Mamy już 800 tysięcy zainstalowanych terminali w Polsce

    0
    Łukasz Piechowiak
    Łukasz Piechowiak
    Opublikowano: 20 marca 2019 Aktualizacja: 13 maja 2019

    Udział płatności bezgotówkowych w ogólnej liczbie transakcji będzie rosnąć – to fakt. Ale kierunki rozwoju tego rynku wcale nie są takie oczywiste. Zapraszamy na rozmowę z Robertem Łaniewskim, prezesem Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego.

    Rafał Tomaszewski: Czy polski rynek płatniczy faktycznie jest tak dobrze rozwinięty jak się powszechnie uważa? W wielu miejscach wciąż nie można płacić kartą.

    Robert Łaniewski: Polski rynek z roku na rok jest coraz lepiej przystosowany do płatności bezgotówkowych – pod względem liczby terminali płatniczych na 1000 mieszkańców zbliżamy się do średniej unijnej. Ale oczywiście pokrycie różni się w poszczególnych regionach Polski – nadal są miejscowości, w których płatność jest niemożliwa lub bardzo utrudniona. Jednak to się szybko zmienia – między innymi dzięki działaniom podejmowanym przez branżę.

    R.T.: Jakie działania podejmuje Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, aby wspierać sektor fintech w Polsce? Jakie były Wasze największe sukcesy do tej pory?

    R.Ł.: Fundacja jest inicjatorem zmian legislacyjnych wspierających nowoczesne rozwiązania – wymienię m.in. eParagon, jako pełnowartościowy (również fiskalnie) dowód przeprowadzenia transakcji. Promujemy nowoczesne rozwiązania na Kongresie Płatności Bezgotówkowych Cashless Congress, którego już siódma edycja właśnie się zakończyła.

    R.T.: Czy regulacyjna piaskownica pomoże w rozwoju polskiego rynku fintech? Czy doczekamy się większej liczby innowacyjnych projektów?

    R.Ł.: Regulacyjne piaskownice pomagają na całym świecie – myślę, że również u nas nie będą przeszkodą w powstawaniu i rozwijaniu się nowych podmiotów, tworzących rozwiązania dla sektora finansowego. Szczególnie, że dyrektywa PSD2 daje ogromne możliwości osobom i firmom z dobrymi pomysłami.

    R.T.: Jak pełna implementacja PSD2 może zmienić rynek płatniczy w Polsce?

    R.Ł.: Mam wrażenie, że po implementacji PSD2 nic już nie będzie wyglądało tak samo. Chociaż nie uważam, żeby banki działające w Polsce stały na straconej pozycji – wprost przeciwnie, są na tyle nowoczesne i elastyczne, że mogą najwięcej skorzystać na liberalizacji usług finansowych. Jestem przekonany, że konsumenci dostaną bardzo wiele ciekawych propozycji produktowych i to oni zdecydują, kto odniesie sukces. 

    R.T.: Z czego wynika przywiązanie Polaków do gotówki? Tylko przyzwyczajenie, czy jednak pragmatyzm? Jak w ogóle wyglądają statystyki – porównanie obrotu gotówkowego, do bezgotówkowego?

    R.Ł.: Znaczenie obrotu bezgotówkowego rośnie – według różnych statystyk i wyliczeń (a jest ich wiele, czasami nawet bardzo różniących się od siebie) ruch bezgotówkowy to już nawet około 35% wszystkich transakcji. Blisko 30% ankietowanych Polaków twierdzi, że płaci wyłącznie bezgotówkowo. Tym niemniej gotówka dla wielu jest ciągle synonimem anonimowości i jednak bezpieczeństwa – rozumianego, jako pewność dokonania płatności. Stąd tak znacząca wartość gotówki w obiegu.

    R.T.: Czy społeczeństwo całkowicie bezgotówkowe jest realne?

    R.Ł.: Zapewne tak, ale nie ma takiej potrzeby, żeby o nie walczyć. To konsument powinien wybierać instrument płatniczy – będzie to robił w oparciu o swoją, indywidualną wygodę, która może mieć różne znaczenie dla różnych osób. A to oznacza, że u jednego detalisty gotówka zniknie, a u innego będzie miała znaczenie dominujące – m.in. ze względu na swoją anonimowość. Jestem przekonany, że rynek powinien zapewnić konsumentom możliwość płacenia gotówkowo i bezgotówkowo, a wówczas konsument zdecyduje.

