Współczesny turysta vs turysta z przeszłości

0
Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#TravelTech
Opublikowano: 2 lipca 2018 Aktualizacja: 4 czerwca 2019

Zaledwie 20 lat temu dostęp do Internetu w Polsce był mocno ograniczony. Z siecią łączono się poprzez modemy, korzystając z wolnego łącza telefonicznego.

Nikt wtedy nie słyszał o podróżniczych blogach, wyszukiwarkach lotów, czy aplikacjach pozwalających zarezerwować nocleg w dowolnej lokalizacji na całym świecie. Jak w tamtych czasach wyglądało podróżowanie? Jak turyści radzili sobie bez możliwości rezerwacji biletów online?

Wybór celu podróży

Pod koniec lat 90., turyści nie mieli do wyboru tysięcy blogów podróżniczych, nie mogli też śledzić poczynań globtroterów na Facebooku. Wiedzę czerpali głównie z przewodników turystycznych lub ewentualnie z telewizyjnych programów. Dzisiaj nie tylko bez trudu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje o lokalizacji, która nam się zamarzy, ale bardzo często możemy też odbyć wirtualny spacer po ulicach Nowego Jorku, czy Bangkoku, dzięki Google Maps.

Podróżowanie stało się też zdecydowanie bardziej popularne. Informacje np. na temat ciekawych miejsc w Tel Awiwie możemy uzyskać z pierwszej ręki, od rodziny i znajomych. Rośnie nowe pokolenie obieżyświatów. Według badania przeprowadzonego przez brytyjskie tanie linie lotnicze EasyJet i TNS, więcej niż połowa europejskich dzieci wyjeżdża za granicę, jeszcze przed 10. urodzinami. To ogromna zmiana, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że 60 proc. ankietowanych rodziców i opiekunów, nie mogło poszczycić się zagranicznymi wyjazdami w ich wieku.

Kupno biletów

Zanim powszechne stało się rezerwowanie i kupowanie biletów lotniczych online, turyści musieli radzić sobie inaczej. Lot wykupywało się u agenta lub w biurze podróży. Można było też rezerwować bilety telefonicznie. Pod koniec lat 90. w Polsce nie było też tanich linii lotniczych. Dzisiaj ceny przewoźników zdecydowanie spadły. Mamy też dostęp do licznych promocji, lotów last minute. Bilety kupujemy za pomocą smartfonów, tabletów i komputerów. Niektóre linie lotnicze dopuszczają też wirtualne karty pokładowe, które przechowujemy w pamięci naszych mobilnych urządzeń. Kilkanaście lat temu bilety miały formę bloczków z kuponami, na których znajdowały się szczegóły podróży.

– Polacy znajdują się w ścisłej czołówce europejskiej pod względem częstotliwości korzystania z bankowości mobilnej podczas wakacji. Wynika to zapewne z faktu, że polski sektor finansowy nieustannie wdraża innowacyjne rozwiązania, dzięki czemu za pośrednictwem swoich smartfonów możemy mieć stałą kontrolę nad finansami oraz sprawnie obsługiwać płatności online. Tym samym nie musimy się obawiać przekroczenia wydatków, a w razie kryzysowej sytuacji możemy zaciągnąć pożyczkę przez internet, która szybko wesprze nasz wakacyjny budżet – komentuje Michał Papliński, Country Manager w TWINO (właściciel marki netcredit.pl i incredit.pl).

Rezerwacja noclegu i wybór restauracji

W przeszłości w kwestii rezerwacji hotelu lub hostelu zdawaliśmy się raczej na biuro podróży. Aktualnie, gdy wykupujemy wycieczkę, również wygląda to w podobny sposób. Coraz chętniej jednak podróżujemy samodzielnie. Zmieniają się więc zwyczaje związane z rezerwacją noclegów. Mamy do dyspozycji aplikacje, które umożliwiają wybór nie tylko standardowej kwatery w hotelu. Airbnb pozwala przenocować za odpowiednią opłatą w mieszkaniach prywatnych osób. Doskonale sprawdza się również platforma couchsurfingowa, dzięki której za darmo przenocujemy u osób na całym świecie.

W wyborze smacznej, lokalnej restauracji 20 lat temu pomagał głównie przewodnik turystyczny lub znajomi, którzy mogli nam coś polecić na podstawie własnych doświadczeń. W dobie wszechobecnej cyfryzacji, w obcym miejscu, na drugim końcu świata, wystarczy dostęp do wi-fi, żeby poznać opinie na temat lokalnych lokali na Tripadvisor albo Zomato. Choć korzystanie z couch surfingu sprawia, że mamy też dostęp do lokalnych mieszkańców i nic nie stoi na przeszkodzie, by zasięgnąć opinii u naszego gospodarza.

Dzisiaj trudno się zgubić

Azja jest obecnie wymarzonym kierunkiem Polaków. Na szczęście czytanie mapy nie jest już niezbędną umiejętnością, podczas kluczenia np. po zatłoczonych uliczkach Ho Chi Minh.

Jeśli mamy dostęp do Google Maps, możemy być spokojni i zdać się na GPS. W ten sposób unikniemy też karkołomnych prób wypytywania o drogę lokalnych mieszkańców. Nie wszędzie na świecie angielski jest tak powszechny, jak w Europie.

Płatności za granicą

Zmieniło się też podejście do płatności podczas zagranicznych wyjazdów. Dwadzieścia lat temu przed urlopem poza Polską, musieliśmy odwiedzić kantor. Dzisiaj też jest to dosyć popularne, pojawiły się jednak internetowe punkty wymiany walut. Często oferują dużo korzystniejsze przeliczniki niż stacjonarne placówki. Ogromną popularnością, zwłaszcza wśród Polaków, cieszą się też płatności bezgotówkowe, a z kartą VISA zapłacimy już w 220 krajach. Mając dostęp do bankowości internetowej dużo łatwiej też zablokować kartę, jeśli zostanie skradziona lub po prostu ją zgubimy.

Korzystając z mobilnej aplikacji naszego banku, w łatwy sposób skontrolujemy stan wydatków. Co więcej w przypadku nagłych sytuacji, gdy konieczne jest np. skrócenie wyjazdu i przebukowanie biletów lub gdy padniemy ofiarą kradzieży, możemy online zawnioskować o dodatkowe środki na koncie lub zaciągnąć pożyczkę. Jeśli nie mamy zbyt wiele czasu, najlepszą opcją w awaryjnej sytuacji byłoby skorzystanie z porównywarki ofert pożyczkowych, takich jak Loando.pl i pozyczkaportal.pl. Dzięki niej w łatwy i szybki sposób można dobrać ofertę, która spełni nasze warunki, a pieniądze pojawią się na koncie już nawet w 15 minut. 20 lat temu, konieczne byłoby organizowanie pomocy tradycyjnymi metodami i najpewniej angażowanie bliskich, którzy zostali w kraju.

– Wraz z rozwojem technologii, nieuniknione były również zmiany w sposobach zarówno samego podróżowania, jak i przygotowań do wyjazdów. Uproszczeniu uległo także samo ich finansowanie. Nie musimy już odmawiać sobie wakacyjnego urlopu i ograniczać się do skrzętnego oszczędzania, kiedy to rynek firm pożyczkowych wychodzi naprzeciw z bogatą ofertą krótkoterminowych zobowiązań, na niewielkie kwoty, w sam raz na sfinansowanie zagranicznego wyjazdu – komentuje Tymon Zastrzeżyński, Co-founder&CEO w Grupie Loando.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

wspolczesny-turysta-turysta-przeszlosci