1 października 2018, 09:00:BlockchainTech Congress - The Westin Warsaw Hotel, Al. Jana Pawła II 21, 00-854 Warszawa

Michał Olszewski, Piotr Kobierski, BankMail – kluczowym elementem jest właściwa identyfikacja klienta

Michał Olszewski, Piotr Kobierski, BankMail - wywiad

Jak wygląda rynek podpisu elektronicznego w Polsce? Dlaczego wciąż jest tak mało współpracy startupów z bankami? Jakie bariery stoją przed młodymi firmami wchodzącymi na rynek? Rozmowa z Michałem Olszewskim i Piotrem Kobierskim – BankMail.

Joanna Stankiewicz: Może na początek wyjaśnijmy czytelnikom, czym się zajmujecie.

Michał Olszewski: BankMail jest uniwersalną skrzynką do podpisywania i wymiany dokumentów, które mają znaczenie prawne. Skrzynka połączona jest z bankowością elektroniczną, a dostęp do niej odbywa się zawsze za pośrednictwem banku. Najpierw logujemy się do banku, a później przechodzimy do skrzynki z dokumentami. Są to dokumenty przede wszystkim wymieniane między klientami banków – zarówno firmowymi, jak i indywidualnymi.

J.S.: Czyli oferujecie usługę składania podpisu elektronicznego np. na umowie?

M.O.: Tak, skrzynka ma służyć temu, aby wykorzystując zalogowanie do zwykłego banku można było złożyć kwalifikowany podpis elektroniczny na umowie, np. z operatorem telefonii komórkowej lub wypowiedzieć w sposób pewny prawnie umowę z dostawcą telewizji kablowej.

Służy również do tego, by przedsiębiorca z Warszawy mógł zawrzeć umowę z przedsiębiorcą, np. ze Szczecina szybko, online i w sposób prawnie wiążący w tym samym stopniu, co z podpisem odręcznym. System docelowo ma służyć nie tylko na linii biznes – konsument czy między prywatnymi osobami, ale także w kontaktach z administracją publiczną.

J.S.: Co z punktu widzenia klienta jest Waszą największą wartością?

M.O.: Na wartość, którą my chcemy stworzyć składa się fakt, że wszystkie dokumenty, które mają znaczenie prawne, czyli listy polecone, umowy, faktury, paragony – będą zlokalizowane w jednym miejscu. Klient ich nie zgubi, będzie mógł dotrzeć do historycznych umów, które chciałby wypowiedzieć lub paragonów, które chciałby wykorzystać na potrzeby reklamacji.

J.S.: BankMail chce być źródłem przychodów dla banków.

M.O.: Jeśli chodzi o posiadanie i odbieranie dokumentów to funkcjonalność naszej platformy jest darmowa. Płatne jest wysyłanie i podpisywanie dokumentów. To analogia do znaczków pocztowych, czy też usługi kurierskiej, polegającej na wysłaniu i odebraniu podpisu od kontrahenta. Swoimi przychodami będziemy dzielić się z bankami. Jak na razie działamy na pustej przestrzeni, ponieważ przepisy, które umożliwiają m.in. bankom świadczenie usług zaufania, obowiązują od niedawna. Jesteśmy w światowej awangardzie.

J.S.: Skąd pozyskaliście środki na rozwój swojej działalności?

M.O.: Większość środków jakimi dysponujemy na ten projekt pochodzi ze źródeł prywatnych, również naszych własnych. Ponadto uczestniczyliśmy w programie akceleracyjnym Huge Thing wspieranym przez Alior Bank, z którego otrzymaliśmy dotację – było to 200 tys. zł.

J.S.: Specyfiką BankMaila jest to, że do uruchomienia usługi konieczna jest współpraca z bankiem.

M.O.: Wierzymy, że oparcie działalności od samego początku na właściwej identyfikacji klienta jest słuszne. Tylko bank może dać takie pewne potwierdzenie tożsamości i komfort, że loginy i hasła, z których klienci korzystają, są w pełni bezpieczne. Procedury zabezpieczania dostępu klientów do środków w sposób zdalny banki mają na najwyższym poziomie.

J.S.: Ostatnio dużo się słyszy o nieodpowiednim wykorzystaniu danych klientów – chociażby w przypadku afery wokół Facebooka.

Piotr Kobierski: Banki działają na rynku mocno uregulowanym, więc nie mogą sobie pozwolić na dowolne dysponowanie danymi klienta. Poziom zabezpieczeń, które muszą stosować, aby chronić tożsamość klienta jest na najwyższym poziomie, zupełnie innym niż na serwisach obecnych na rynku, np. Allegro, Facebook. Zatem ta tożsamość jest pewna i jest tożsamością online.

