Elon Musk nie będzie już prezesem Tesli

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Tesla
Opublikowano: 30 września 2018, 19:12 Aktualizacja: 2 maja 2019, 16:46

Wizjoner i miliarder Elon Musk płaci wysoką cenę za swoją działalność na Twitterze. W ramach ugody z SEC (odpowiednik amerykańskiego KNF-u) Elon Musk musi zrezygnować z funkcji prezesa Tesli oraz zapłacić 20 mln dolarów kary.

Musk to jeden z prekursorów fintechu. Współzałożyciel PayPala, a obecnie pionier w rozwoju rynku samochodów elektrycznych (Tesla), podboju kosmosu (SpaceX) i eksploracji wnętrza Ziemi (The Boring Company). Jest człowiekiem wielu talentów, w tym mistrzem PR-u bardzo aktywnym w mediach społecznościowych. Ta aktywność ma też swoje złe strony. Otóż Pan Musk dwa miesiące temu popełnił cenotwórczego twitta, który zapewne wprowadził w osłupienie reprezentujących Tesle i Muska prawników. Proszę sobie wyobrazić reakcję prawników sztabu prawnego Muska, gdy zobaczyli co wyprawia ich szef na Twitterze (konto Muska śledzi 22 mln ludzi). W tym momencie porównania do Tony-ego Starka aka Iron Man – bohatera komiksowego widowiska, które od lat stosują media wobec twórcy Tesli, faktycznie mają uzasadnienie.

Rzeczony tweet dotyczył możliwego zdjęcia Tesli z giełdy po cenie 420 dolarów za akcję, czyli o ponad 100 dolarów więcej niż wówczas wynosił jej kurs (Tesla notowana jest na Nasdaq). Rynki zareagowały natychmiast – cena akcji podskoczyła o ponad 10%. Następnie pojawiła się plotka, że środki, które należałoby zabezpieczyć na wykupienie Tesli pochodzić miały z saudyjskiego funduszu. Informacje te nie potwierdziły się. SEC pozwała Muska właśnie za to, że opublikował serię nieprawdziwych i mylących wypowiedzi – co nosiło znamiona manipulacji kursem.

Obecnie kurs Tesli wynosi ok. 268 USD. Zmienność cen akcji tej spółki jest duża i nie da się zaprzeczyć, że wypowiedzi Elona Muska mają tutaj olbrzymie znaczenie. Obecnie kapitalizacja Tesli to 45 mld dolarów (przychody ponad 11 mld dolarów, w II kw 2018 roku strata wyniosła 718 mln dolarów).

Jednakże, nawet jeśli w czasie zamieszczenia tweeta informacja w nim zawarta była prawdopodobna, to publikacja tego rodzaju treści o charakterze cenotwórczym ma określoną procedurę. Jej łamanie daje podstawy do zarzutu celowej manipulacji kursem i pojawienia się podejrzeń, że osoby trzecie mogły mieć dostęp do informacji poufnych przed rynkiem, co łamie kardynalne zasady obrotu na giełdzie (niektórzy w to wierzą). Ich naruszenie to ciężki grzech. Może się zakończyć, a w zasadzie zawsze kończy się postępowaniem wyjaśniającym, pozwem, a nierzadko karą więzienia (Gordon Gekko – bohater filmu Oliviera Stone Wallstreet – trafił za kratki właśnie m.in. za „inside trading”, czyli wykorzystywanie informacji poufnych).

Oczywiście w USA cały proces wyjaśniający i naprawczy trwa bardzo szybko. W przypadku Muska sprawa kończy się ugodą, do której doszło dwa miesiące po zdarzeniu i dosłownie kilka dni po sformułowaniu oskarżeń. W Polsce nie ma możliwości zawarcia ugody z nadzorcą – prawo tego nie przewiduje. Ponadto sprawy tego rodzaju rozwiązuje się latami. Czy dobrze, czy źle – to zupełnie inny temat.

Musk „musi się uspokoić”

Zgodnie z ugodą Musk musi ustąpić ze stanowiska prezesa Tesli na co najmniej 3 lata. Ma 45 dni na ustąpienie ze stanowiska. I tak nieźle, bo SEC domagała się całkowitego zakazu zasiadania we władzach spółek publicznych. Może pozostać na funkcji CEO, ale prezesem już nie będzie przez jakiś czas. Do tego dochodzi konieczność zapłaty 20 milionów dolarów kary zarówno przez Teslę, jak i samego Muska. Kwiatkiem do kożucha jest element ugody zgodnie, z którym Tesla ma zatrudnić dwóch niezależnych dyrektorów, których jednym z zadań będzie kontrola poczynań Muska w sferze publicznych wypowiedzi. Ciekawe, czy ktokolwiek jest wstanie powstrzymać go od tweetowania tudzież „wzbudzania kontrowersji”. Ostatnimi czasy Musk zasłynął występem radiowym podczas, którego raczył się skrętem z marihuany.

Elon Musk to jeden z najpopularniejszych ludzi świata. W biznesie osiągnął dokładnie to o czym marzy większość startupowców z Kalifornii i nie tylko. Jest postacią nietuzinkową, której wizjonerskie deklaracje budzą zainteresowanie całego świata. Czy można mu wybaczyć łamanie standardów rynku kapitałowego? Zapewne wiele osób stwierdzi, że tak. W USA kult równości wobec prawa, chociaż jest regularnie omijany w wielu sprawach, to jednak w przypadku ludzi o statusie celebrytów, w większości przypadków kończy się wyciągnięciem poważnych konsekwencji prawnych.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

elon-musk-nie-jest-juz-prezesem-tesli