kurierzy stają się bezgotówkowi. Przyjeżdżają z urządzeniami, logistyka się poprawia.

Ł.P.: No dobrze, ja mam jeszcze trzy ostatnie pytania. Pierwsze pytanie: jak silnie BLIK jest narażony na fraudy?

D.M.: BLIK jako technologia płatnicza jest najbezpieczniejszą technologią jaką możemy sobie wyobrazić, bo nie pozostawia żadnych danych wrażliwych w jakimkolwiek punkcie styku lub kontaktu ze sklepem. BLIK jest bezpieczny a w dodatku wygodny, a to rzadkie połączenie. Użytkownik nie zostawia nigdzie żadnych swoich danych – korzysta z 6 cyfrowego kodu, który działa przez dwie minuty i tylko dla konkretnych parametrów transakcji.

Czytaj także: Wywiad z Pawłem Bułgarynem z Ministerstwa Finansów

Ł.P.: Czy istnieje możliwość na przykład udzielenia kredytu za pośrednictwem BLIKA? Czy BLIK może być metodą do udzielenia kredytu?

D.M.: Zdecydowanie może być, to jest kwestia podpięcia tzw. źródła pieniądza.

Ł.P.: Czyli np. instytucje pożyczkowe, bo mają teraz taki… korzystają z tych przelewów groszowych, weryfikacyjnych itd. Powiedzmy, że radzimy sobie z problemami weryfikacyjnymi i zamiast przelewu można komuś wysłać pieniądze za pomocą kodu BLIK?

D.M.: Wysłać pieniądze można nawet bez kodu BLIK, znając tylko numer telefonu odbiorcy. To jest nasza funkcjonalność, która jest prowadzona równolegle do systemu płatniczego. Mamy funkcję natychmiastowego przelewu na telefon za pomocą BLIKA – tutaj nawet nie trzeba kodu. Źródło pieniądza można udostępnić dynamicznie, czyli wybrać, czy się płaci z konta bieżącego czy z jakiejś linii kredytowej, a nawet w ciężar karty kredytowej – to jest absolutnie decyzja wydawcy, uczestnika naszego systemu, który zdecyduje skąd ten pieniądz się bierze. Gwarancja rozrachunku leży po stronie wydawcy.

Ł.P.: Przedostatnie moje pytanie dotyczy BLIK płatności bezstykowe. W zasadzie jakby się dłużej zastanowić to BLIK to jest płatność bezstykowa, ale czy istnieją jakieś prace nad tym, żeby zmienić sposób wprowadzania kodu bezpośrednio z telefonu?

D.M.: Tak, pracujemy nad tym bardzo intensywnie, od dłuższego już czasu. Mamy bardzo solidnie wypracowaną strategię doprowadzenia do pełnej możliwości wykonania transakcji contactless’owych BLIKIEM. Dzisiaj, to już Panu dopowiem, barierą dla contactlessa, czyli jakby zbliżeniowości z wykorzystaniem komórek, jest sukces polskiego rynku kart zbliżeniowych. User experience i prostota plastiku przez zbliżenia została mocno zaadoptowana przez społeczeństwo. Dlatego w segmencie zbliżeniowości mobilnej jesteśmy na początku drogi.

Ł.P.: A może HCE/NFC?

D.M.: HCE/NFC różnie funkcjonuje na różnych modelach telefonów. Nie ma zbliżeniowości w środowisku iOS. Jest wiele powodów, przez które nie można puścić prostego komunikatu – zbliżaj dowolny telefon. Oczywiście w długim okresie to zostanie zaadaptowane, bo potencjał jest ogromny. Natomiast dzisiaj – powiedzmy sobie wprost – karta zbliżeniowa jest bardzo wygodna i może Panu nie przeszkadza tak naprawdę noszenie tego plastiku, tej jednej karty, prawda? I to pomimo tego, że będzie Pan intensywnie BLIKOWAŁ.

Ł.P.: Gorszy pieniądz wypiera lepszy, więc ja mam zawsze jakąś drobną gotówkę przy sobie, a jak jest możliwość płacenia BLIKIEM czy kartą, to wybieram BLIKA. Proszę mi powiedzieć, co nowego będzie w BLIKU w najbliższym czasie?

D.M.: Na pewno bardzo solidnie i mocno będziemy aktywować BLIKA w wielu ciekawych miejscach. Chcemy jednoznacznie pokazać, że nie ma potrzeby instalowania sobie PayPala. Będziemy chcieli poprawić proces P2P. To znaczy… w tym momencie już mamy rewolucję, jeśli chodzi o natychmiastowe przelewy, ale pracujemy z naszymi bankami nad tym, żeby sposób robienia przelewów nawet bardziej kojarzył się użytkownikiem. Nie mogę zdradzić szczegółów, ale chcemy, aby millenialsi tak łatwo przelewali pieniądze jak robią snapy. I oczywiście nowe banki – prace są prowadzone w kilku bankach.

Ł.P.: SKOK-i?

D.M.: Interesują nas przede wszystkim wydawcy, którzy mają potencjał w budowaniu segmentu mobilnego. Jeżeli tam są ciekawe bazy użytkowników, którzy korzystają z aplikacji mobilnych, to oczywiście jest to dla nas bardzo interesujące. Jeżeli są instytucje, które są na początku drogi budowania swojego biznesu mobilnego i chcą mieć BLIKA, to również je zachęcamy. BLIK może powodować, że z większym sukcesem i z większym impetem, szybciej zbudują sobie tę bazę. Dajemy też konkretne mechanizmy promocyjne. BLIK jest już rozpoznawalną marką i często bardziej rozpoznawalną aniżeli bank, który startuje z aplikacją mobilną i na przykład chce przekonać swoich klientów, żeby zaczęli z niej korzystać. Nie ma lepszego sposobu niż przekonywać go BLIKIEM przy swojej sieci akceptacji.

Czytaj także: Pożyczki pozabankowe zawojują polski rynek? Raport KPMG i TWINO

Ł.P.:  Czy Polski Standard Płatności ma w planach wejście na giełdę w jakimś czasie, powiedzmy w perspektywie pięciu lat?

D.M.: Nie komunikujemy, ale mamy ambitne plany.

Ł.P.: Co by Pan powiedział osobie, która nigdy nie korzystała z BLIKA? Jak ma zacząć swoją przygodę?

D.M.: Polecamy sprawdzić w swoim banku, czy ma BLIKA w aplikacji mobilnej? Jest to bardzo proste: należy ściągnąć aplikację mobilną swojego banku, a jeżeli bank ten nie oferuje aplikacji mobilnej, to czym prędzej zmienić bank albo założyć konto w drugim. Na początek sugerowałbym po prostu raz skorzystać. A jeżeli ktoś się boi, to można wypłacić pieniądze z bankomatu. Po prostu spróbować skorzystać z czegokolwiek, co dostarcza BLIK i myślę, że to doświadczenie jest tak fenomenalne, jest tak wielkie WOW, że to wystarczy, żeby się przekonać.

Ł.P.: Czy istnieje szansa na to, żeby ZUS dostarczał emerytom świadczenia emerytalne za pomocą BLIKA?  

D.M.: Technicznie jak najbardziej jest taka możliwość. Jest możliwość płacenia składek BLIKIEM, jest dużo możliwości.

Ł.P.: Czyli można śmiało powiedzieć, że BLIK jest rozwiązaniem, które działa, ma olbrzymi potencjał i w zasadzie wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że będzie się rozwijać.

D.M.: Tak jest, BLIK to wspaniały projekt.

Z Dariuszem Mazurkiewiczem rozmawiał Łukasz Piechowiak.

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone