Jest nowy minister cyfryzacji. Czy poradzi sobie ze starymi problemami?

Marek Zagórski został powołany na stanowisko ministra cyfryzacji przez prezydenta Andrzeja Dudę na wniosek premiera – Mateusza Morawieckiego. Stanowisko szefa resortu cyfryzacji było nieobsadzone od czasu dymisji Anny Streżyńskiej na początku stycznia.

Marek Zagórski (PiS) w randze sekretarza stanu prowadzi resort cyfryzacji od czasu dymisji Anny Streżyńskiej. Oficjalny nadzór nad MC sprawował premier.  W resorcie pracuje od września 2016 roku, wcześniej był sekretarzem stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa. W 2015 roku z listy PiS uzyskał mandat posła na Sejm VIII kadencji.

Stare problemy, stare wyzwania

Ministerstwo Cyfryzacji jest resortem odpowiedzialnym za procesy cyfryzacji państwa. Jednak nie jest to jedyny ośrodek decyzyjny. Nie jest nawet najsilniejszy i nierzadko nie ma nawet ostatniego słowa. Cyfryzacja w Polsce jest rozproszona na wiele resortów, co w wielu przypadkach ma uzasadnienie, niemniej często dochodzi do konfliktu interesów poszczególnych ministerstw, które nie zawsze mogą oddać w zarządzanie te procesy, za które są odpowiedzialne. Tak jest m.in. z MON, MSWiA i Ministerstwem Zdrowia. Innymi słowy, praca ministra cyfryzacji ma silnie eklektyczny i dyplomatyczny charakter bo w zasadzie każdy z projektów wymaga konsultacji międzyresortowych.

Od RODO można dostać mdłości

Najważniejsze wyzwania obecnie to RODO, które wejdzie w życie 25 maja 2018 roku. To nie jest dyrektywa tylko rozporządzenie unijne, a to oznacza, że prawo jest stosowane bezpośrednio. Brzmienie rozporządzenia jest jasne i czytelne, ale to wcale nie oznacza, że łatwo je stosować. Sprawa jest ważna, pytań i niejasności wiele stąd resort cyfryzacji rozpoczął prace nad ustawą implementującą przepisy rozporządzenia do polskiego porządku prawnego. Chodzi o to, by nie pozostawiać wątpliwości dla przedsiębiorców, co jest zgodne z prawem, a co nie. Wbrew pozorom niuanse mają olbrzymie znaczenie i mogłyby być bardzo kosztowne.

Kłopot w tym, że już wiemy iż ustawa wejdzie w życie z opóźnieniem względem rozporządzenia. Z jednej strony usprawiedliwia to niedociągnięcia przedsiębiorców względem ochrony danych osobowych w początkowym okresie funkcjonowania rozporządzenia, ale z drugiej nie ułatwia, bo kwestie regulacyjne w tym temacie wymagają solidnego przygotowania i inwestycji, które nie są małe. Audyty, szkolenia pracowników, prawnicy i czas  – to są koszty. Ponadto na rynku zaczęły pojawiać się „kancelarie hieny”, które próbują wyłudzić od przedsiębiorców znaczne środki w zamian za ochronę i przygotowanie przed błędami w administrowaniu danymi osobowymi. Innymi słowy, ustawa o RODO to absolutny priorytet, szczególnie dla fintechów – praktycznie wszystkie operują na zgodach od konsumentów i administrowaniu danymi od nich.

CEPIK 2.0

Raport NIK-u ujawnił szereg nieprawidłowości w funkcjonowaniu i budowaniu Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców 2.0. System działa „jakotako” a ma kluczowe znaczenie dla każdej instytucji zajmującej się kontrolą kierowców (oraz samych kierowców). Jego budowa przeciągnęła się o dwa lata i dodatkowo był droższy niż zakładano o ponad 40 mln zł, co akurat jest nihil novi w polskich realiach budowy państwowych projektów informatycznych. CEPIK 2.0 po prostu trzeba poprawić i tutaj nie ma dyskusji.

Killowanie mDokument-ów

mDokumenty były jednym z flagowych produktów resortu. Projekt zakładał, że nie będzie potrzeby noszenia ze sobą dowodu osobistego, rejestracyjnego i prawa jazdy. Wystarczyłby sam telefon komórkowy, a weryfikacja obywatela odbywałaby się za pomocą smsa lub innego tokena. Projekt ciekawy w prostocie na początku przyjęto z euforią, ale wielu ekspertów miało zastrzeżenia do sposobu działania samego systemu wedle zaprezentowanej i testowanej koncepcji. Dotyczyły one m.in. bezpieczeństwa.

W międzyczasie okazało się, że mDokumenty mogą być zarzewiem konfliktu z MSWiA, bo stoją w sprzeczności z projektem e-dowodu, który obecnie przemianowano na dowód z warstwą elektroniczną. Nazwa niezbyt piękna, trochę straszna i śmieszna zarazem. W dużym skrócie obowiązek noszenia plastiku nie zniknie. Projekt musi być zrealizowany, bo w zasadzie nie ma już czasu na zastanawianie się. Z drugiej strony, trochę szkoda. Przynajmniej producenci kieszeni w spodniach odetchną z ulgą.

Nowy, stary minister cyfryzacji ma zatem całkiem sporo zadań przed sobą. Oceniamy działania, a nie ludzi, dlatego trzymamy za niego kciuki.