Oczywiście można oprzeć usługę o identyfikację fizyczną, czyli klient stawia się z dowodem osobistym, pokazuje, że on to on. Natomiast nie o to chodzi w usługach online, aby za każdym razem fizycznie identyfikować klienta. Z dostępnych na polskim rynku, ale też na pozostałych rynkach zagranicznych, najlepiej zweryfikowaną tożsamością klientów online dysponują banki. Dlatego jest to kluczowy element, o który chcemy oprzeć działanie naszej usługi.

J.S.: Jednak do tej pory współpracy startupów z dużymi firmami, w tym bankami, było niewiele.

M.O.: Zgadza się, trudność polega na tym, że jest to zagadnienie nowe. Jednak wydaje mi się, że dostrzeżono tkwiący w nim potencjał. Dowodem jest uruchomianie programów, które wspomagają rozwój startupów. Po to weszliśmy do akceleracji Huge Thing. Liczymy na to, że nasz przykład będzie dowodem na to, że można robić rzeczy duże o zauważalnym znaczeniu dla gospodarki, w ramach symbiozy startupu z korporacją.

J.S.: Czyli nie stoją przed Wami żadne przeszkody technologiczne, by wypuścić produkt na rynek?

P.K.: Nie ma żadnych przeszkód technologicznych, jeśli chodzi o wdrożenie naszej usługi. Jest to gotowa platforma oparta o uregulowane prawem rozwiązania. Nie jest to kwestia działania w szarej strefie, czy na pograniczu prawa, jak to widzimy w przypadku zastosowania technologii blockchain, czy kryptowalut, które jeszcze wymagają regulacji. Jesteśmy technologicznie przygotowani, formalnie działamy na rynku już uregulowanym.

J.S.: Jakie są przeszkody w stosowaniu takich rozwiązań, jakie Wy oferujecie na polskim rynku? Czy są to przeszkody z punktu widzenia prawnego, czy może oporu wśród potencjalnych klientów?

P.K.: Wyzwaniem jest oczywiście zbudowanie masy krytycznej – najpierw banków, potem użytkowników z segmentu biznesowego i klientów indywidualnych. W ramach akceleracji prowadziliśmy wywiady z potencjalnymi użytkownikami usługi. Zapotrzebowanie nie budzi żadnych wątpliwości, najtrudniej postawić pierwszy krok – nawiązanie współpracy z pierwszymi bankami zajęło nam dużo czasu.

J.S.: To co oferujecie klientom to przede wszystkim poufność korespondencji.

P.K.: Tak, jedną z wyróżniających cech naszej platformy w stosunku do konkurencji, jest pełna poufność korespondencji, która jest wymieniana pomiędzy użytkownikami platformy.

Te dokumenty, które są przechowywane na naszej platformie są udostępniane tylko i wyłącznie nadawcom i odbiorcom dokumentów. Nikt, włączając w to banki i naszych administratorów, techników, menedżerów, nie ma do nich dostępu. Dostęp jest zabroniony regulaminami, ale również jest uniemożliwiony technicznie poprzez zastosowanie specyficznej rozproszonej architektury zaufania.

J.S.: Jak wygląda Wasz model biznesowy?

P.K.: Model biznesowy BankMaila w żadnym elemencie nie opera się o wykorzystanie danych, które są wymieniane pomiędzy użytkownikami. BankMail działa jak elektroniczny znaczek pocztowy, który przyklejamy na przesyłce wysyłanej do drugiej osoby. Nasz model biznesowy opiera się o opłaty wnoszone przez klientów, a nie o wykorzystanie danych dla celów np. reklamy – jak w przypadku Facebooka.

J.S.: Można powiedzieć, że nie zarabiacie na danych, a na ich ochronie.

M.O.: Zgadza się. My jesteśmy na drugim biegunie, nie zarabiamy na danych, zarabiamy na ochronie tych danych i udostępnianiu ich wyłącznie klientom. Połowa pieniędzy, którą wydaliśmy do tej pory była przeznaczona na architekturę bezpieczeństwa. Szacujemy, że w pierwszym kroku oszczędzamy około 50 milionów godzin, które obywatele marnują rocznie na papierową obsługę dokumentów.

P.K.: 50 milionów godzin to jest orientacyjny czas, który Polacy spędzają w kolejkach na poczcie. Nie liczymy czasu, który spędzają przemieszczając się po Polsce, by podpisać dokumenty, czy zamawiając przesyłkę kurierską. Nie wspominając o oszczędnościach ekologicznych – nie drukujemy, tylko mamy dokumenty w formie elektronicznej.

J.S.: Czy możemy powiedzieć, że BankMail to ciekawa opcja w sprawie rozwiązania problemu trwałego nośnika?

M.O.: Nie możemy stawiać znaku równości pomiędzy trwałym nośnikiem, a BankMailem. Trwały nośnik jest bardzo szczególnym przypadkiem potencjalnego zastosowania BankMaila. Jeśli mówimy o korespondencji wymienionej pomiędzy bankiem, a jego klientami, to wtedy mówimy o trwałym nośniku. Natomiast nasza platforma umożliwia wymianę korespondencji pomiędzy dowolnymi użytkownikami, klientami banku A i B. Mówimy o dużo szerszej gamie zastosowań.

J.S.: Planujecie wyjść ze swoim rozwiązaniem na rynki europejskie?

P.K.: Na razie skupiamy się na Polsce, ale robiliśmy rekonesans w Niemczech i w Anglii. W ramach akceleracji opowiedziano nam też trochę o rynkach Europy środkowo-wschodniej, czy nowej Europy. Jest potencjał. Musimy się przebić z pilotażem tutaj i momentalnie wychodzimy na inne rynki.

M.O.: Jako polski startup, oparty o polski kapitał i polskich menedżerów, aby uwiarygodnić się na rynkach zagranicznych, musimy najpierw udowodnić, że jesteśmy w stanie dostarczyć działający produkt na rynku, który najlepiej znamy. Pierwszym krokiem na pewno jest Polska, ale jak tylko zrobimy wzorcowe wdrożenie, to nic nie szkodzi na przeszkodzie, aby robić ekspansję zagraniczną.

J.S.: Działacie w oparciu o unijne rozporządzenie eIDAS. Czy regulacje prawne są dla Was największym priorytetem?

M.O.: BankMail jest osadzony w realiach prawnych. Będziemy podlegać pod nadzór, audyty, certyfikacje. Będziemy podmiotem regulowanym, który musi spełnić określone warunki, także kapitałowe, nie mówiąc o standardach, które będą musieli spełniać także nasi partnerzy. Audytowane będą również banki, które dostarczają potwierdzenie tożsamości. Będziemy działać w mocno uregulowanym reżimie, gdzie procedury będą rygorystycznie przestrzegane – pod tym względem będziemy trochę podobni do korporacji.

J.S.: Już ostatnie pytanie z mojej strony: dokąd zmierza branża fintech w Polsce?

M.O.: Branża finansowa w Polsce jest jedną z najbardziej innowacyjnych. Są zasoby i know-how. Przez lata najlepsi absolwenci szli do bankowości, finansów, to był przechył potransformacyjny. Tam potencjał do innowacji jest największy. Obserwuję jednak sporo innowacji, ciekawych koncepcyjnie i zaawansowanych technicznie , których zrobienie budzi szacunek, natomiast nie odpowiadają one na faktyczne potrzeby ludzi.

J.S.: Często obserwujemy przypadki, kiedy najpierw wdrażana jest innowacja technologiczna, a dopiero później szukane jest dla niej zastosowanie.

P.K.: W biznesie nie powinno to tak działać. My jesteśmy przykładem spółki, która powstała z myślą o rozwiązaniu problemów – najpierw konkretnego, później większej liczby. Stwierdziliśmy, że musi to być zrobione pomimo monstrualnych problemów, jakie przewidywaliśmy od samego początku. Gdy zaczynaliśmy projekt, prawo bankowe nie umożliwiało realizacji naszego projektu. Zmiana prawa bankowego była warunkiem koniecznym do uruchomienia BankMaila. I tak się zdarzyło na koniec 2016 r.

J.S.: Czy BankMail, jako technologia oferuje tę wartość?

P.K.: Kiedy zadaliśmy sobie pytanie o największe innowacje w świecie finansów, wymieniliśmy kartę kredytową, bankomat, bankowość elektroniczną, faktoring. Są przełomy, które tworzą zdumiewającą wartość w świecie. Twierdzimy, że BankMail jest w tej kategorii. To uzasadnia monstrualny wysiłek, jakiego dokonujemy. Ważny jest przeskok mentalny, żeby ze startupów zrobić coś co ma istotne znaczenie i będzie przynosić nie tylko korzyści PR-owe.

Wdrożenie jest technicznie proste, bo tak je ukształtowaliśmy. Jest wartość dla klienta, rząd wielkości który zbliżony jest do bankomatów lub kart kredytowych. Nie jesteśmy gadżetem, o którym napisze się kilka razy, uzyska nagrodę za innowację i później nic z tego nie wynika. Jesteśmy przyszłością.

J.S.: Dziękuję za rozmowę.

M.O., P.K.: Dziękujemy.

Z Michałem Olszewskim i Piotrem Kobierskim rozmawiała Joanna Stankiewicz.

Najlepsze wywiady z fintechowcami przeczytasz na Fintek.pl