2 na 3 dzieci będzie pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
Opublikowano: 3 lipca 2018 Aktualizacja: 3 lipca 2018

Twórca aplikacji, menadżer social media czy analityk Big Data to zawody, które jeszcze w 2006 roku nie istniały, a teraz jest na nie duże zapotrzebowanie. Nowych profesji będzie przybywało. W 2017 roku na World Economic Forum oszacowano, że 65% dzieci w wieku szkolnym będzie pracować w zawodach, które jeszcze nie powstały.

Eksperci Personnel Service wskazują, że największe zapotrzebowanie będzie na kreatywne zawody, które trudniej zautomatyzować. To wyzwanie dla Polski, która musi szybciej dostosowywać się do zmian i zmodyfikować sposób kształcenia na promujący wolnomyślicielstwo i kreatywność.

Jak zmienia się lista zawodów?

Postęp technologiczny na bieżąco weryfikuje aktualną listę zawodów dodając do niej nowe pozycje. Jeszcze w 2006 roku nie istniały lub dopiero raczkowały takie zawody jak twórca aplikacji, menadżer social media, kierowca Ubera, inżynier samochodów autonomicznych, specjalista could computing, analityk Big Data, menadżer zrównoważonego rozwoju, twórca treści na YouTube czy operator drona.

Teraz takie oferty pracy nikogo nie dziwią. Co więcej, systematycznie ich przybywa. Natomiast w kolejnych latach, ze względu na coraz większą adaptację sztucznej inteligencji na rynku pracy pojawi się zapotrzebowanie m.in. na trenerów sztucznej inteligencji.

Kreatywność kontra automatyzacja pracy

Z raportu opublikowanego przez Uniwersytet Oksfordzki oraz Yale wynika, że już za 45 lat roboty wykonają większość zadań, które dziś wykonują ludzie. Są jednak pewne wyjątki. Istnieje tylko 2% szansy, że stanowiska takie jak dyrektor artystyczny, producent, reżyser, fotograf czy projektant mody zostaną zautomatyzowane. Jeszcze mniejsza szansa jest na to, że roboty wykonają zadania kuratora wystawy. Spokojnie mogą czuć się również marketingowcy, których praca w dużej mierze opiera się na kreatywnym myśleniu.

Ken Robinson, pisarz, mówca i doradca, lider w dziedzinie rozwoju kreatywności, innowacyjności i zasobów ludzkich, w swoim wystąpieniu w ramach konferencji TED postawił tezę, że szkoła zabija kreatywność. Uzasadnił swoją opinię tym, że będąc dzieckiem próbujemy improwizacji i nie boimy się popełniać błędów. A kreatywność właśnie tego wymaga – bycia przygotowanym na pomyłkę. Bez tego nie można wymyślić nic oryginalnego. Natomiast szkoła jest tym miejscem, gdzie traci się swobodę popełniania błędów, bo są one na każdym kroku wytykane.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

dzieci-bedzie-pracowac-zawodach-ktore-jeszcze-istnieja