Bartosz Berestecki, PayU – Nie chcemy być bankiem

    0
    Rafał Tomaszewski
    Rafał Tomaszewski
    Opublikowano: 7 marca 2019 Aktualizacja: 13 maja 2019

    Jaka jest przyszłość odroczonych płatności? Co zmieni dyrektywa PSD2? Czy PayU chce być bankiem? Czy Litwa zbyt odważnie przyznaje licencje fintechom? To tematy, o których porozmawialiśmy z Bartoszem Beresteckim, Prezesem Zarządu PayU S.A. 

    Rafał Tomaszewski: Jak minął rok 2018 z punktu widzenia PayU? Co ważnego się wydarzyło z Waszej perspektywy?

    Bartosz Berestecki: Był to bardzo ciekawy rok i to na kilku płaszczyznach. E-commerce nadal rósł dynamicznie, a co za tym idzie rosły potrzeby naszych klientów.

    W związku z tym mieliśmy spore wyzwanie, aby sprostać ich oczekiwaniom i pomóc w rozwoju ich biznesów. Mam tu na myśli tak e-commerce w Polsce, jak i ekspansję zagraniczną polskich sklepów internetowych. Myślę, że się udało i 2018 r. możemy uznać za zakończony z sukcesem. Ponadto, mieliśmy sporo zmian regulacyjnych – wejście w życie PSD2, AML4 czy w końcu RODO. Tu też stanęliśmy na wysokości zadania.

    R.T.: Ile wart jest rynek e-commerce w Polsce? Co nowego może się jeszcze na nim pojawić?

    B.B.: Obecnie wartość polskiego rynku e-commerce kształtuje się na poziomie 35 – 40 mld złotych. Można spotkać się z różnymi szacunkami ze względu na różne podejście do  definicji e-handlu. Jeśli chodzi o to co przed nami, to po pierwsze, jeszcze intensywniejszy wzrost e-commerce na poziomie transgranicznym.

    Polskie sklepy wychodzące ze swoją ofertą za granicę i zagraniczne sklepy adresujące propozycje do polskich klientów. Po drugie, zauważalne wejście graczy z poza tego sektora, takich jak portale społecznościowe czy marketplace’y zakupowe, w rolę fintechów.

    Mają wielu klientów, którzy chętnie do nich wracają (a czasami wręcz nie przestają z nich korzystać) i ogromną wiedzę o nich, ich zachowaniach i preferencjach. Ci klienci chcą również korzystać z usług finansowych, ale wcale nie uważają, że muszą po nie udać się do banku. Nowi gracze mogą skorzystać z tej szansy w sposób bardziej zauważalny niż do tej pory.

    R.T.: Od kilku miesięcy PayU oferuje w Polsce płatności Apple Pay i Google Pay. Jak prezentują się wyniki tych elektronicznych portfeli w PayU? Jak często klienci z nich korzystają? Czy podajecie dokładne wyniki na temat liczby transakcji. Nieoficjalnie wiadomo, że posiadacze iPhone’ów dużo chętnie korzystają ze swojego mobilnego portfela niż osoby używające Androida.

    B.B.: Portfele Google Pay i Apple Pay zostały bardzo pozytywnie przyjęte przez polskich kupujących online i stało się to niemal natychmiast po ich wdrożeniu. Wśród metod wykorzystujących płatność kartą te rozwiązania mają już łącznie kilkuprocentowy udział. Warto jednak dodać, że płatności mobilne generalnie rosną w siłę.

    W ciągu ostatniego roku odnotowaliśmy 20-procentowy przyrost transakcji opłacanych na urządzeniach mobilnych, przede wszystkim na smartfonach, ale także tabletach. Szczegółowych danych na temat Google Pay i Apple Pay jednak nie podajemy.

    R.T.: Piaskownica regulacyjna KNF nabiera rozpędu. Czy staraliście się o status operatora w sandboxie? Ostatecznie w pierwszym naborze nadzorca wybrał w większości banki.

    B.B.: Nie rozważaliśmy takiego działania. Niemniej, jesteśmy w stałym kontakcie z podmiotami, które są operatorami sandboxów. Czekamy na możliwość przetestowania naszych nowych rozwiązań w tym środowisku.

    Dla nas liczy się przede wszystkim jakość rozwiązań technologicznych i poziom współpracy. To czy operatorem będzie bank, czy inny podmiot ma raczej drugorzędne znaczenie.

