24 sierpnia 2017, 09:00:Ustawa o Kredycie Hipotecznym - Nowe Wymagania Kwalifikacyjne 2017! - Warszawa

Donald Trump chce podbijać kosmos

Nowy prezydent USA nie ma zbyt dobrej prasy. Jego kontrowersyjne pomysły spotykały się z protestami opinii publicznej, dlatego część z nich musiał po prostu porzucić. Teraz światło dzienne ujrzała korespondencja pomiędzy administracją Trumpa a NASA – rozmowy dotyczyły eksploatacji zasobów naturalnych kosmosu.

Donald Trump opracowuje budżet na rok 2018 i okazuje się, że rządowe dotacje na działalność NASA pozostaną nienaruszone. Wygląda na to, że już wiemy dlaczego.

Na wstępie warto przypomnieć, że obecnie prawo kosmiczne regulowane jest przez traktat ONZ z 1967 roku – o przestrzeni kosmicznej. W myśl tego dokumentu żadne państwo nie ma prawa przywłaszczać sobie kosmicznych dóbr. Przestrzeń kosmiczna ma być dobrem wspólnym całej ludzkości. Dodatkowo zabronione jest wykorzystywanie tejże przestrzeni do działań militarnych.

To nieco utopijne brzmienie przepisów może niedługo ulec zmianie. Zasoby na Ziemi kurczą się coraz bardziej. Jasne, na razie nie grozi nam ich całkowite wyczerpanie, ale kiedyś ten moment na pewno nastąpi. Nic więc dziwnego, że światowe mocarstwa zastanawiają się nad eksploatacją złóż w kosmosie.

Czytaj także: Google Doodle świętuje odkrycie nowych planet w układzie TRAPPIST-1

Donald Trump pyta NASA…

Kosmiczni górnicy.

Na celowniku Amerykanów znalazł się Księżyc i asteroidy. Serwis Motherboard wszedł w posiadanie rozmowy administracji Trumpa z biurem NASA – w której rząd pyta się o możliwość wykorzystania technologii opracowanej przez NASA. Jednym z zastosowań tej technologii ma być właśnie „kosmiczne górnictwo”.

Motherboard informuje, że Amerykanie są przede wszystkim zainteresowani południowym biegunem Księżyca, ponieważ zgodnie z informacjami NASA w tamtym regionie znajduje się łatwa do wydobycia woda, wodór i metan – te zasoby mają być niezbędne dla przyszłych „księżycowych górników”.

Biały Dom odmawia komentarza w tej sprawie, ale wydaje się, że coś jest na rzeczy. Z budżetu USA w stronę National Aeronautics and Space Administration płyną grube miliardy dolarów – nic dziwnego, że ktoś zapytał o możliwe korzyści.

Warto zwrócić uwagę, że traktat o przestrzeni kosmicznej nie wspomina nic o prywatnych korporacjach. Nie oznacza to jednak, że Elon Musk i jego SpaceX mogłoby zbudować kopalnię platyny na którejś z asteroid.

Czytaj także: Falcon 9 od SpaceX znów wystartował. Elon Musk lubi to!

Wojna o surowce przeniesiona w kosmos?

Na Księzycu powstaną bazy górnicze?

Zbliżamy się jednak do momentu, w którym prawdopodobnie trzeba będzie ustalić nowe zasady eksploracji kosmosu. Obecne przepisy chronią przestrzeń kosmiczną przed losem Nowego Świata z czasów Krzysztofa Kolumba. Amerykanie nie mogą od tak wbić sobie flagi na asteroidzie i powiedzieć, że od tej pory to my tutaj wydobywamy surowce.

I wydaje się, że z takiego stanu rzeczy należy się cieszyć. Zmian możemy spodziewać się w inną stronę – może za kilka, kilkadziesiąt lat powstanie kolejna wyspecjalizowana agenda ONZ, która będzie zajmowała się eksploatacją złóż w kosmosie. Można jednak zapytać co to za różnica? Wtedy i tak pierwsze skrzypce będą grały wielkie mocarstwa.

Niestety, ale tak już ten świat złożony jest – cytując Krzysztofa Cugowskiego. Wobec nieuchronnego wyczerpania się zasobów naturalnych Matki Ziemi, człowiek zwróci się w stronę innych ciał niebieskich. Działania Donalda Trumpa mogą zatem być prologiem do większych zmian w prawie kosmicznym. Może okaże się, że staniemy się świadkami kolejnych „Gwiezdnych Wojen” pomiędzy mocarstwami? Tylko, że tym razem clue programu będą surowce, a nie samo dotarcie na Księżyc.

/Rafał Tomaszewski

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone