1 października 2018, 09:00:BlockchainTech Congress - The Westin Warsaw Hotel, Al. Jana Pawła II 21, 00-854 Warszawa

„Ludzie wciąż stosują proste hasła” – wywiad z Bartoszem Pundykiem z Grupy CRIF

Jeszcze kilka lat temu samo słowo fraud było niezrozumiałe dla wielu osób, wręcz wiele firm otwarcie deklarowało, że zjawisko fraudu ich nie dotyczy. Dziś świadomość w zakresie zagrożeń znacząco wzrosła. Problem wyłudzeń nie jest już bagatelizowany, a firmy pożyczkowe w coraz większym stopniu inwestują nie tylko w rozwiązania do oceny ryzyka kredytowego, lecz również w narzędzia antyfraudowe. Zapraszam na wywiad z Bartoszem Pundykiem, dyrektorem sprzedaży w Grupie CRIF.

Łukasz Piechowiak: Co to jest Credit Check? Tylko krótko i zwięźle proszę.

Bartosz Pundyk: Spróbuję najkrócej, jak można. Credit Check to platforma wymiany informacji o udzielonych pożyczkach pomiędzy firmami sektora pozabankowego. Przy współpracy z takimi firmami jak VIVUS, Provident, Everest Finanse, CreamFinance, Wonga czy TakTo wypracowaliśmy model, który wspomaga ocenę zdolności kredytowej oraz pozwala poprawić jakość portfela. Rozwiązanie łączy szereg źródeł informacji m.in. z Krajowego Biura Informacji Gospodarczej; kredytowych, czyli liczbę, wartość pożyczek, ich bieżący status oraz, co jest również bardzo istotnym elementem – informacje antyfraudowe, które w oparciu o równoległą analizę wszystkich wniosków pomagają ocenić prawdopodobieństwo próby wyłudzenia.

Ł.P.: Dlaczego firmy pożyczkowe korzystają z tego rozwiązania i ilu już macie klientów?

B.P.: Współpracę z sektorem rozpoczynaliśmy w oparciu o dedykowane modele scoringowe, narzędzia antyfraudowe oraz wymianę danych w ramach Krajowego Biura Informacji Gospodarczej. Dziś to dodatkowo wsparcie analityczne, wymiana branżowa oraz duży nacisk na rozwiązania antyfraudowe B2C i B2B. Na ten moment to 45 klientów i kolejnych 10-ciu w trakcie integracji.

Czytaj także: Już ponad 55 firm pożyczkowych współpracuje z BIK [WYWIAD]

Przez kilka ostatnich lat podstawową informacją na temat kondycji finansowej klienta była informacja gospodarcza. Niestety, ma ona ograniczenia wynikające z przepisów ustawy. Wraz z rozwojem firm pożyczkowych oraz wejściem w życie dotyczących ich regulacji w marcu 2016 r. pojawiła się potrzeba dostępu do szerszego zakresu danych. Jeszcze kilka lat temu samo słowo fraud było niezrozumiałe dla wielu osób, wręcz wiele firm otwarcie deklarowało, że zjawisko fraudu ich nie dotyczy. Dziś świadomość w zakresie zagrożeń znacząco wzrosła. Problem wyłudzeń nie jest już bagatelizowany, a firmy w coraz większym stopniu inwestują nie tylko w rozwiązania do oceny ryzyka kredytowego, lecz również w narzędzia antyfraudowe.

Komplet takich informacji dostępny jest z poziomu naszej platformy, która jest tworzona przy współpracy z sektorem pożyczkowym. Na chwilę obecną z rozwiązania korzystają firmy odpowiadające za 90% obrotów całego sektora, przez co nowi uczestnicy platformy mają gwarancję dostępności do największego zbioru danych o ponad 2 mln klientów.

Co istotne, platforma rozwija się wraz z sektorem, tzn. wprowadzane są nowe agregaty danych w ramach bieżących potrzeb branży. Obecnie pracujemy już nad wersją 2.0 modułu antyfraudowego, w celu większej automatyzacji procesu wykrywania prób wyłudzeń.

Ł.P.:  Czy może Pan coś powiedzieć o samych danych? Jak wygląda obraz przeciętnego kredytobiorcy?