    R.T.: W Szwecji sam rząd zachęca do trzymania w domu gotówki – w razie awarii. W Wielkiej Brytanii rośnie problem wykluczenia finansowego – względem osób nie korzystających z transakcji bezgotówkowych. Czy w tych krajach rewolucja bezgotówkowo nie zaszła za daleko?

    R.Ł.: Regulować takie sytuacje powinien rynek i konsumenci. Trudno ocenić, gdzie jest rozsądna granica – w dużej mierze jest również związana z innymi cechami ekosystemu, w którym funkcjonują mieszkańcy. Jeżeli formalności urzędowe można załatwić wyłącznie przez internet, to kwestia akceptowania wyłącznie płatności bezgotówkowych nie wydaje się być najbardziej uciążliwa.

    R.T.: Ile terminali płatniczych jest obecnie na polskim rynku? I ile może być do końca 2019 roku?

    R.Ł.: Oficjalne dane podaje Narodowy Bank Polski – najbardziej aktualne są dostępne za trzeci kwartał 2018 roku. Ale nieoficjalne szacunki mówią, że w pierwszym kwartale 2019 roku osiągnęliśmy poziom 800 tysięcy terminali zainstalowanych w Polsce. Do końca roku liczba ta ma szansę wzrosnąć do miliona.

    R.T.: Czy przedsiębiorcy w Polsce są świadomi tego, że koszty nie są już przeszkodą w przyjmowaniu płatności bezgotówkowych? Chyba nie do końca, skoro wciąż wiele punktów handlowo-usługowych nie posiada terminala…

    R.Ł.: Pamiętajmy, że koszty będące przeszkodą nie są wyłącznie związane z ich poziomem, ale również tym, że w ogóle występują. Bardzo często detaliści nie czują kosztu gotówki i wówczas jakakolwiek cena pobierana za udostępnienie terminala i obsługi płatności wydaje się być zbyt wysoką. Po drugie przedsiębiorcy coraz rzadziej w badaniach wskazują cenę, jako główny powód braku terminala – na pierwszy plan wysuwa się brak potrzeby, skala prowadzonego biznesu i strach przed skomplikowanym urządzeniem. Nie do pominięcia jest też potrzeba szybkiego obracania gotówką i dysponowania nią do nocnych zakupów w hurtowniach i na giełdach, które same często jeszcze kart nie akceptują.

    R.T.: Czy gdyby gotówkę wymyślono dzisiaj, to byłaby nielegalna? Przecież transakcje przy użyciu banknot i monet są bardzo ciężkie do monitorowania, a co za tym idzie można nią finansować różne nielegalne przedsięwzięcia.

    R.Ł.: Nie sądzę, żeby gotówka miała być nielegalna kiedykolwiek. Nie chodzi przecież o to, jak ludzie wykorzystują dostępne narzędzia – gdybyśmy chcieli się kierować tą retoryką, to samochody tez powinny zostać zdelegalizowane, jako sprawcy wielu śmierci. 

    R.T.: Płatności smartwatchem i telefonem vs płatności kartą – do którego rozwiązania będzie należała przyszłość? Czy za kilka, kilkadziesiąt lat całkowicie porzucimy karty płatnicze na rzecz telefonów i urządzeń ubierlanych?

    R.Ł.: Dzisiejsze płatności telefonem czy też innym użytecznym przedmiotem to nadal są przede wszystkim płatności kartami – tylko występującymi w innej postaci niż plastikowy prostokąt. I moim zdaniem to jest trend, który będzie ulegał nasileniu. W końcu telefon komórkowy mamy zawsze przy sobie, a z portfelem w kieszeni różnie to wygląda. A zatem karty nadal mają szansę pozostać w użyciu, tylko ich forma będzie ulegała coraz większej dematerializacji.

    R.T.: Dziękuję za rozmowę.

    R.Ł.: Ja również dziękuję.

    Z Robertem Łaniewskim rozmawiał Rafał Tomaszewski.

    FROB jest organizatorem Cashless Congress. VII edycja wydarzenia odbyła się w dniach 19-20 marca w Warszawie. Fintek.pl był patronem medialnym wydarzenia.


    Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

    Pokaż komentarze (0)

    mamy-juz-800-tysiecy-zainstalowanych-terminali-w-polsce-wywiad