    R.T.: Czy piaskownica regulacyjna w znaczny sposób wpłynie na rozwój polskiego sektora FinTech?

    B.B.: Na tym etapie trudno powiedzieć jak duży to będzie wpływ. Na pewno wprowadzenie piaskownicy to pozytywny kierunek zmian. Tak jak już wspomniałem, nasza firma jest zainteresowana testowaniem rozwiązań w sandboxie.

    R.T.: Czy PayU inwestuje w fintechy? Planujecie przejęcia startupów i rozwijanie się w ten sposób?

    B.B.: PayU w Polsce jest częścią międzynarodowej grupy PayU Global. Jesteśmy nie tylko FinTechem, ale także inwestujemy w FinTechy.

    Od czasu rozpoczęcia serii naszych strategicznych inwestycji, pod koniec 2016 r., zainwestowaliśmy już ponad 350 milionów dolarów na rynku FinTech. Na bieżąco przyglądamy się graczom na różnych rynkach, a także dokonujemy przejęć spółek, które oferują innowacyjne rozwiązania i technologie.

    R.T.: Już za kilka miesięcy zacznie obowiązywać dyrektywa PSD2 (w pełnej formie). Co to oznacza z perspektywy PayU? Jak się do tego przygotowujecie?

    B.B.: Przede wszystkim od dłuższego czasu pracujemy nad własnymi rozwiązaniami, z których niektóre będą wymagały testów w sandboxie. Na razie nie chciałbym jednak mówić o szczegółach. Aktywnie uczestniczymy również w pracach grupy Polish API. Z uwagą obserwujemy także rozwiązania pojawiające się w Polsce i za granicą pod kątem ewentualnych akwizycji.

    R.T.: W związku z PSD2 i Brexitem coraz więcej fintechów i innych dużych graczy na rynku walczy o licencję na Litwie – także te bankowe. Czy PayU też chce być bankiem?

    B.B.: Niczego bym nie wykluczał, choć na razie nie mamy takich planów. Świetnie sprawdzamy się w roli FinTechu, który na zasadach partnerskich współpracuje z innymi graczami, w tym bankami, i w ten sposób uzupełnia swoją ofertę dla klientów.

    R.T.: Czy Litwa igra z ogniem przyznając tak chętnie licencje fintechom? Czy krajowy system gwarancji depozytów udźwignie ewentualny krach? Czy na Litwie czeka nas druga Islandia?

    B.B.: To jest główne ryzyko o jakim między innymi wspomina KNF. Wszystko zależy od tego czy podmioty, które uzyskują licencję będą aktywnie walczyć o depozyty.

    Według mnie na początku wykorzystają licencje bankowe do rozwijania oferty płatności i produktów kredytowych. Dopiero w drugim etapie zaczną bardziej agresywnie proponować lokaty. Wówczas nie wykluczałbym jakiejś reakcji Litwy bądź nawet Brukseli, w której tradycyjne lobby bankowe ciągle ma znaczącą siłę.

    R.T.: Interesującym zagadnieniem są także odroczone płatności, szczególnie w kontekście rzekomego zainteresowania tym tematem ze strony UOKiK-u i KNF-u. Czy odroczone płatności to obejście przepisów o kredycie konsumenckim?

    B.B.: Nie chciałbym odnosić się do innych produktów oferowanych na rynku. Mogę natomiast zapewnić, że rozwiązania oferowane przez PayU wspólnie z naszymi partnerami są zawsze tworzone zgodnie z literą obowiązujących przepisów.

    R.T.: PayU rozwija swój własny projekt odroczonych płatności. Jak dużo osób korzysta z Waszego rozwiązania? Dużo klientów opłaca w ten sposób zakupy?

    B.B.: PayU oferuje nowoczesne sposoby finansowania zakupów internetowych, takie jak raty online i odroczoną płatność –, których dostawcami (stronami umowy) są banki lub inne podmioty z branży finansowej. Nie chcemy jednak podawać szczegółowych danych.

    Wspólnie z  partnerami przyglądamy się potrzebom pożyczkowym klientów dokonujących zakupów on-line i staramy się je adresować poprzez proponowanie odpowiednich produktów. W mojej ocenie robimy to bardzo skutecznie a produkty kredytowe cieszą się dużą popularnością.

    R.T.: Dziękuję za rozmowę.

    B.B.: Dziękuję.

    Z Bartoszem Beresteckim rozmawiał Rafał Tomaszewski.


    Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

    Pokaż komentarze (0)

    payu-bartosz-berestecki-wywiad-fintek