B.P.: Łącznie posiadamy informacje o ponad 8 mln pożyczek, udzielonych w ciągu ostatnich 3 lat dla blisko 2 mln osób. W naszej ocenie jest to około 90% klientów sektora pozabankowego.

Największą grupę stanowią osoby w wieku 30-40 (27%). Kolejna to osoby do lat 30 (26%). Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze kilka lat temu, przed sukcesem pożyczek internetowych, największą grupę stanowiły osoby w przedziale 40-50. Nowe technologie, możliwość uzyskania kredytowania w zaledwie kilka minut i coraz większa grupa młodych ludzi, otwartych na nowości, to główne czynniki zmian demograficznych w tym sektorze. Różni się on od bankowego między innymi większą przystępnością i elastycznością dla młodych osób.  W kwestii produktowej nie chodzi już tylko o drobne kwoty. Chciałbym zaznaczyć, że z każdym rokiem rośnie średnia wartość pożyczki, która obecnie wynosi już 2,5 tys. zł. Wpływ na to miała między innymi regulacja z marca 2016, po której firmy zaczęły oferować coraz szerszą gamę produktów. Nie tylko tak zwane chwilówki, ale również kredyty ratalne na dużo wyższe kwoty. One podnoszą średnią i pokazują też pewną tendencję, która w mojej opinii jest wyrazem wzrostu zaufania do firm pożyczkowych.

Ł.P.: W mediach obecne jest sporo mitów o wielkości zadłużenia i ryzykach związanych z pożyczkami pozabankowymi. Jak to wygląda w rzeczywistości?

B.P.: Faktycznie w ostatnich latach krążyło wiele mitów na temat sektora pozabankowego. Niektóre okazały się prawdą – odnosi się to przede wszystkich do patologii, w postaci nierzetelnych pseudofirm, które występują w każdym sektorze. Przy czym warto tutaj spojrzeć na branżę w ujęciu całościowym. Standardy bardzo mocno się zmieniły, na co wpływ miała sama branża, która usilnie prowadzi działania w kontekście tworzenia standardów branżowych oraz na rzecz edukacji klientów. Obalonym mitem już jest historia, że z pożyczek pozabankowych korzystają tylko bardzo zadłużeni.

Czytaj także: Mariusz Zabrocki: typowy wniosek o kredyt firmowy w banku ma 117 pól [WYWIAD]

Jeżeli popatrzymy na szkodowość portfela firm pożyczkowych to w wielu przypadkach jest już zbliżona do poziomu bankowego, co tylko pokazuje jak mocno firmy zoptymalizowały swoje procesy oceny zdolności kredytowej i że nie udzielają pożyczek każdemu. Dziś ponad 70% aplikacji jest odrzucanych w procesie weryfikacji, co pokazuje jak restrykcyjny jest ten proces.

Ponadto 80% portfela firm pożyczkowych stanowią klienci powracający, co pokazuje, że Polacy widzą korzyści płynące z tych produktów. Produkty oferowane przez sektor są dużo atrakcyjniejsze cenowo, aniżeli jeszcze kilka lat temu i modelowym klientem nie człowiek szukający ostatniej deski ratunku.

Ł.P.: Czy może Pan wskazać największe ryzyka w sektorze pozabankowym?

B.P.: Dziś to jest wciąż niski poziom wiedzy Polaków na temat narzędzi finansowych. Jesteśmy społeczeństwem dopiero uczącym się korzystania z kredytów. Jeżeli do tego uwzględnimy fakt, że jesteśmy społeczeństwem wczesnego konsumpcjonizmu to nagle okazuje się, że chęć posiadania nowego iPhone’a, czy wyjazdu na wakacje wygra ze zdrowym rozsądkiem i kalkulacją czy faktycznie stać nas na kredyt. Widać jednak, że firmy dostrzegają to ryzyko i edukują klientów, czego przykładem jest chociażby platforma Kapitalni.org. Takie rozwiązanie w długim okresie działają zarówno z korzyścią dla pożyczkobiorcy, jak i dla firmy pożyczkowej.

Tutaj należy również uwzględnić patologie pojedynczych firm pożyczkowych, działających najczęściej lokalnie, niestosujących się do wymogów regulacji i żerujących na niewiedzy Klienta.  Z każdym rokiem jest ich mniej, co wcale nie oznacza, że już możemy powiedzieć, że problem całkowicie zniknął. Zniknie natomiast niebawem, wraz z wprowadzeniem obowiązku rejestracji przy Komisji Nadzoru Finansowego.

Kolejna kwestia to potencjalnie słabe kompetencje po stronie osób udzielających kredytów w zakresie oceny zdolności kredytowej, co może prowadzić do udzielania pożyczek osobom, które nie powinny ich otrzymać. Biorąc pod uwagę naszą współpracę z sektorem dostrzegamy jednak zmieniający się trend, o czym świadczy chociażby liczba firm przystępujących do rozwiązania branżowego. Już nie tylko sama informacja ma znaczenie, ale również jej przetworzenie i odpowiednia interpretacja, co przekłada się na inwestycje w dedykowane modele scoringowe.

Ł.P.: Trochę zmienimy temat. Jak chronić swoje dane w sieci? Co powinna zrobić osoba, która obawia się, że padła ofiarą kradzieży tożsamości?

B.P.: Niestety, słaba jest świadomość Polaków na temat tego co jest daną osobową i do czego dane udostępniane przez nas mogą zostać użyte. Jest to niezwykle istotne zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy świat rzeczywisty bardzo często przenika się z ze światem wirtualnym. Media społecznościowe, zakupy, filmy itd. sprawiają, że ludzie w wielu przypadkach są dużo bardziej aktywni w Internecie, aniżeli w świecie rzeczywistym. To rodzi pewnego rodzaju wyzwania i wymaga od nas dostosowania się do nowej rzeczywistości. Tutaj ważny jest przede wszystkim zdrowy rozsądek i uważność ze strony osób korzystających z sieci. Zanim cokolwiek umieścimy w sieci, warto to dobrze przemyśleć. Szczególnie, jeśli dzielimy się tak wrażliwymi informacjami jak zdjęcia czy danymi osobowymi. Złodzieje tylko na to czekają. Na bieżąco monitorują sieć w zakresie umieszczanych zdjęć bądź skanów dowodu osobistego, prawa jazdy itp. Jest to szalenie niebezpieczne.

Ważnym elementem systemu ochrony jest odpowiedni program antywirusowy, który z jednej strony da możliwość weryfikacji otrzymywanych załączników i potencjalnie niebezpiecznych plików, z drugiej strony możliwość korzystania z zabezpieczonej przeglądarki chroniącej dane osobowe na stronach płatności i bankowości internetowej. Zapewnia ona zwiększone bezpieczeństwo podczas transakcji finansowych oraz podawania danych kart kredytowych i innych poufnych danych osobowych.

Czytaj także: Bezpieczny PESEL – zabezpiecz się przed oszustami

Hasło – o którym już krążą legendy – ile by się nie mówiło i pisało w tym temacie to ludzie wciąż stosują bardzo proste hasła, które można szybko wydedukować. Dodatkowo, jeśli stosują wszędzie to samo hasło, przy korzystaniu z każdego serwisu internetowego ryzyko, że nasze dane zostaną wykradzione rośnie. Warto skorzystać z dostępnych tzw. menadżerów haseł, które w szybki sposób generują bardzo silne hasła i dzięki którym nie będziesz musiał pamiętać większości haseł do serwisów, z których korzystasz.

Każdy dziś posiada telefon komórkowy i duża większość osób korzysta z Internetu właśnie przez telefon – w sytuacji, kiedy będziemy korzystać z naszych danych, kupować cokolwiek przez Internet trzeba sprawdzić chociażby to czy korzystamy z publicznych sieci wi-fi. Jeśli tak, to lepiej powstrzymać się od wchodzenia na niektóre serwisy, które wymagają uwierzytelnienia tzn. podania hasła.

Przede wszystkim weryfikujmy to na jaką stronę internetową wchodzimy i czy posiada ona odpowiedni certyfikat oraz czy połączenie jest szyfrowane.  Warto monitorować jakie dane na nasz temat zbierają strony www i zapisują w plikach cookies. Naprawdę, uruchomienie funkcji incognito w naszej przeglądarce, która zablokuje zapisywanie ciasteczek, jest bardzo proste. Uważam, że jest to niezbędne minimum – przy czym, jak powiedziałem na początku, najważniejszy jest zdrowy rozsądek.

