Ustawowy koniec sms-ów premium. Domyślnie można stracić tylko 35 zł

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
Opublikowano: 14 grudnia 2018, 00:14 Aktualizacja: 17 grudnia 2018, 10:02

Na wprowadzenie zmiany potrzebne były dwa lata, ale w końcu się udało. Nie chodzi o to, że jest to niezbędna regulacja, bo praktyka rynkowa nie działa. Bardziej celem jest budowanie świadomości społecznej. Ponadto limity można zmieniać, a to już jest instrument polityki.

Nabijanie rachunków na sms-y premium będzie trudniejsze. Do czasu aż ktoś wpadnie, że teraz opłacać się będzie wysyłać jednego sms-a za 35 zł niż dziesięć za 3,5 zł… Szkoda ludzi starszych. Sami łapiemy się, że już nie nadążamy za nowinkami technologicznymi. Wyobraź sobie 70-latka, który niedowidzi i myśli, że dostał sms-a od wnuka i odpisuje TAK. Zanim zorientuje się, że został oszukany firma dawno zmieni rezydencję podatkową. Dlatego część odpowiedzialności za opiekę i ochronę konsumentów należy przenieść na samych operatorów.

Problem z naciąganiem klientów na drogie sms-y premium trwa od lat. Operatorzy twierdzili, że nic nie mogą z tym zrobić, a klienci płacili. Trzeba przyznać, że operatorzy od jakiegoś czasu mają domyślne funkcje blokad dla sms-ów premium, ale z tym bywa różnie. Dlatego ustawodawca, a konkretnie to Ministerstwo Cyfryzacji poszedł po rozum do głowy i wprowadza prawo, które limituje maksymalne straty abonenta z tytułu sms-ów premium.

Ok. 600 dostawców usług premium. Większość uczciwa

Od 13 grudnia klienci mogą spać bezpieczniej, o ile oczywiście ktoś nie mógł zmrużyć oczu z powodu tak poważnego problemu jak naciąganie na sms-y premium. Kto nie dał się zrobić w konia niechaj pierwszy rzuci kamieniem. Fajna historyjka miłosna, intrygująca wiadomość od nieznanego numeru, super okazja – sztuczek psychologicznych, by wymusić na człowieku zgodę na ultra kosztowne sms-y jest cała masa. Jest to rodzaj działalności gospodarczej i nie można jej zakazać, ale powiedzmy sobie szczerze, nawet nie stosując specjalnie ostrych sądów, że biznes ten znajduje się na granicy etycznych zachowań w obrocie gospodarczym.

W Polsce mamy ok. 600 dostawców usług premium sms. Większość działa uczciwie. Dokładnie informują oni o cenie usługi i obowiązkach konsumenta. Jednak jest też sporo pseudofirm, które żerują na naiwności ludzi lub ich nieuwadze. Wcale nie chodzi o wróżbitów i treści erotyczne, ale przede wszystkim o smsy imitujące wiadomości, których się spodziewamy np. od kuriera lub lekarza. Przykład: „Konkurs: Wygraj paczkę. Czy będzie Pan w domu o godzinie 16-tej. Kurier xyz, odpowiedz TAK/NIE (…)”.

Od 13 grudnia dostawcy usług telekomunikacyjnych mają obowiązek wprowadzenia limitów maksymalnych kosztów na sms-y premium. Domyślnie abonament będzie miał ustalony limit na 35 zł miesięcznie dla usług premium. Dostępne progi ustawowe to 0 zł (całkowita blokada usług premium), 100 zł i 200 zł miesięcznie.

Jeśli klient nie zrobi nic i z jakiegoś powodu zacznie korzystać z usług SMS premium, to miesięcznie straci maksymalnie 35 zł. Jeśli limit zostanie nabity, to operator zanim doliczy mu do rachunku choćby złotówkę, to będzie musiał go o tym skutecznie powiadomić.

Operatorzy komórkowi wydają setki milionów złotych na irytujące reklamy

Obniżają ceny abonamentów do absurdalnie niskich poziomów prowadząc wyniszczającą walkę ze swoją konkurencją przy wykorzystaniu wszelkich możliwych instrumentów. Kto ma mniej kompetentny zespół w marketingu ten wygrywa. Ostatecznie okazuje się, że brakuje im kasy na inwestycje w nowe technologie, zwiększenie jakości zasięgu, nowocześniejszych cms-ów dla klientów, automatyzacji płatności, pracowników obsługi klienta, itp. Nie dziwi zatem, że czasem mistrzowie etyki w biznesie wpadają na genialne pomysły skrobania klientów wchodząc w deale, których jedynym celem jest wyciągnięcie kasy z portfela abonentów w nadziei, że UOKiK zareaguje dopiero po wypłacie premii rocznej.

Na liście mądrych zmian znajduje się jeszcze wprowadzenie modyfikacji w sposobie zawierania umów o świadczenie usługi telekomunikacyjnej. Prócz tradycyjnej pisemnej (papier i atrament), znajduje się także elektroniczna i dokumentowa. Szczęśliwie za dokument można uznać różne nośniki i być może za jakiś czas papierowe lobby w procesie legislacyjnym będzie musiało błagać o takie same dotacje jak sektor górniczy.

/ŁP


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

ustawowy-koniec-sms-ow-premium-domyslnie-mozna-stracic-tylko-35-zl