Ł.P.: Co w przypadku, gdy już nastąpi kradzież tożsamości?

B.P.: Jeżeli już osoba obawia się, że padła ofiarą kradzieży tożsamości to przede wszystkim powinna zgłosić ten fakt na policję. To samo dotyczy obawy, że osoba trzecia posługuje się naszym dowodem osobistym, który utraciliśmy np. w wyniku kradzieży.

Drugim krokiem jest poinformowanie o utracie dokumentu najbliższego organu gminy lub jeśli posiadamy potwierdzony profil zaufany – to zgłoszenie tego przez Internet. Tylko w taki sposób możemy złożyć wniosek o wydanie nowego dowodu oraz otrzymać potwierdzenie o utracie dowodu osobistego, którym posługiwać się możemy do czasu wydania nowego dokumentu.

Niezależnie od faktu czy dokument został skradziony czy go utraciliśmy, powinniśmy poinformować o tym bank, który prześle taką informację do rejestru Dokumentów Zastrzeżonych prowadzonego przez Związek Banków Polskich.  Oprócz banków warto również poinformować instytucje pożyczkowe. W ramach wspólnej inicjatywy CRIF i Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych każdy konsument ma możliwość bezpłatnego zastrzeżenia swojego PESELu w systemie Bezpieczny PESEL.

Utracenie danych osobowych na pewno jest sytuacją stresującą i w wielu przypadkach konsekwencje tego mogą być dotkliwe dla konsumenta pod względem finansowym i czasowym. Świadomość konsumenta o możliwości odpowiedniego zareagowania w takiej sytuacji na pewno utrudni zaciągnięcie zobowiązań osobie, która jest lub znajdzie się w posiadaniu utraconych danych.

Ł.P.: Początek roku to czas prognoz. Jak Pan myśli, co czeka branżę w 2018 roku?

B.P.: Już rok 2017 wykazał zmniejszenie trendu wzrostowego w tym segmencie rynku. Przewidujemy, że rynek będzie wciąż rosnąć, ale dużo wolniej. Myślę, że będzie to rok stabilności na rynku. Od stycznia zacznie obowiązywać Rejestr Instytucji Pożyczkowych prowadzony przez KNF, co w praktyce usystematyzuje rynek i pozwoli na weryfikację instytucji pożyczkowych oraz wyeliminowanie z rynku przedsiębiorstw, które nie spełniają kryteriów ustawy o kredycie konsumenckim. Wprowadzenie rejestru może mieć znaczący wpływ na małe, lokalne firmy, które do tej pory bardzo często nie przestrzegały przepisów m.in. ustawy antylichwiarskiej, tym samym psując reputację uczciwym firmom.

Przed branżą jest też nie lada wyzwanie, ponieważ już tylko niecałe pół roku dzieli nas od wprowadzenie w życie dyrektywy RODO czyli Rozporządzenia Ogólnego o Ochronie Danych Osobowych, co całkowicie zmienia podejście do danych osobowych. Można rzec, że nowe wytyczne wywrócą do góry nogami część procedur, jakie firmy stosowały przez lata. Ochrona danych osobowych wymagać będzie zaprojektowania całego systemu ochrony oraz zestawienia procedur osobno pod wszystkie procesy uwzględniające wykorzystanie danych osobowych.

Końcówka roku pokazała także rozpoczęcie konsolidacji na rynku i tego też możemy spodziewać się w roku 2018 – czy na dużą skalę – na to trudno odpowiedzieć.

Z naszej perspektywy na pewno firmy będą kładły jeszcze większy nacisk na optymalizację kosztową, co finalnie przełoży się na jeszcze lepsze procesy oceny Klienta i jakość portfela.

Czytaj także: Wywiad z Loukasem Notopoulosem: mamy wszystko by stać się Nevadą Europy

Ł.P.: Dziękuję za rozmowę.

B.P.: Dziękuję.

Z Bartoszem Pundykiem rozmawiał Łukasz Piechowiak.

NAJLEPSZE WYWIADY Z FINTECHOWCAMI